Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 52 из 87

– Widziałem go. Mówię o tym dziecku.

– To był chłopiec?

– Tak sądzę.

– Kiedy go pan zobaczył?

– Gdy próbowałem dostać się do samochodu.

Tickner rozłożył ręce.

– Może zacznie pan od początku i opowie nam, co dokładnie się stało?

Powtórzyłem mu tę samą historię, którą wcześniej opowiedziałem Le

Zaciskał zęby. Kiedy skończyłem, Tickner rzekł:

– Pan kłamie.

Le

Przypomniało mi się, jak w trzeciej klasie zaczepiał mnie Tony Merullo. Le

– Pański klient jest kłamcą.

– Panowie, rozmowa skończona. Wynoście się.

Tickner nachylił się tak, że ich czoła prawie się stykały. – Mamy dowód, że on kłamie.

– Ciekawe jaki – rzekł Le

– Nie.

– No, to zabierajcie swoje żałosne tyłki z tego pokoju.

– Le

Posławszy jeszcze jedno gniewne spojrzenie Ticknerowi, Le

– On próbuje zrzucić winę na ciebie.

Wzruszyłem ramionami, ponieważ nic mnie to nie obchodziło. Sądzę, że Le

– Już mówiłem wam…

– Jeśli nie widział pan Rachel Mills i nie rozmawiał z nią, to skąd pan wie, że była agentką FBI?

Le

– Dlaczego pan się śmieje?

– Ponieważ, tępaki, moja żona jest przyjaciółką Rachel Mills.

Tickner zbaraniał.

– Co?

– Moja żona i ja cały czas utrzymujemy kontakty z Rachel Mills.

To my poznaliśmy ich ze sobą. – Le

– To ma być ten dowód?

– Nie, nie to – warknął Tickner, przechodząc do obrony. – Ta bajeczka o żądaniu okupu i o tym, że nagle postanowił pan poprosić o pomoc byłą dziewczynę. Myśli pan, że w nią uwierzymy?

– A waszym zdaniem – zapytałem – co się zdarzyło?

Tickner nie odpowiedział.

– Uważacie, że ja to zrobiłem, tak? Wymyśliłem kolejny skomplikowany plan, żeby wyłudzić następne dwa miliony dolarów od mojego teścia?

Le

– Marc…

– Nie, pozwól, że coś im powiem. – Próbowałem nawiązać kontakt wzrokowy z Reganem, ale on wciąż wyglądał na nieobecnego duchem, popatrzyłem więc na Ticknera. – Na prawdę sądzicie, że to ukartowałem? Po co komplikowałbym wszystko tym spotkaniem w parku? Skąd miałem wiedzieć, że mnie tam znajdziecie? Do diabła, wciąż nie wiem, jak wam się to udało.

Po co próbowałbym dostać się do ruszającego samochodu? Dlaczego nie miałbym po prostu wziąć pieniędzy, ukryć ich i wymyślić bajeczki dla Edgara? Gdybym sfingował to wszystko, to czy wynająłbym tego mężczyznę we flanelowej koszuli? Po co? Po co miałbym korzystać z czyjejś pomocy i skradzionego samochodu?

Niech pan da spokój. To bez sensu. Spojrzałem na Regana, który wciąż nie chwytał przynęty. – Detektywie Regan?

On jednak powiedział tylko:

– Nie był pan z nami szczery, Marc.

– Ach tak? – mruknąłem. – W jakiej sprawie nie byłem z wami szczery?

– Twierdzi pan, że od czasu ukończenia college'u aż do dziś nie rozmawiał pan z Rachel Mills przez telefon.

– Tak.

– Mamy wykazy rozmów telefonicznych, Marc. Trzy miesiące przed zamordowaniem pana żony ktoś dzwonił z domu Rachel do waszego. Chce pan nam to wyjaśnić?

Spojrzałem na Le

– Mam numer telefonu komórkowego Rachel. Zadzwońmy do niej i dowiedzmy się, gdzie ona jest.

– Niech pan to zrobi – zachęcił mnie Tickner.

Le

Przysunął sobie krzesło i usiadł przy moim łóżku. – Marc, co pan wie o Rachel Mills?

– Wystarczająco dużo.

– Chodziliście ze sobą w college'u?

– Tak.

– Jak długo?

– Dwa lata.

Regan rozłożył ręce i zrobił wielkie oczy.

– Widzi pan, agent Tickner i ja nadal nie rozumiemy, dlaczego pan do niej zadzwonił. No dobrze, chodziliście ze sobą w college'u. Skoro jednak tak długo nie utrzymywaliście żadnych kontaktów… – Wzruszył ramionami. – Dlaczego akurat ona?

Zastanawiałem się, jak to wyjaśnić i wybrałem najprostszy sposób.

– Nadal się rozumiemy.

Regan skinął głową, jakby to wszystko wyjaśniało.

