Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 65 из 85

26

“Wieczne życie”? Tak powiedziała?

– Tak. – Tak mocno ściskałam słuchawkę, że zabolały mnie ścięgna nadgarstka.

– Powiedz mi to jeszcze raz.

– “A jeżeli oni odejdą i nas zostawią?” “A jeżeli ja odbieram Carlie'emu wieczne życie?

Pozwoliłam Redowi rozważyć słowa Kathryn. Kiedy przełożyłam słuchawkę do drugiej ręki, popatrzyłam na odcisk, gdzie skóra spociła się pod plastikiem.

– Nie wiem, Tempe. Ciężko powiedzieć. Jak to stwierdzić, kiedy grupa zaczyna być niebezpieczna? Niektóre z tych marginalnych religijnych ruchów potrafią być wysoce wpływowe. I

– Czy to kwestia proroków?

A co, jeżeli moje dziecko umrze?

– Są czy

Chce nas tylko uchronić przed zniszczeniem.

– Jakie rodzaje przekonań sprawiają, że grupa zaczyna przekraczać dopuszczalne granice?

– To właśnie interesuje mnie u twojej młodej damy. Ona chyba mówi o podróży. O podróży po wieczne życie. To brzmi apokaliptycznie.

On próbuje nas chronić i nam tłumaczyć.

– Jak koniec świata.

– Dokładnie. Ostatnie dni. Armagedon.

– To nic nowego. Dlaczego takie postrzeganie świata musi prowadzić do przemocy? Dlaczego by nie usiąść i poczekać?

– Nie zrozum mnie źle. Nie zawsze tak jest. Ale te grupy wierzą, że ostatnie dni są bliskie, i postrzegają siebie jako osoby, które odegrają kluczową rolę w wydarzeniach, jakie niedługo będą miały miejsce. Oni są tymi wybranymi, którzy zapoczątkują nowy porządek.

Była przerażona, bo dziecko mogło nie być uświęcone.

– Powstaje pewien dualizm w procesie myślenia. Oni są dobrzy, a i

– Jesteś albo ze mną, albo przeciwko mnie.

– No właśnie. Według tych wizji ostatnie dni będzie charakteryzowała przemoc. Niektóre z grup koncentrują się na przetrwaniu, gromadząc broń i zajmując się zakrojoną na szeroką skalę inwigilacją, pełnego zła, porządku społecznego, który im zagraża. Albo antychrysta, szatana, czy kogo tam oni traktują jako zagrożenie.

Dom nie wierzy w antychrysta.

– Wierzenia apokaliptyczne są niezwykle zmie

– Coraz ciekawiej to brzmi.

– Widzisz, jednym z problemów takiego samozwańczego proroka jest to, że musi on być ciągle twórczy i niepowtarzalny. Nie ma żadnego instytucjonalnego poparcia dla jego autorytetu. Nie ma też żadnych instytucjonalnych ograniczeń jego zachowań. To on prowadzi, ale tylko wtedy, kiedy idą za nim jego zwole

– Na przykład?

– Jim Jones przeprowadzał testy wiary, jak je nazywał. Członkowie Świątyni Ludu byli zmuszani do podpisywania się pod spowiedzią albo znoszenia publicznych zniewag, aby dowieść swojego poświęcenia. Pewien rytuał polegał na wypijaniu nieznanego płynu. Kiedy mówiono uczestnikowi, że to była trucizna, nie wolno mu było ukazywać strachu.

– Czarujące.

– I

Partnerem Heidi miał być Jason.

– A co z aranżowaniem małżeństw?

– Jouret i DiMambro, Jim Jones, David Koresh, Charles Manson. Oni wszyscy praktykowali kontrolowane łączenie się w grupy. Dieta, seks, aborcja, ubranie, sen. Idiosynkrazja naprawdę nie ma znaczenia. Przywódca nakłada na swoich zwole

– Wygląda mi to na czczenie szaleństwa.

– Dobrze powiedziane. Ten proces przynosi liderowi jeszcze jedną korzyść. Eliminuje tych, którzy są mniej zaangażowani; po prostu zaczynają mieć dosyć i odchodzą.

– No dobrze. Mamy skrajne grupy, na których czele stoją jacyś wariaci. Co sprawia, że zaczynają w pewnej chwili stosować przemoc? Dlaczego dzisiaj, a nie w przyszłym miesiącu?

Jest za wcześnie. To nie może być teraz.

