Страница 57 из 69
Wznosiliśmy toasty za swoje zdrowie. Niedługo, za rok, a może mniej, Siostra Yu i Nauczyciel Pan ze swoją nową żoną przypłyną do Ameryki na wakacje. GaoLing i ja będziemy na nich czekać w porcie w San Francisco, siedząc w naszym nowym automobilu, błyszczącym i czarnym, z mnóstwem wygodnych siedzeń i amerykańskim szoferem. Zanim pojedziemy do naszej posiadłości na szczycie wzgórza, zatrzymamy się przy sali tanecznej. I aby uczcić nasze spotkanie, będziemy tańczyć, tańczyć i tańczyć.
Co wieczór po powrocie do wynajmowanego pokoju w Hongkongu kładłam się w łóżku z mokrymi ręcznikami na piersi. Na ścianach były krople wilgoci, nie mogłam bowiem otworzyć okien, żeby wpuścić świeże powietrze. Budynek stał przy rybnej ulicy na półwyspie Koulun. Nie mieścił się tu jednak targ rybny. Tam, gdzie sprzedawano ryby, unosiła się woń pora
Brytyjczycy i i
Byli tam także tacy, którzy zarabiali na ludzkiej rozpaczy. Chodziłam do wielu ślepych jasnowidzów, wenmipo, którzy twierdzili, że mają kontakt z duchami.
– Mam wiadomość od dziecka! – wołali. – Wiadomość od syna. Od męża. Od rozgniewanego przodka.
Usiadłam przed jedną z takich wróżbiarek, która mi powiedziała:
– Twoja Droga Ciocia żyje już w i
Postąpiłam dokładnie według tych wskazówek. I dziewczynka powiedziała do mnie słowo w słowo to, co mówiła wróżbiarka. Byłam uradowana. Potem te same słowa wypowiedziała i
Po miesiącu spędzonym w Hongkongu dostałam list od GaoLing:
“Moja Droga Prawdziwa Siostro, wybacz, że nie pisałam wcześniej. Nauczyciel Pan przysłał mi twój adres, ale nie dostałam go od razu, bo przeprowadzałam się z domu jednej chrześcijanki do drugiej. Przykro mi też poinformować Cię, że pa
Druga wiadomość też nie jest dobra. Dowiedziałam się, że jeszcze nie mogę cię zaprosić. Prawdę mówiąc, sama ledwie mogłam tu zostać. Nie wiem, dlaczego wydawało nam się to takie proste. Teraz rozumiem, że byłyśmy naiwne. Powi
Pierwszy to taki, żebyś wystąpiła o prawo pobytu jako uchodźca. Chińczykom przydzielono jednak bardzo mały limit, a wjechać chciałaby cała masa ludzi. Szczerze mówiąc, Twoje szansę są jak szansę strugi wody w starciu z falą powodzi.
Drugi sposób polega na tym, że najpierw muszę dostać obywatelstwo, a potem zaproszę Cię jako swoją siostrę. Będziesz musiała oświadczyć, że Matka i Ojciec to twoi prawdziwi rodzice, bo nie będę mogła zaprosić kuzynki. Ale jako krewna będziesz miała prawo przyjazdu przed zwykłymi uchodźcami. Ja, żebym mogła zostać tutejszą obywatelką, muszę się najpierw nauczyć angielskiego i znaleźć dobrą pracę. Przyrzekam Ci, że bardzo pilnie się uczę na wypadek, gdybym musiała użyć tego sposobu.
Jest jeszcze trzecia droga: mogę wyjść za Amerykanina i dostać obywatelstwo szybciej. Oczywiście, to niedobrze, że jestem już żoną Chang Fu Nana, ale myślę, że nikt nie musi o tym wiedzieć. Nie wspominałam o tym w dokumentach wizowych. Powi
Matka i Ojciec pisali już do mnie z prośbą, żebym im przysłała dodatkowe pieniądze, jakie mi się uda zarobić. Musiałam im odpisać, że nie mam ani grosza. Jeśli w przyszłości zdobędę jakieś pieniądze, oczywiście, przyślę Ci trochę. Mam wyrzuty sumienia, że uległam twoim namowom i przyjechałam tu pierwsza. Teraz ty tkwisz w Hongkongu i nie wiesz, co robić. Nie zrozum mnie źle. Życie tutaj wcale nie jest proste. Pieniądze zarabia się inaczej, niż sobie wyobrażałyśmy. Nie wierz w te opowieści o łatwym bogactwie. A taniec jest tylko w filmach. Przez większą część dnia sprzątam w domach. Płacą mi dwadzieścia pięć centów. Może się to wydawać dużo, ale tyle kosztuje tu obiad. Trudno więc coś zaoszczędzić. Oczywiście, dla ciebie jestem gotowa przymierać głodem.
W swoim ostatnim liście Ojciec napisał, że omal nie umarł z gniewu, kiedy się dowiedział, że Fu Nań stracił sklep z tuszem w Pekinie. Podobno Fu Nań wrócił do Nieśmiertelnego Serca i cały dzień leży, ale stary Chang wcale go za to nie gani, mówiąc, że Fu Nań to wielki bohater woje
Czuję ogromne brzemię winy i odpowiedzialności".
Kiedy skończyłam czytać list od GaoLing, miałam wrażenie, jak gdyby ścięto mi głowę i mimo że umarłam, topór dalej rąbie moją szyję. Czekałam w Hongkongu na próżno. Będę tu tkwić rok, dziesięć lat albo do końca życia, w zatłoczonym mieście wśród zrozpaczonych ludzi, których historie są jeszcze smutniejsze od mojej. Ameryka nie była dla mnie. Straciłam swoją szansę.
Następnego dnia zebrałam rzeczy i poszłam na stację kolejową z zamiarem powrotu do Pekinu. Położyłam przed kasjerem resztę pieniędzy, jakie mi zostały.
– Bilet kosztuje teraz więcej, proszę pani – powiedział. Jak to możliwe?
– Pieniądze są mniej warte – wyjaśnił – i wszystko więcej kosztuje.
Poprosiłam o bilet w niższej klasie. To jest najniższa, powiedział, wskazując na tablicę ście
Teraz utknęłam tu na dobre. Zastanawiałam się, czy nie napisać do Nauczyciela Pana albo Siostry Yu. Ale zaraz pomyślałam, och, nie mogę nikomu sprawiać takiego kło – potu. Sama powi
Wyszłam ze sklepu zła i oburzona. Ale serce biło mi mocno, bo wiedziałam już, że trzymam w ręku rzecz wartą dużo pieniędzy. A jednak jak mogłam ją sprzedać? Należała do mojej matki, mojego dziadka. Łączyła mnie z nimi. Jak mogłam oddać ją komuś obcemu tylko po to, żeby porzucić swoją ojczyznę i groby przodków? Im dłużej o tym myślałam, tym silniejsza się czułam. Kai Jing miał rację. Taki miałam charakter.
Ułożyłam sobie plan. Znajdę tańsze mieszkanie – tak, tańsze nawet od pokoiku w cuchnącym rybą domu – i pracę.