Страница 64 из 90
– Chcę ci pomóc.
– To miło z twojej strony, ale nawet nie wiedziałabym, od czego zacząć.
– Może od tamtych wydarzeń sprzed dziesięciu lat w Georgii, po których uciekłaś przed policją oskarżona niesłusznie o morderstwo.
Wpatrywała się w niego, przygryzając wargę. Tak bardzo chciała zaufać temu człowiekowi. Kiedy jednak pomyślała, jak szybko, z jaką łatwością zdobył przed kilkoma dniami informacje o niej i o hondzie, ogarniały ją wątpliwości. Jackson miał wobec niego jakieś podejrzenia. Kim był? Skąd przybywał? Co dawniej robił? Spuściła oczy.
Kiedy znowu je podniosła, napotkała jego uważne spojrzenie. Wyczuwał jej niezdecydowanie i podejrzliwość.
– LuA
– Chciałabym, Matthew, naprawdę. Ale… – Wstała i znowu zaczęła krążyć po pokoju. – Widzisz, przez ostatnie dziesięć lat nauczyłam się nie ufać nikomu. Nikomu prócz Charliego.
– Ale Charliego tu nie ma, a wszystko wskazuje na to, że nie potrafisz sama się z tym uporać.
Zesztywniała.
– Jeszcze nie wiesz, na co mnie stać.
– Wiem – odparł rozbrajająco.
– I wciągając cię w to, naraziłabym cię na niebezpieczeństwo. A nie chcę cię mieć na sumieniu.
– Zdziwiłabyś się, gdybym ci powiedział, jak jestem otrzaskany z niebezpiecznymi sytuacjami. I ludźmi.
Patrzyła na niego, uśmiechając się blado. Hipnotyzowały go te jej orzechowe oczy, przywoływały świeże wspomnienia z tego poranka.
– Mimo wszystko nie chcę cię narażać.
– To po co przyszłaś? Bo chyba nie na powtórkę tego, co zaszło między nami rano. Wiem, że masz teraz i
Usiadła i złożyła dłonie. Milczała przez chwilę, potem zaczęła:
– Ten człowiek nazywa się Thomas Donovan. Jest dzie
– Jakie dochodzenie? Dlaczego akurat ciebie sobie upatrzył? Chodzi o tamto morderstwo?
– Między i
– I o co jeszcze?
LuA
Riggs zdecydował się zaryzykować.
– Czy to ma jakiś związek z loterią?
Powoli uniosła głowę. Na jej twarzy malowało się bezbrzeżne zdumienie.
– Kiedy usłyszałem twoje prawdziwe nazwisko, przypomniałem sobie. Dziesięć lat temu wygrałaś sto milionów, wiele wtedy o tym pisano. Potem zniknęłaś.
Przyglądała mu się czujnie, dzwoniły dzwoneczki alarmowe. Ale jego twarz wyrażała tylko zatroskanie, które w końcu przytłumiło jej podejrzliwość. Przynajmniej chwilowo.
– Tak, wygrałam.
– I czego chce od ciebie ten Donovan? Żebyś mu opowiedziała o zabójstwie?
– Między i
– I czego jeszcze? – naciskał.
Znowu rozdzwoniły się dzwoneczki alarmowe i tym razem zatroskana mina Riggsa ich nie uciszyła. LuA
– Na mnie już pora.
– Siadaj, LuA
– Powiedziałam już chyba więcej, niż powi
Riggs wiedział o wiele więcej, niż mu powiedziała, ale chciał to teraz usłyszeć od niej. Jego informator spytał naturalnie, czemu LuA
– LuA
Nie spojrzała na niego. Bała się, że jeśli to uczyni, coś w niej pęknie i wyzna mu wszystko. Potrzebowała jego pomocy, tak chciała znowu się z nim kochać. Po latach mistyfikacji, kłamstw i uciekania, życia w ciągłym strachu przed zdemaskowaniem – tęskniła za pieszczotą, za miłością.
