Страница 56 из 69
– Tej nie będziemy już potrzebowali. Sam zajmę się pieniędzmi.
– To moja przyjaciółka.
– Ja teraz mówię! – Zmierzył GaoLing wściekłym spojrzeniem, a kiedy nie odwróciła oczu, powiedział: – Och, wciąż ta sama zła żmija. Odtąd będziesz się mogła kłócić z nowym właścicielem sklepu. Przyjeżdża jutro. – Rzucił dokument opatrzony mnóstwem czerwonych pieczęci z nazwiskami.
GaoLing chwyciła papier.
– Sprzedałeś sklep? Nie miałeś prawa! Nie możesz kazać naszej rodzinie pracować dla kogoś i
– Idę teraz spać – rzekł. – A kiedy się obudzę, nie chcę widzieć tej garbatej kobiety. Jej widok działa mi na nerwy. – Machnął ręką, powstrzymując dalsze protesty. Odszedł i po chwili poczuliśmy woń opiumowego dymu.
GaoLing zaczęła przeklinać.
Nauczyciel Pan westchnął.
– Przynajmniej wojna się skończyła, więc możemy sprawdzić, czy nasi przyjaciele ze szkoły medycznej nie słyszeli o jakichś pokojach, do których moglibyśmy się wcisnąć.
– Nigdzie nie idę – oświadczyła GaoLing.
Jak mogła tak mówić po tym, co opowiedziała mi o mężu?
– Chcesz zostać z tym demonem? – wykrzyknęłam.
– To sklep naszej rodziny. Nie mogę stąd odejść. Wojna się skończyła i jestem gotowa walczyć o naszą własność.
Próbowałam ją przekonać, ale Nauczyciel Pan dotknął mojego ramienia.
– Daj siostrze trochę czasu. Wróci jej rozum. Po południu Siostra Yu poszła do szkoły medycznej, lecz wkrótce zjawiła się z powrotem.
– Pa
Wszyscy troje natychmiast wyruszyliśmy do domu cudzoziemki, pani Riley. Gdy weszliśmy do środka, zobaczyłam, jak bardzo pa
– Jak się pani czuje? – pytaliśmy.
– Całkiem dobrze – odrzekła z radosnym uśmiechem. – Żyję, jak widzicie. Japończycy nie zdołali mnie zagłodzić na śmierć, ale moskity prawie dały mi radę. Malaria.
Na malarię zmarły w sierocińcu dwie małe dziewczynki. Ale nie powiedziałam o tym pa
– Musi pani szybko wracać do zdrowia – powiedziałam. – Żebyśmy mogli otworzyć szkołę. Pa
– Starego klasztoru już nie ma. Został zniszczony. Powiedziała mi o tym jedna misjonarka. Wstrzymaliśmy oddech.
– Drzewa, budynek, wszystko zostało spalone i zrujnowane.
Druga cudzoziemka, pani Riley, skinęła głową.
Chciałam zapytać, co się stało z grobami, ale nie byłam w stanie wydobyć głosu. Czułam się tak samo, jak w dniu, w którym dowiedziałam się o śmierci Kai Jinga. Myśląc o nim, próbowałam przypomnieć sobie jego twarz. Wyraźniej widziałam jednak kamienie, pod którymi leżał. Jak długo kochałam go, kiedy żył? Jak długo rozpaczałam po jego śmierci?
– Otworzymy szkołę w Pekinie, gdy tylko znajdziemy odpowiedni budynek – powiedziała pani Riley. Ale teraz przede wszystkim musimy się zająć zdrowiem pa
– Tak, oczywiście, zrobimy, co tylko trzeba! – zaczęliśmy się przekrzykiwać nawzajem. – Kochamy pa
Pani Riley powiedziała, że pa
– Czy ktoś z was chciałby jechać ze mną? Chyba da się uzyskać wizę.
– Wszyscy możemy jechać! – odrzekła natychmiast GaoLing.
Spostrzegłam, że pa
– Nie chciałabym sprawiać takiego kłopotu – powiedziała. – Wystarczy chyba pomoc jednej osoby. – Potem westchnęła i powiedziała, że jest wyczerpana. Musiała się położyć.
Gdy wyszła z pokoju, spojrzeliśmy po sobie, nie bardzo wiedząc, jak zacząć rozmowę o tym, kto ma jechać z pa
Po chwili usłyszałam głos GaoLing:
– Powinien jechać Nauczyciel Pan. Jest najstarszy, najbardziej doświadczony. – Pierwsza wystąpiła z propozycją, domyśliłam się więc od razu, że ona też chce jechać.
– W czym doświadczony? – odezwał się Nauczyciel Pan. – Obawiam się, że marny będzie ze mnie pomocnik. Jestem stary, trzęsą mi się ręce, potrafię czytać i pisać tylko wtedy, gdy trzymam papier na wyciągnięcie ręki, a słowa są wypisane dużymi literami. Poza tym mężczyźnie byłoby niezręcznie towarzyszyć damie. A jeżeli trzeba jej będzie pomóc w nocy?
