Страница 47 из 87
– Co więcej, u dziewczyny, która pracowała w FBI. Takiej, która dobrze zna nasze metody pracy. I wie, jak podjąć okup. Jak ukryć dziecko. Która mogła znać siostrę Seidmana i namówić ją, żeby jej w tym pomogła.
– W porządku, załóżmy, że wierzę w to wszystko. Popełnili tę zbrodnię. Dostali dwa miliony dolarów i dziecko. I co? Czekali osiemnaście miesięcy, a dopiero potem doszli do wniosku, że potrzebują więcej forsy? Tak?
– Musieli trochę poczekać, żeby nie budzić podejrzeń.
Może czekali na wynik postępowania spadkowego. Albo potrzebowali jeszcze dwóch milionów dolarów, żeby uciec za granicę. Nie wiem.
Regan zmarszczył brwi.
– Nadal usiłujemy wyjaśnić jeden zasadniczy fakt.
– Jaki?
– Jeśli Seidman stał za tym, to dlaczego o mało nie zginął? To nie był postrzał typu „zrań mnie, żeby to dobrze wyglądało przed sądem”. Leżał w śpiączce. Kiedy przywieźli go do szpitala, sanitariusze byli przekonani, że wiozą nieboszczyka.
Do diabła, sami przez prawie dziesięć dni mówiliśmy po cichu o podwójnym zabójstwie.
Tickner kiwnął głową.
– Na tym polega problem.
– Co więcej, dokąd on teraz zmierza? Pytam o to, dlaczego przejeżdża przez most Washingtona. Sądzisz, że postanowił dać nogę z dwoma milionami dolców?
– Możliwe.
– Gdybyś ty uciekał, zapłaciłbyś kartą przy wjeździe na autostradę?
– Nie, ale on mógł nie wiedzieć, że tak łatwo to wytropić.
Człowieku, każdy wie, jak łatwo wytropić transakcje kartą płatniczą. Bank przysyła rachunki pocztą. Można z nich odczytać, o której godzinie byłeś przy której kasie. A nawet gdyby był taki głupi, żeby o tym zapomnieć, wasza koleżanka, Rachel Jakaśtam, na pewno by o tym pamiętała.
– Rachel Mills. – Tickner powoli pokiwał głową. – Słuszna uwaga.
– Dziękuję.
– Zatem do jakiego dochodzimy wniosku?
– Takiego, że nadal nie mamy pojęcia, co się, do cholery, dzieje
– odparł Regan.
Tickner uśmiechnął się.
– Miło znaleźć się na dobrze znanym terenie.
Zadzwonił telefon komórkowy. Tickner odebrał. Dzwonił O'Malley.
– Gdzie jesteście? – zapytał.
– Półtora kilometra przed mostem Washingtona – rzekł Tickner.
– Dodajcie gazu.
– Dlaczego? Co się stało?
– Policja właśnie zauważyła samochód Seidmana – powiedział
O'Malley. – Stoi zaparkowany przy Fort Tryon Park. Półtora, może dwa i pół kilometra od mostu.
– Znam to miejsce – powiedział Tickner. – Będziemy tam za niecałe pięć minut.
Heshy pomyślał, że wszystko idzie zbyt gładko.
Widział, jak doktor Seidman wysiadł z samochodu. Zaczekał chwilę.
Nikt i
Wtedy zauważył kobietę.
Przystanął i patrzył, jak idzie schodami na dół, w kierunku wind na stację metra. Za nią szli dwaj mężczyźni. Nic podejrzanego.
Kiedy jednak po chwili kobieta wbiegła z powrotem na schody, tym razem sama, wtedy wszystko się zmieniło. Heshy miał ją na oku.
Gdy weszła w ciemność, zaczął się za nią skradać. Wiedział, że jego wygląd budzi strach. Wiedział również, że niektóre procesy myślowe zachodzące w jego mózgu przebiegają po prostu nieprawidłowo. Wcale się tym nie przejmował, co zapewne stanowiło część problemu. Niektórzy powiedzieliby, że Heshy jest wcieleniem zła. W swoim życiu zabił szesnaście osób, z czego czternaście powoli. Pozostawił przy życiu sześć i
Noktowizor. Heshy widział coś takiego na filmach. Nosili je żołnierze na polu bitwy. Fakt, że go miała, niekoniecznie oznaczał, że była policjantką. Większość rodzajów broni i różnych wojskowych zabawek bez trudu można zamówić telefonicznie, jeśli tylko dysponuje się odpowiednią gotówką. Heshy obserwował nieznajomą. Tak czy inaczej, z policji czy nie, jeśli ten noktowizor działa, kobieta zaraz stanie się świadkiem morderstwa popełnionego przez Lydię. Tak więc trzeba ją uciszyć.
Podkradał się powoli. Chciał sprawdzić, czy z kimś nie rozmawiała, czy nie utrzymuje łączności radiowej z i
Znajdował się zaledwie metr od niej, gdy nagle kobieta drgnęła i otworzyła usta. Heshy zrozumiał, że musi natychmiast ją uciszyć. Rzucił się na nią, poruszając się zaskakująco zwi
Zacisnął. I trzymając ją oburącz za głowę, Heshy uniósł kobietę w powietrze.