Страница 29 из 90
Do pokoju zajrzał Davis.
– Pa
– Gotowa. Aha, gdyby ktoś o mnie pytał, to jestem w hotelu.
Davis spojrzał na nią chłodno.
– Spodziewa się pani kogoś?
– Ojca Lisy, Franka.
Davisowi ściągnęła się twarz.
– W jakim hotelu?
– Plaza.
– Oczywiście.
– Ale proszę nie mówić nikomu i
Davis zdobył się na bardzo nieszczery uśmiech i skłonił się sztucznie.
– Może pani na mnie polegać, pa
LuA
ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY
Przed tylnym wyjściem z budynku na LuA
– Dobra robota, LuA
Zaskoczona LuA
Dobiegł ją stamtąd stłumiony głos:
– Bardzo spokojna i opanowana, trochę poczucia humoru, tam gdzie trzeba było, dzie
– Dziękuję. – LuA
– Szczerze mówiąc, obawiałem się, że zrobisz z siebie kompletną idiotkę. Nie bierz sobie tego do serca. Powiedziałem już, że uważam cię za kobietę inteligentną, jednak każdy, bez względu na intelekt, postawiony nagle w nietypowej dla siebie sytuacji, najczęściej traci głowę, chyba się ze mną zgodzisz?
– Mam sporą praktykę.
– Słucham? – Jackson pochylił się lekko w przód, ale nadal skrywały go ciemności. – Praktykę w czym?
LuA
– W radzeniu sobie w nietypowych sytuacjach.
– Wiesz, LuA
– A teraz, LuA
LuA
– Najpierw muszę panu o czymś powiedzieć.
Jackson przekrzywił głowę.
– Doprawdy? A o czym to?
LuA
– Wczoraj skontaktował się ze mną jakiś mężczyzna.
– Mężczyzna, powiadasz. W jakiej sprawie?
– Chciał ode mnie pieniędzy.
Jackson roześmiał się.
– LuA
– Nie, to coś i
– Słucham? Bzdura!
– Wcale nie. On… on miał pewne informacje na mój temat, wiedział o czymś, co mi się przytrafiło, i groził, że mnie wyda, jak mu nie zapłacę.
– Boże, a cóż takiego ci się przytrafiło?
LuA
– Mogę wziąć sobie coś do picia?
– Nie krępuj się.
Z ciemności wyłonił się palec obleczonej w rękawiczkę dłoni, wskazując na drzwiczki lodówki. LuA
Pociągnęła długi łyk, otarła usta i podjęła:
– Zanim zatelefonowałam do pana, że przyjmuję propozycję, coś mi się przytrafiło.
– Czy chodzi o te dwa trupy w twojej przyczepie? I o narkotyki? O to, że szuka cię policja? A może o coś i
Nie odpowiedziała od razu. Bawiła się nerwowo trzymaną w rękach puszką coli, a na jej twarzy malowało się zdumienie.
– Z narkotykami nie miałam nic wspólnego. A tamten mężczyzna chciał mnie zabić. Tylko się broniłam.
– Powinienem się zorientować, że coś się stało, kiedy nagle zapragnęłaś czym prędzej opuścić miasteczko, zmienić nazwisko i tak dalej. – Pokręcił ze smutkiem głową. – Moja biedna LuA
– Ale ten mężczyzna…
– To już załatwione – przerwał jej niecierpliwie Jackson. – Nie będziesz mu musiała dawać żadnych pieniędzy.
Wbiła wzrok w ciemność, jej twarz ponownie wyrażała zdumienie.
– Ale jak pan to zrobił?
– Słyszę to na każdym kroku: „Jak pan to zrobił?” – Jackson mówił przyciszonym głosem, był wyraźnie rozbawiony. – Ja potrafię wszystko, LuA
– Ten mężczyzna powiedział, że kazano mu mnie zabić.
– Naprawdę?
– Ale potem go odwołano.
– Coś takiego.
– Z tego, co mówił, wynika, że odebrał ten odwołujący telefon, kiedy zadzwoniłam do pana z informacją, że się zgadzam.
– Życie jest pełne zbiegów okoliczności, nieprawdaż? – wymruczał kpiąco Jackson.
Przez twarz LuA
– Ja nie dam sobie w kaszę dmuchać, panie Jackson, potrafię się odgryźć, i to mocno. Żebyśmy się rozumieli.
– Sądzę, że doskonale się rozumiemy, LuA
– Co to znaczy?
– Podatki, LuA
– Myślałam, że zatrzymuję całą sumę. Że rząd nic do tych pieniędzy nie ma. Tak mówią we wszystkich reklamach loterii.
– To niezupełnie prawda. Kampania reklamowa wprowadza ludzi w błąd. Swoją drogą, rząd sprytnie to obmyślił. Wygrana wcale nie jest wolna od podatku. Jest jak najbardziej opodatkowana, z tym że z zawieszeniem. Ale tylko na jeden rok.
– Co to, u diabła, znaczy?
– To znaczy, że w pierwszym roku zwycięzca nie odprowadza od wygranej ani podatku federalnego, ani stanowego, ale tylko dlatego, że przesunięto mu ich spłatę na następny rok. Musi uiścić cały podatek, tyle tylko że nie od razu. Nie nalicza mu się oczywiście żadnych kar za zwłokę ani karnych odsetek, ale tylko pod warunkiem, że rozliczy się z fiskusem w następnym roku podatkowym. Zgodnie z obowiązującym prawem podatek od wygranej rozkładany jest na równe raty spłacane przez dziesięć lat. Na przykład, dochodowy podatek federalny i stanowy od stu milionów dolarów wyniósłby około pięćdziesięciu milionów dolarów, czyli połowę całej sumy. Zauważ, że ze swoim dochodem plasujesz się teraz w najwyższym przedziale skali podatkowej. Dzieląc to przez dziesięć lat, dostajemy ratę roczną w wysokości pięciu milionów dolarów. Mało tego. Wszelki dochód uzyskany z kapitału jest już opodatkowany na ogólnych zasadach, czyli bez żadnego odroczenia. A przyznam ci się, LuA
– A nie mogę płacić podatków pod swoim nowym nazwiskiem?
– To na pozór genialne rozwiązanie, ale urząd podatkowy ma skło
– No to co zrobimy?
Brzmienie głosu Jacksona, kiedy się teraz odezwał, kazało LuA
– Zrobisz dokładnie tak, jak powiem, LuA
– Ale…
– Nie ma żadnego ale, LuA
LuA
– Mam teraz tyle pieniędzy, że sama mogę o sobie decydować – powiedziała z godnością. – Nie lubię, jak mi mówią, co mam robić.
– Naprawdę? – Dłoń Jacksona zacisnęła się na kolbie pistoletu spoczywającego w otwartym neseserze. Jeden szybki ruch, i matka z córką zginą. – To może sama wydostaniesz się z kraju? Chcesz spróbować?