Страница 35 из 102
OPIS ULICY:
MARLBORO AVENUE (PÓŁNOCNA FRONTAGE ROAD) JEST SKIEROWANĄ NA ZACHÓD ULICĄ JEDNOKIERUNKOWĄ. FOUNTAIN BOULEVARD, NA WSCHODZIE, BIEGNIE Z PÓŁNOCY NA POŁUDNIE, PODOBNIE GRAMERCY STREET, NA ZACHODZIE. MARLBORO AVENUE (PÓŁNOCNA FRONTAGE ROAD) CECHUJE SIĘ NACHYLENIEM 0,098 STOPNIA WSCHÓD/ZACHÓD, W GÓRĘ WZGÓRZA. ULICĘ OŚWIETLAJĄ LATARNIE ULICZNE ORAZ ŚWIATŁA NA SKRZYŻOWANIU. OGRANICZENIE PRĘDKOŚCI WYNOSI DLA TEGO ODCINKA CZTERDZIEŚCI KILOMETRÓW NA GODZINĘ.
WARUNKI POGODOWE:
W CHWILI WYPADKU NIEBO BYŁO CAŁKOWICIE ZACHMURZONE. PADAŁ DESZCZ, TEMPERATURA BYŁA NISKA, WIAŁ LEKKI WIATR. NOCNE NIEBO POZOSTAWAŁO CIEMNE, GDYŻ KSIĘŻYC SKRYŁ SIĘ ZA GRUBĄ POKRYWĄ CHMUR.
IDENTYFIKACJA POJAZDU:
GMC VANDURA (V-2) MIAŁ Z PRZODU, Z TYŁU I Z OBU BOKÓW DUŻE NALEPKI FIRMY WYNAJMUJĄCEJ SAMOCHODY TOWAROWE I PÓŁCIĘŻAROWE „URENTAL TRUCK”. SPRAWDZENIE TABLIC REJESTRACYJNYCH POJAZDU UJAWNIŁO, ŻE NIE BYŁ NOTOWANY.
IDENTYFIKACJA KIEROWCY:
PANNA GENNIE SMILEY. TOŻSAMOŚĆ USTALONO NA PODSTAWIE JEJ KALIFORNIJSKIEGO PRAWA JAZDY, JEJ WŁASNEGO OŚWIADCZENIA ORAZ OŚWIADCZENIA DONALDA M. BORDENA.
USZKODZENIA POJAZDU:
ZANOTOWANO DROBNE USZKODZENIA PRZEDNIEJ KRATOWNICY WLOTU POWIETRZA GMC VANDURY. KRATOWNICA WGIĘŁA SIĘ DO WEWNĄTRZ W PRZYBLIŻENIU NA 7,5 CENTYMETRA W NAJGŁĘBSZYM MIEJSCU. ZNALEZIONO W NIEJ WŁÓKNA POCHODZĄCE ZE SWETRA OFIARY.
OBRAŻENIA:
RICHARD KODIAK DOŚWIADCZYŁ CIĘŻKIEGO URAZU GŁOWY, KTÓRY OKAZAŁ SIĘ ŚMIERTELNY. GDY NA MIEJSCE WYPADKU PRZYBYLI SANITARIUSZE: PETERSON, NUMER 333 ORAZ ROYLES, NUMER 979 (JEDNOSTKA PARAMEDYCZNA NUMER 272), KODIAK JUŻ NIE ŻYŁ. ZGON STWIERDZIŁ DOKTOR CAVENAUGH Z EASTERN MERCY HOSPITAL, CO ZGŁOSIŁ PRZEZ RADIO…
Kobieta przerwała czytanie i przerzuciła kilka stron.
– W porządku – oświadczyła w końcu. – Mamy zatem trzydziestojednoletniego mężczyznę, Richarda Kodiaka, który zmarł z powodu obrażeń głowy. On i jego współlokator, Donald Borden, przeprowadzali się akurat ze wschodniego Los Angeles do San Francisco, kiedy… przyjaciółka, pani Ge
– Pan Borden i pani Smiley zaskarżyli agencję wynajmującą furgonetki, twierdząc, że hamulce były uszkodzone, a przednie światła działały wadliwie…
– I wtedy ja włączyłem się w śledztwo – wtrącił Dar.
– …oboje pozwali też właścicieli tamtejszego bloku mieszkalnego, oskarżając ich o niewłaściwe oświetlenie.
