Страница 6 из 87
3
Teraz, kiedy odzyskałem świadomość, moje rany postrzałowe goiły się zaskakująco szybko. Może bardzo zależało mi na powrocie do zdrowia, a może w ciągu dwunastu dni, które przeleżałem nieruchomo jak katatonik, mój organizm zmobilizował wszystkie siły. Być może przy cierpieniach psychicznych ból fizyczny wydawał się niczym. Ilekroć pomyślałem o Tarze, strach przed tym, co mogło jej się stać, zapierał mi dech w piersi. Kiedy myślałem o Monice, o tym, że nie żyje, czułem się tak, jakby stalowe szpony rozdzierały mi serce. Chciałem opuścić szpital.
Wciąż mnie bolało, ale wymusiłem na Ruth Heller, żeby mnie wypisała. Stwierdziwszy, że jestem żywym dowodem na prawdziwość twierdzenia, iż lekarze są najgorszymi pacjentami, niechętnie puściła mnie do domu. Uzgodniliśmy, że fizykoterapeuta będzie odwiedzał mnie codzie
– Masz czworo dzieci – przypomniałem mu.
– Och tak, racja. – Po chwili spytał: – Mogę pomieszkać u ciebie?
Usiłowałem się uśmiechnąć.
– Mówię poważnie – rzekł Le
– Nic mi nie będzie.
– Cheryl przygotowała ci kilka obiadów. Wstawiła je do zamrażarki.
– To ładnie z jej strony.
– Mimo to jest najgorszą kucharką na świecie – dodał Le
– Nie powiedziałem, że je zjem.
Le
Obserwowałem go. Znaliśmy się długo, od pierwszej klasy, którą uczyła pani Roberts, pewnie więc nie zaskoczyłem go pytaniem:
– Chcesz mi powiedzieć, co się dzieje?
Czekał na to i szybko skorzystał z zachęty.
– Posłuchaj, jestem twoim prawnikiem, prawda?
– Zgadza się.
– Zatem zamierzam udzielić ci porady prawnej.
– Słucham.
– Powinienem powiedzieć coś wcześniej. Wiedziałem jednak, że nie chciałbyś słuchać. Teraz… cóż, teraz mamy i
– Le
– Tak?
– O czym ty właściwie mówisz?
Chociaż bardzo się zmienił, wciąż widziałem w Le
Jeździliśmy staromodnym kombi jego ojca, wkręcając się na prywatki. Zawsze byliśmy wpuszczani, lecz nigdy mile widziani – członkowie tej licznej szkolnej większości, którą nazywałem Wielkimi Niewidzialnymi. Tkwiliśmy w kącie, popijając piwo i podrygując w rytm muzyki, starając się rzucać w oczy. Nigdy nam się to nie udawało. Przeważnie kończyliśmy te wieczory, jedząc smażony ser w Heritage Diner lub na boisku piłki nożnej za szkołą średnią imienia Benjamina Franklina, leżąc na plecach i licząc gwiazdy. Łatwiej było rozmawiać, nawet z najlepszym przyjacielem, kiedy patrzyło się w gwiazdy. – W porządku – powiedział Le
Zmarszczyłem brwi.
– Poważnie?
– Może przesadzam, ale widziałem już takie sprawy. Nie takie jak ta, ale wiesz, o czym mówię. Głównymi podejrzanymi zawsze są członkowie rodziny.
– Mówisz o mojej siostrze.
– Nie, mówię o bliskiej rodzinie. A dokładnie, o najbliższej rodzinie.
– Chcesz powiedzieć, że policja mnie podejrzewa?
– Nie wiem, naprawdę nie wiem. – Zamilkł, ale nie na długo. – No dobrze, zapewne tak.
– Przecież zostałem postrzelony, pamiętasz? Porwano moje dziecko.
– No właśnie, a to tym bardziej cię obciąża.
– Jak to?
– Z upływem czasu będą podejrzewali cię coraz bardziej.
– Dlaczego?
– Nie wiem. Po prostu tak już jest. Posłuchaj, porwaniami zajmuje się FBI. Wiesz o tym, prawda? Jeśli dziecka nie ma dwadzieścia cztery godziny, zakładają, że przewieziono je przez granicę stanu i przejmują sprawę.
