Страница 58 из 102
Wszyscy zebrani w pokoju znali historię milionera Milesa Grahama. Należał do najsławniejszych i najbogatszych przedsiębiorców spośród wszystkich kapitalistów zastrzelonych w Moskwie w ostatnich latach. Ten sprytny i energiczny biznesmen zginął, ponieważ odmówił zapłacenia pewnym osobom wystarczająco dużych łapówek.
Dar odchrząknął. Nie miał ochoty się odzywać, poczuł się jednak zmuszony.
– Twierdzisz, że Yaponchik i Zuker działali w Afganistanie – spytał cicho – jako dwuosobowy zespół snajperski? Wiemy, że Amerykanie i Anglicy używają zespołów dwuosobowych, ale wydaje mi się, że Sowieci w Afganistanie preferowali trzyosobowe.
Sydney spojrzała na agenta specjalnego Warrena. Człowiek z Federalnego Biura Śledczego kiwnął głową. Zerknął w swój notatnik elektroniczny.
– Ma pan rację – przyznał. – Regułą były tam oddziały trzyosobowe, ci dwaj pracowali jednak jako para, czyli bardziej w stylu amerykańskim.
– Który z nich był strzelcem, a który obserwatorem? – spytał Dar.
Agent specjalny Warren wystukał coś na klawiaturze notatnika i przez kilka sekund patrzył na ekran.
– Według raportów polowych CIA obu wyszkolono jako strzelców wyborowych, tyle że Yaponchik był oficerem – porucznikiem armii. Potem dostał awans w KGB. Zuker natomiast był zaledwie sierżantem.
– Zatem Yaponchik był głównym snajperem – zadumał się Minor. W myślach dodał: „Tylko że to Zukera, czyli człowieka numer dwa, wysłano, aby mnie zlikwidował”. – Macie przypadkiem dane na temat broni używanej przez nich w Afganistanie?
– Notatki, które dostałem, wzmiankują, cytuję: „Przyjmuje się, że używano wyborowych karabinów snajperskich SWD, zarówno w Afganistanie, jak i podczas szkolenia serbskich snajperów w pobliżu Sarajewa”.
Darwin pokiwał głową.
– Stara, ale godna zaufania broń. Snajperskaja Wintowka Dragunowa.
Syd odwróciła szybko głowę.
– Nie wiedziałam, że mówisz po rosyjsku, Dar.
– Nie mówię – odparł. – Przepraszam, że przerwałem. Proszę kontynuować.
– Nie, nie – odparowała Sydney. – Ty mów. Powiedz nam wszystko, co na ten temat wiesz.
Darwin potrząsnął głową.
– Kiedy ten amerykański biznesmen… Graham… został zamordowany w Moskwie, pamiętam, co czytałem. Padły wtedy dwa strzały, oddane z odległości sześciuset metrów. Z raportu gazety wynikało, że wydobyte z ciała kule to kryzowane 7,62 x 54 milimetry. Z SWD strzela się właśnie tego typu nabojami i przy takim zasięgu jest to bardzo dokładny karabin. Bardzo.
Syd gapiła się na niego bez słowa.
– Myślałam, że nie lubisz karabinów.
– Bo nie lubię – odparł Dar. – Nie lubię też rekinów, lecz potrafię wskazać różnicę między żarłaczem białym i rekinem młotem.
Sydney wróciła do głównego tematu spotkania, mówiąc wyraźnym, niespiesznym głosem:
– Panowie, Jeanette, Trudy. Otrzymaliśmy oficjalną zgodę na rozszerzenie i przyspieszenie naszego śledztwa. Mamy sensowne powody wierzyć, że mecenas Dallas Trace ma związek z ostatnim dramatycznym wzrostem pozorowanych wypadków na autostradach południowej Kalifornii, szczególnie tych śmiertelnych, i że jest zaangażowany w nową sieć wyłudzania odszkodowań. Powołał ją do życia sam pan Trace i i
– Czy mecenas Rogers wyraził zgodę? – spytał Lawrence.