– Tym razem przerzuciła dwadzieścia albo trzydzieści stronic. – Ach… tutaj jest to oświadczenie… Pani Smiley stwierdziła, że z powodu złego oświetlenia przed budynkiem i kiepskich reflektorów wynajętej furgonetki nie widziała pana Kodiaka, kiedy wyszedł wprost przed prowadzony przez nią pojazd. Ona i pan Borden zażądali sześciuset tysięcy dolarów od firmy wynajmującej furgonetki.
– I dodatkowych czterystu tysięcy od właściciela bloku mieszkalnego – dodał Darwin.
– Czyli w sumie równego miliona – zadumała się Syd. – Przynajmniej znali wartość swojego przyjaciela.
Minor potarł podbródek.
– Panowie Borden i Kodiak mieszkali pod tym samym adresem przez dwa lata i byli powszechnie znani jako Dickie i Do
– Geje? – spytała Sydney. Dar kiwnął głową. – Kim zatem była Ge
– Najprawdopodobniej Borden… czyli Do
– Bez Ge
– Rzeczywiście, bez niej – przyznał Darwin. – Ona zaś w geście dobrej woli pomogła im zapakować rzeczy na wynajętą furgonetkę.
– O drugiej czterdzieści pięć w deszczowy poranek? – spytała Sydney.
Minor wzruszył ramionami.
– Dickie i Do
– Och! – powiedziała Syd.
– Tak – zgodził się z nią Dar.
Jedna fotografia pokazywała zwłoki Richarda Kodiaka. Mężczyzna leżał pośrodku ulicy około dziesięć metrów na zachód od głównych drzwi budynku mieszkalnego. Ciało było ułożone twarzą do dołu, głową na wschód, ku furgonetce, a wokół niego widoczne były plamy krwi i kawałki mózgu, które najwyraźniej rozpryskały się we wszystkie strony. Na i
– Ge
– Jasne – mruknęła Syd.
– Do
– Po co? – przerwała Sydney.
– Do
– Robisz trójwymiarowe rekonstrukcje wideo wypadków? – spytała Syd. – Nie widziałam w twoim mieszkaniu odpowiedniego sprzętu.
– Ależ mam go tam – zapewnił ją Dar. – Stoi schowany w kącie za jakąś biblioteczką. Najwięcej zarabiam właśnie na takich rekonstrukcjach. – Kobieta pokiwała głową. – A zatem, droga pani oficer śledcza – dodał. – Czy widzi pani w opisie tego wypadku jakieś nieścisłości?
Sydney zerknęła na akta, na jeden monitor wypełniony fotografiami, a następnie na drugi przedstawiający animację miejsca zdarzenia, czyli trójwymiarową obróbkę jednego ze zdjęć.
– Coś mi tutaj nie gra.
– Właśnie – zgodził się z nią Darwin. – Po pierwsze zbadałem wyspecjalizowanym światłomierzem oświetlenie w podobnych warunkach.
– O drugiej czterdzieści pięć w zachmurzoną, deszczową noc – dorzuciła Syd.
Dar uniósł brwi.
– Oczywiście.
Wystukał jakieś polecenie na klawiaturze. Nagle na trójwymiarowym obrazie scenki ulicznej pojawiły się liczby. Darwin poruszał myszką, obracając widok, aż oboje z Sydney patrzyli teraz w dół na ulicę, ze wschodu na zachód. Furgonetka znajdowała się obecnie na dole ekranu, a ciało na środku. Widoczna stała się też reszta kwartału. Tereny po obu bokach miały małe prostokąty danych.
– Mierzone w luksach – oceniła Syd.
Minor skinął głową.
– Wbrew twierdzeniom Do
– Czyli że kobieta powi
Dar dotknął ekranu piórem i pojawiła się czerwona linia. Biegła przez większość drogi od skrzyżowania z Fountain Boulevard do miejsca, z którego przyjechała furgonetka.
– Ge
– Nic tu się nie zgadza – zauważyła Syd.
– Mało tego – dodał Dar. Wyjął z teczki na akta jakies sześciostronicowe oświadczenie i pozwolił Sydney rzucić na nie okiem. – Funkcjonariusz Berry, numer odznaki 3501, spisał rozmowę z pierwszym świadkiem, który jechał w dół ulicy… panem Jamesem Williamem Ribackiem.