– Wiedział pan, że wyszła za mąż?

– Cheryl, żona Le

– I wiedział pan, że jej mąż został zastrzelony?

– Dowiedziałem się o tym dzisiaj. – Zaraz uświadomiłem sobie, że jest już po północy, i poprawiłem się: – A raczej wczoraj.

– Rachel powiedziała panu o tym?

– Usłyszałem o tym od Cheryl. – Przypomniały mi się słowa Regana, które wypowiedział podczas swojej późnej wizyty. – A potem pan powiedział, że to Rachel go zastrzeliła.

Regan znów spojrzał na Ticknera. Ten rzekł:

– Czy pani Mills wspomniała panu o tym?

– O czym, że zastrzeliła męża?

– Tak.

– Chyba pan żartuje?

– Nie wierzy pan w to, prawda?

Le

– A co za różnica, w co wierzy?

– Przyznała się – rzekł Tickner.

Spojrzałem na Le

Tickner lekko spochmurniał. Zacisnął pięści.

– Twierdziła, że strzał padł przypadkiem.

– A pan w to nie wierzy?

– Jej mężowi wpakowano kulę w głowę z bardzo bliskiej odległości.

– Zatem powtarzam pytanie: dlaczego nie siedzi w więzieniu?

– Nie znam wszystkich szczegółów – wyznał Tickner.

– To znaczy?

– Tę sprawę prowadziła miejscowa policja, nie my – wyjaśnił Tickner. – Postanowili nie wysuwać oskarżenia.

Nie jestem policjantem ani nawet wytrawnym psychologiem, ale nawet ja widziałem, że Tickner coś ukrywa. Popatrzyłem na Le

– Mój klient już odpowiedział na to pytanie – wtrącił się Le

– Czy nadal ją pan kocha?

Le

– Czy prowadzi pan kącik złamanych serc, detektywie Regan? Do diabła, co to wszystko ma wspólnego z córką mojego klienta?

– Proszę o cierpliwość.

– Nie, detektywie, nie ścierpię tego dłużej. Te pytania są idiotyczne. – Znów położyłem dłoń na jego ramieniu. Le

– Wiem o tym.

– Mają nadzieję dowieść, że zabiłeś swoją żonę z powodu Rachel.

– O tym też wiem. – Spojrzałem na Regana. Przypomniałem sobie, co czułem, kiedy zobaczyłem Rachel w supermarkecie.

– Wciąż pan o niej myśli? – spytał Regan.

– Tak.

– A ona o panu?

Le

– Skąd on ma wiedzieć, do diabła?

– Bob? – powiedziałem, po raz pierwszy zwracając się do niego po imieniu.

– Tak?

– Co właściwie chcesz udowodnić?

Regan powiedział cicho, prawie szeptem:

– Pozwól, że zapytam jeszcze raz. Czy przed spotkaniem w supermarkecie nie widziałeś Rachel Mills, od kiedy zerwaliście ze sobą w college'u?

– Jezu Chryste! – warknął Le

– Nie.

– Na pewno?

– Ani razu.

– Nawet nie przekazywali sobie miłosnych liścików na sali wykładowej – powiedział Le

Regan nachylił się do mnie.

– Odwiedziliście prywatną agencję detektywistyczną w Newark, pytając o płytkę CD.

– Tak.

– Dlaczego akurat dzisiaj?

– Nie rozumiem.

– Pana żona nie żyje od półtora roku. Skąd to nagłe zainteresowanie kompaktem?

– Dopiero go znalazłem.

– Kiedy?

– Przedwczoraj. Był schowany w piwnicy.

– A zatem nie miał pan pojęcia, że Monica wynajęła prywatnego detektywa?

Zwlekałem chwilę z odpowiedzią. Myślałem o tym, czego dowiedziałem się od śmierci mojej pięknej żony. Chodziła do psychiatry. Wynajęła prywatnego detektywa. Chowała różne rzeczy w piwnicy. Nie wiedziałem o tym. Myślałem o życiu, mojej ukochanej pracy, zamiłowaniu do podróży. Jasne, kochałem moją córeczkę. Nosiłem ją na rękach i podziwiałem.

Mógłbym oddać za nią życie – i zabić, żeby ją chronić – lecz nie mogłem się okłamywać. Wiedziałem, że nie w pełni akceptowałem wszystkie te zmiany, jakie wniosła w moje życie. Jakim byłem ojcem? Jakim mężem? – Marc?

– Nie – powiedziałem cicho. – Nie miałem pojęcia, że wynajęła prywatnego detektywa.

– I nie domyśla się pan, dlaczego to zrobiła?

Przecząco pokręciłem głową. Regan zamilkł. Tickner wyjął grubą brązową kopertę.

– Co to takiego? – spytał Le

– Zawartość CD. – Tickner znowu na mnie popatrzył.

– Nigdy nie widział się pan z Rachel, tak? Dopiero w supermarkecie.