– Większość wybuchów przemocy ma związek z czymś, co socjologowie nazywają “nasilające się napięcie granic”.

– Proszę, Red, oszczędź mi żargonu.

– Dobrze. Te skrajne grupy są zwykle zainteresowane dwoma rzeczami: zyskiwaniem członków i ich utrzymaniem. Ale kiedy lider czuje się zagrożony, nacisk kładzie się na coś i

– I to jest to, czego obawiają się ci megalomani?

– Członek, który odchodzi, może być uważany za zdrajcę.

Obudziliśmy się, a Heidi i Briana nie było.

– Przywódca może poczuć, że traci kontrolę. Albo jeżeli sekta ma kilka ośrodków i nie może być wszędzie naraz, może uważać, że jego autorytet traci na skutek jego nieobecności. Większy niepokój. Większa izolacja. Większa tyrania. To paranoiczna spirala. I teraz potrzeba jeszcze jakiegoś czy

– Jak bardzo destrukcyjne musi być to wydarzenie poza grupą?

– Różnie. W Jonestown wystarczyła wizyta kongresmana z jego prasową świtą i ich próba powrotu do Stanów z grupą zdrajców. W Waco potrzebny był nalot Biura do spraw Alkoholu, Papierosów i Broni, przeprowadzony w wojskowym stylu, użycie cezu i burzenie ścian opancerzonymi pojazdami.

– Skąd ta różnica?

– To ma związek z ideologią i przywództwem. Ośrodek w Jonestown był wewnętrznie bardziej wpływowy niż ten w Waco.

Czułam, że moje palce są bardzo zimne.

– Myślisz, że Owens ma przemoc w swoich planach?

– Na pewno należałoby mu się przyjrzeć. Jeżeli przetrzymuje dziecko twojej przyjaciółki wbrew jej woli, to możesz dostać nakaz.

– To nie jest takie pewne, czy ona zgodziła się zostawić tam małego. Ona bardzo niechętnie mówi o grupie. Była przez tych ludzi wychowywana, od kiedy skończyła osiem lat. Nigdy nie widziałam nikogo tak rozdartego. Ale fakt, że Je

Przez chwilę oboje milczeliśmy.

– Czy Heidi i Brian mogli zdenerwować Owensa? – zapytałam. – Czy mógł kazać komuś zabić ich i dzieci?

– Możliwe. I nie zapomnij, że nie tylko oni mogli go wkurzyć. Wygląda na to, że Je

– Ja?

– Heidi zachodzi w ciążę z Brianem wbrew rozkazom sekty. Potem para się rozdziela. Potem sprawa z Je

– Dlaczego?

– Ten kongresman, który pojawił się w Gujanie, miał na imię Ryan.

– Jak myślisz. Red, co się teraz stanie? Wszystko ci powiedziałam, spójrz w kryształową kulę, co widzisz?

Przez chwilę nic nie mówił.

– Z tego, co mi powiedziałaś, wynika, że Owens pasuje do wizerunku charyzmatycznego przywódcy, który postrzega siebie jako mesjasza. A jego zwole

Znowu przerwa.

– A ta Kathryn mówi o przejściu w życie wieczne…

Usłyszałam, jak bierze głęboki oddech.

– Biorąc to wszystko pod uwagę, skło

Rozłączyliśmy się i zadzwoniłam na pager Ryana. Czekając, aż oddzwoni, wróciłam do raportu Hardawaya. Ledwie wyjęłam go z koperty, zadzwonił telefon. Gdybym nie była taka przejęta, to uważałabym, że to zabawne. Wydawało się, że nie jest mi dane przeczytać ten dokument.

– Musisz budzić ludzi tak rano? – W głosie Ryana brzmiało zmęczenie.

– Ja zawsze wstaję wcześnie. I mam gościa.

– Niech zgadnę. Gregory Peck.

– Dziś rano zjawiła się Kathryn. Twierdzi, że noc spędziła w campusie uniwersytetu i znalazła mnie przez uniwersytecką książkę telefoniczną.

– To niezbyt mądrze podawać swój adres domowy.

– Ja nie podałam. A Je

– Cholera.

– Kathryn podsłuchała kłótnię między Je

– Dobra robota, Bre

– Zaraz będzie jeszcze lepiej.

Opowiedziałam mu o dostępie Je

– Gdy rozmawiałaś z Hardawayem, zapytałaś go, kiedy ostatni raz widziano żywą Je