– I co?
– I po mniej więcej dziesięciu dniach ściągnęli tu masę agentów.
Założyli podsłuch na wszystkie twoje telefony i czekali na żądanie okupu albo coś takiego. Jednak później stracili zapał.
Oczywiście, to zupełnie normalne. Nie mogli czekać w nieskończoność, pozostawili więc tylko agenta lub dwóch. Zmieniło się ich podejście do sprawy. Porwanie dla okupu stało się mniej prawdopodobne; zaczęli podejrzewać, że to było zwykłe uprowadzenie. Mimo to sądzę, że wciąż podsłuchują twoje rozmowy. Jeszcze o to nie pytałem, ale zrobię to. Będą twierdzili, że pozostawili podsłuch na wypadek, gdyby jednak ktoś zadzwonił z żądaniem okupu. Jednak robią to w nadziei, że powiesz coś, co cię obciąży.
– I co z tego?
– To, że powinieneś uważać – rzekł Le
– Ponownie zapytam: i co z tego? Ja nic nie zrobiłem.
– Nie zrobiłeś…? – Le
– Zadziwiasz mnie. Chcesz powiedzieć, że podejrzewają mnie tylko dlatego, że jestem ojcem i mężem?
– Tak – odparł Le
– No tak, dzięki, to wszystko wyjaśnia.
Zadzwonił telefon stojący przy moim łóżku. Znajdowałem się na drugim końcu pokoju.
– Możesz odebrać? – zapytałem.
Le
– Pokój doktora Seidmana. – Słuchając rozmówcy, spochmurniał.
Rzucił do słuchawki „chwileczkę” i oddał mi ją, jakby była brudna. Obrzuciłem go zdziwionym spojrzeniem i powiedziałem:
– Halo?
– Halo, Marc. Tu Edgar Portman.
Ojciec Moniki. To wyjaśniało reakcję Le
– Cześć, Edgarze – powiedziałem. – Jak się masz?
– Dobrze, dziękuję. Przykro mi, że nie zadzwoniłem do ciebie wcześniej. Carson mówił mi, że powoli dochodzisz do siebie. Uznałem, że nie powinienem ci przeszkadzać.
– Miło z twojej strony – odparłem nieco sarkastycznie.
– No cóż, podobno dziś wychodzisz ze szpitala.
– Zgadza się.
Edgar odchrząknął, co zupełnie nie było w jego stylu.
– Zastanawiałem się, czy nie mógłbyś wpaść do domu.
„Do domu”. Miał na myśli swój.
– Dzisiaj?
– Tak, jak najszybciej. I sam, proszę.
Zapadła cisza. Le
– Na dole czeka samochód, Marc. Porozmawiamy, kiedy tu przyjedziesz.
A potem, zanim zdążyłem powiedzieć coś więcej, rozłączył się.
Samochód, czarny lincoln, istotnie na mnie czekał. Le
Kiedy miałem pięć lat, ojciec przywiózł mnie tu na pogotowie by założyć (dwanaście szwów), a kiedy miałem siedem… No cóż, wiecie już aż za dużo o mojej salmonellozie. Potem poszedłem na medycynę i odrobiłem staż w nowojorskim szpitalu, który wówczas nazywano Columbia Presbyterian, ale wróciłem do St. Elizabeth robić specjalizację z okulistyki w zakresie chirurgii plastycznej. Owszem, jestem chirurgiem plastycznym, ale nie takim jak myślicie. Czasem wykonuję korekty nosów, lecz nie zakładam silikonowych implantów ani niczego podobnego. Nie dlatego, żebym to potępiał. Po prostu to mnie nie interesuje. Skupiłem się na pediatrycznej chirurgii plastycznej wraz z moją koleżanką ze studiów, błyskotliwą uciekinierką z Bronksu, niejaką Ziac Leroux.
Pracujemy dla organizacji zwanej One World Wrap Aid Together.
Prawdę mówiąc, sami ją założyliśmy, Zia i ja. Zajmujemy się dziećmi, głównie z Trzeciego świata, które zostały zdeformowane w wyniku porodu, ubóstwa lub działań woje