– Siostro Yu – zwróciła się do niej GaoLing. – W takim razie ty pojedziesz. Twoja mądrość pozwoli ci pokonać każdą przeszkodę.
Kolejna próba! GaoLing bardzo pragnęła jechać i robiła wszystko, żeby ktoś wskazał ją jako najlepszą kandydatkę.
– Jeśli ludzie wcześniej mnie nie zadepczą – odrzekła Siostra Yu. – Nie mów głupstw. Zresztą nie chcę wyjeżdżać z Chin. Szczerze mówiąc, mimo że darzę pa
– A więc powi
Co miałam począć? Musiałam zaprotestować.
– Nigdy nie zostawiłabym swojego teścia ani ciebie.
– Nie, nie, nie musisz dotrzymywać towarzystwa temu starcowi – usłyszałam głos mego teścia. – Chcę przez to powiedzieć, że być może powtórnie się ożenię. Zgadza się. Wiem, co sobie myślisz. Bogowie śmieją się ze mnie, ja także.
– Ale z kim? – spytałam. Nie wyobrażałam sobie, by miał czas na umizgi do jakiejś kobiety. Wciąż był w sklepie, a jeżeli wychodził, to zwykle miał ważne sprawy do załatwienia.
– Mieszka obok nas, od dawna jest wdową po właścicielu księgarni.
– Wa! Po tym człowieku, który wytaczał proces mojej rodzinie? – odezwała się GaoLing.
– Książki były falsyfikatami – zauważyłam. – Ten człowiek przegrał sprawę, pamiętasz?
Zaraz przypomniałyśmy sobie o dobrych manierach i pogratulowałyśmy Nauczycielowi Panowi, pytając, czy jego wybranka dobrze gotuje, czy ma ładną twarz, miły głos i rodzinę, która nie sprawi zbyt wielu kłopotów. Cieszyłam się z jego szczęścia, a także dlatego, że nie musiałam się już dłużej wzbraniać przed wyjazdem do Ameryki.
– Wydaje się oczywiste, że to LuLing powi
GaoLing wahała się odrobinę za długo, zanim oświadczyła:
– Tak, tak będzie najlepiej. A więc postanowione.
– Jak to? – odrzekłam, starając się okazać wielkoduszność. – Nie mogę zostawić własnej siostry.
– Nie jestem nawet twoją prawdziwą siostrą – przypomniała GaoLing. – Pojedziesz pierwsza. Potem będziesz mogła mnie zaprosić.
– Ach, widzisz! To znaczy, że chcesz jechać! – Nie mogłam jej tego nie wypomnieć. Ale skoro decyzja już zapadła, nic nie ryzykowałam.
– Wcale tak nie powiedziałam – odparła GaoLing. – Mówiłam tylko o sytuacji, gdyby coś się zmieniło i musiałabym przyjechać.
– Wobec tego może pojedziesz pierwsza i potem zaprosisz mnie? Jeżeli zostaniesz, twój mąż zrobi z tobą, co zechce. Zniszczy cię. – Byłam naprawdę wielkoduszna.
– Ależ nie mogę zostawić swojej siostry, tak jak ona nie może zostawić mnie – powiedziała GaoLing.
– Nie kłóć się – nakazałam jej. – Jestem starsza. Pojedziesz pierwsza, a miesiąc później ja przyjadę do Hongkongu i zaczekam, aż nadejdą papiery.
GaoLing powi
– To tyle się czeka, żeby zaprosić drugą osobę? Miesiąc? Nie miałam pojęcia, jak długo to trwa, ale powiedziałam:
– Może nawet krócej. – Wciąż sądziłam, że zgodzi się czekać.
– Szybko. – GaoLing zamyśliła się. – Jeśli tak prędko, właściwie mogłabym jechać pierwsza. Tylko w ten sposób mogę natychmiast opuścić tego demona, mojego męża.
W tym momencie do pokoju wróciła pani Riley.
– Ustaliliśmy – oznajmiła jej Siostra Yu. – Pa
Byłam zbyt oszołomiona, żeby się odezwać. Tej nocy zachodziłam w głowę, jak mogłam stracić taką szansę. Byłam zła na GaoLing, że mnie okpiła. Potem dopuściłam do głosu siostrzane uczucia i ucieszyłam się, że będzie mogła uciec od Fu Nana. Miotałam się między tymi dwoma uczuciami. Tuż przed zaśnięciem uznałam, że to sprawka losu. Cokolwiek mi się teraz przydarzało, było to moje Nowe Przeznaczenie.
Trzy dni później, tuż przed naszym wyjazdem do Hongkongu, urządziliśmy małe przyjęcie.
– Nie trzeba płakać przy pożegnaniu – mówiłam. – Kiedy tylko osiedlimy się w nowym kraju, wszystkich was zaprosimy.
Nauczyciel Pan powiedział, że razem z żoną chętnie przed śmiercią odwiedzą i