Страница 64 из 64
II
Geralt pochylił się, sprawdził naprawiony kabłąk strzemienia, dopasował pachnące nowiutką skórą puślisko, sztywne jeszcze i oporne w klamrze. Poprawił popręg, sakwy i zrolowaną za siodłem derkę, przytroczony do niej srebrny miecz. Ne
Zbliżył się Jaskier, prowadząc swego karogniadego wałacha.
— Dzięki za gościnę, czcigodna — powiedział poważnie. - I nie złość się już na mnie. Przecież ja i tak wiem, że mnie lubisz.
— Owszem — zgodziła się Ne
— Do zobaczenia, Ne
— Do zobaczenia, Geralt. Uważaj na siebie. Wiedźmin uśmiechnął się cierpko.
— Wolę uważać na i
Ze świątyni, spomiędzy oplecionych bluszczem kolumn, wyszła Iola w towarzystwie dwóch młodszych adeptek. Niosła kuferek wiedźmina. Niezręcznie unikała jego wzroku, zakłopotany uśmiech mieszał się z rumieńcem na jej piegowatej, pucołowatej buzi, tworząc wdzięczną kompozycję. Towarzyszące jej adeptki nie kryły znaczących spojrzeń i z trudem powstrzymywały się, by nie chichotać.
— Na Wielką Melitele — westchnęła Ne
— Nie zapomnę. Dzięki, Iola.
Dziewczyna spuściła głowę, podała mu kuferek. Tak bardzo chciała coś powiedzieć. Nie miała pojęcia, co należało powiedzieć, jakich słów należało użyć. Nie wiedziała, co powiedziałaby, gdyby mogła. Nie wiedziała. I pragnęła.
Ich ręce zetknęły się.
Krew. Krew. Krew. Kości jak białe połamane patyczki. Ścięgna jak białawe powrozy eksplodujące spod pękającej skóry ciętej przez wielkie, najeżone kolcami łapy i ostre zęby. Obrzydliwy odgłos dartego ciała i krzyk — bezwstydny i przerażający w swoim bezwstydzie. W bezwstydzie końca. Śmierci. Krew i krzyk. Krzyk. Krew. Krzyk…
— Iola!!!
Ne
— Iola! — krzyczała Ne
Dziewczyna wyprężyła się jeszcze silniej, zagryzła, zacisnęła szczęki, cienka strużka krwi popłynęła jej po policzku. Ne
Iola znieruchomiała.
Jaskier, blady jak płótno, westchnął głośno. Ne
— Zabierzcie ją — powiedziała do adeptek. Było już ich więcej, zbiegły się, poważne, przerażone i milczące.
— Weźcie ją — powtórzyła kapłanka. - Ostrożnie. I nie zostawiajcie jej samej. Zaraz przyjdę.
Odwróciła się do Geralta. Wiedźmin stał nieruchomo, mnąc wodze w spotniałej dłoni.
— Geralt… Iola…
— Nic nie mów, Ne
— Ja też to widziałam… Przez chwilę. Geralt, nie jedź.
— Muszę.
— Ty widziałeś… widziałeś to?
— Tak. Nie pierwszy raz.
— I co?
— Nie ma sensu oglądać się za siebie.
— Nie jedź, proszę.
— Muszę. Zajmij się Iolą. Do zobaczenia, Ne
- Żegnaj — szepnęła nie patrząc mu w oczy.
Эта книга завершена. В серии Wiedźmin есть еще книги.