– Nie całkiem – odparła Sydney. – Prawnik powołał dwuosobowy zarząd, który składał się z jego żony Marii oraz społecznego aktywisty, a równocześnie własnego detektywa, Juana Barrigi. – Zdjęcie Barrigi pojawiło się obok fotografii Rogersa w rzędzie piramidy POMOCNICY. Mężczyźni i kobiety wokół stołu pokiwali głowami. Wszyscy wiedzieli, że detektywi pracujący dla adwokatów, którzy specjalizują się w sprawach o odszkodowanie, aż nazbyt często ulegali pokusie popełniania oszustw ubezpieczeniowych. Ich życie i kariera kręciły się wszak wokół wywiadów z ofiarami sfingowanych wypadków na budowach i w miejscach pracy, ekspertami od przygotowanych uprzednio kolizji drogowych, naganiaczy, oszustów z kręgu zajmujących się biedotą przedstawicieli służb pomocy medycznej, gangów ulicznych, nieetycznych lekarzy, ofiar symulujących uszkodzenie kręgosłupa i wszelkiego rodzaju i
Zdjęcia kilku spośród tych adwokatów i lekarzy ukazały w odpowiednim rzędzie schematu. Niektóre nazwiska prawników brzmiały znajomo, na przykład Esposito i Abraham Willis, i
– Czy pani ekipa dochodzeniowa nie posunęła się za daleko w swoich podejrzeniach, śledcza Olson? – spytał otwarcie kapitan Tom Sutton z CHP. – Bardziej mi się to kojarzy z haczykiem dla mediów niż z poważnym śledztwem.
Syd odwróciła się od ekranu i spokojnie, bez cienia urazy w oczach wytrzymała spojrzenie rosłego kapitana stanowej policji drogowej.
– Tak to może wyglądać na pierwszy rzut oka, prawda, Tom? Niestety wszystkie nasze dane zostały sprawdzone. Sprawa toczy się od trzech miesięcy i prawdopodobnie niedługo przedstawimy oficjalne akty oskarżenia… wszystkim, łącznie z mecenasem Dallasem Trace’em.
– Dlaczego zatem teraz o tym rozmawiamy? – spytał Frank Hernandez.
Sydney wyłączyła projektor i niespodziewanie włączyła górne światła. Nadal stała.
– Ponieważ nasze śledztwo nabrało obecnie znaczącego przyspieszenia i wchodzimy na panów teren. Potrzebujemy zatem panów pomocy. Ta informacja jest poufna…
– Toczy się kilka śledztw i to nie tylko w Departamencie Policji Los Angeles – wtrącił porucznik Barr z Wydziału Wewnętrznego. – Każdy przeciek tej informacji byłby… bardzo niekorzystny.
Wszyscy przedstawiciele organów ścigania przez moment przeszywali porucznika wzrokiem pełnym nienawiści.
– To… Przymierze – ciągnęła tymczasem Syd – wspierane przez Yaponchika, Zukera i i
– Czego zatem oczekuje pani od nas? – spytał Hernandez. – Posiada pani wsparcie agencji stanowych i państwowych… takich jak Narodowe Biuro do Spraw Przestępstw Ubezpieczeniowych czy Federalne Biuro Śledcze. Co my, zwyczajni gliniarze, możemy zaoferować?
– Współpracę – odparła Sydney. – Kontakt, w razie potrzeby. Dostęp do laboratoriów, pomoc poszczególnych funkcjonariuszy i przedstawicieli personelu technicznego, ilekroć ze względu na miejsce i konieczność szybkiej reakcji będziemy potrzebować pomocy miejscowych organów ścigania. Zrozumienia i współpracy, dzięki której nie zaczniemy działać przeciwko sobie nawzajem… albo strzelać do siebie.
Hernandez wyjął papierosa z paczki w kieszeni sportowej marynarki, zerknął z niechęcią na wszechobecny ostatnio napis ZAKAZ PALENIA, umieszczony w pobliżu drzwi, i wsunął w usta nie zapalonego papierosa.
– No dobrze. Jaki jest pani plan?
– Ja znów zacznę działać jako tajniak – wtrącił Tom Santana. – Stworzę sobie nową przykrywkę przestępcy lub oszusta i wcisnę się do fundacji poprzez jeden z ośrodków zdrowia. Sprawdzę tych Pomocników Bezbro
Darwin spytał, nieco wbrew sobie:
– Czy to mądre posunięcie, Tom? Po rozgłosie wokół dokonanych przez ciebie aresztowań tego azjatyckiego gangu kilka lat temu…