Riggs odprowadzał wzrokiem oddalające się BMW. Kiedy samochód zniknął mu z oczu, odwrócił się i pomaszerował z powrotem do swojego gabinetu. Wiedział, że po jego telefonie z prośbą o informacje na temat LuA
ROZDZIAŁ CZTERDZIESTY TRZECI
LuA
Jackson, klęczący w krzakach na skraju rozległego trawnika od strony garażu, spojrzał z uśmiechem na wyświetlacz małego, mieszczącego się w dłoni przyrządu. Widniało tam sześć cyfr składających się na kod dostępu do domowego systemu alarmowego LuA
Kiedy wsiadał do wynajętego samochodu, zabrzęczał telefon komórkowy. Uniósł go do ucha i słuchał przez kilka minut. Charlie z Lisa zatrzymali się w motelu pod Gettysburgiem. Prawdopodobnie ruszą wkrótce w dalszą drogę. LuA
LuA
Czy Lisa naprawdę jest bezpieczna, czy znajduje się poza zasięgiem tego człowieka? Odpowiedź na to pytanie była tak oczywista, że udzieliwszy jej sobie, zmartwiała.
„Ja mogę wszystko, LuA
Przypomniały jej się te kpiące, wypowiedziane przed laty słowa i zadrżała. Riggs miał rację, nie upora się z tym sama. Nie poradzi sobie bez jego pomocy. Było jej już wszystko jedno, czy robi dobrze, czy źle. Musiała zdobyć się na jakieś działanie. Zerwała się z łóżka, chwyciła kluczyki od samochodu, wpadła do ście
Riggs usłyszał podjeżdżający i zatrzymujący się obok garażu samochód. Wyjrzał przez okno swojego pokoiku nad stodołą i zobaczył LuA
Tym razem Riggs zaczął prosto z mostu.
– Loteria była ustawiona, prawda? Wiedziałaś z góry, że wygrasz?
LuA
– Tak. – Wypowiadając to jedno słowo, odniosła wrażenie, że wyparowuje nagle ostatnie dziesięć lat jej życia. Było to oczyszczające uczucie. – Jak do tego doszedłeś?
– Z małą pomocą przyjaciół.
LuA
Riggs zauważył jej konsternację i uniósł dłoń.
– Na razie wiem o tym tylko ja – powiedział najspokojniej, jak potrafił. – Poskładałem w całość informacje pozbierane z różnych źródeł i strzeliłem na ślepo. – Po chwili wahania dorzucił: – Podłożyłem też pluskwę w twoim samochodzie. Słyszałem od początku do końca twoją rozmowę z Donovanem.
– Kim ty, u diabła, jesteś?! – wysyczała LuA
Riggs patrzył jej w oczy.
– Kimś bardzo do ciebie podobnym – odparł ku jej zaskoczeniu. Zmroziły ją te słowa. Riggs wstał, wsunął ręce w kieszenie, oparł się o półkę z książkami i zapatrzył na kołyszące się na wietrze drzewa za oknem. – Moja przeszłość okryta jest tajemnicą, a obecne życie to mistyfikacja. – Spojrzał na nią. – Oszukuję. Ale w słusznej sprawie. – Uniósł brwi. – Jak ty.
LuA
– Czasu mamy niewiele, nie będę więc owijał w bawełnę. Przeprowadziłem wywiad na twój temat. Zrobiłem to dyskretnie, ale mimo wszystko należy się spodziewać reakcji. Jesteś gotowa mnie wysłuchać?
LuA
– FBI interesuje się tobą od dnia, kiedy uciekłaś z kraju. Sprawę odłożono na jakiś czas na półkę, ale jej nie umorzono. Wiedzą, że gdzieś tam jesteś, może nawet wiedzą, jak wygrałaś, ale nie wiedzą gdzie i nie potrafią niczego dowieść.
– Jeśli podłożyłeś pluskwę w moim samochodzie, to musiałeś wiedzieć, że Donovan do niego wsiądzie.
Riggs kiwnął głową i pomógł jej wstać. Usiedli ramię w ramię na kanapie.