Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 22 из 87

9

Piłem.

Nie jestem pijakiem. Kiedy byłem młodszy, moim ulubionym trunkiem było piwo. Teraz w szafce nad zlewem znalazłem butelkę dżinu. W lodówce był tonik. W zamrażarce pojemnik z kostkami lodu.

Dodajcie dwa do dwóch. Nadal mieszkam w dawnym domu Levinskych.

Jest dla mnie o wiele za duży, ale nie potrafię zdobyć się na odwagę i go sprzedać. To ostatnie ogniwo (aczkolwiek bardzo słabe) łączące mnie z córką. Tak, wiem, jak to brzmi, ale gdybym sprzedał dom, to jakbym zamknął drzwi. Nie mogę tego zrobić. Zia chciała zostać ze mną, ale uprosiłem ją, żeby tego nie robiła.

Nie nalegała. Pomyślałem o starej piosence Dana Fogelberga (nie Dana Jakiegośtam), w której dawni kochankowie gadali do upojenia.

Rozmyślałem o Bogarcie pytającym bogów, dlaczego kazali Ingrid Bergman wejść akurat do jego knajpy. Bogart pił, kiedy odeszła.

Zdaje się, że to mu pomagało. Może pomoże i mnie. Fakt, że Rachel wciąż wywierała na mnie tak ogromne wrażenie, był potwornie denerwujący. Przecież to głupie i dzieci

Tamtego lata, akurat wtedy, Rachel została u rodziny Cheryl, ponieważ jej rodzice właśnie byli w trakcie przykrego rozwodu.

Zostaliśmy sobie przedstawieni i jak już powiedziałem, dopiero po pewnym czasie rąbnął mnie ten autobus. Może właśnie dlatego efekt był tak silny. Zaczęliśmy się umawiać. Chodziliśmy na podwójne randki, z Cheryl i Le

Podczas zimowej przerwy międzysemestralnej odwiedziliśmy babcię Rachel, energicznego starego babsztyla przebywającego w domu starców. Staruszka wzięła nas za ręce i stwierdziła, że jesteśmy beshert, co w jidysz oznacza przeznaczonych sobie. Cóż więc się stało?

Wszystko skończyło się tak, jak to często bywa. Pewnie byliśmy zbyt młodzi. Pod koniec college'u Rachel postanowiła spędzić jeden semestr we Florencji. Miałem dwadzieścia dwa lata. Zezłościłem się i podczas jej nieobecności przespałem się z i

Wstałem i chwiejnie podszedłem do biurka. Wyjąłem klucz przyklejony taśmą pod spodem i otworzyłem dolną szufladę. Wyjąłem papiery, a potem to, co było schowane pod nimi. Nie, nie narkotyk. Przeszłość. Związaną z Rachel. Znalazłem znajome zdjęcie i położyłem je na blacie. Le

Oczywiście, życie toczyło się dalej. Realizując swój plan, poszedłem na studia medyczne. Zawsze wiedziałem, że chcę zostać lekarzem. Większość znanych mi lekarzy powiedziałaby wam to samo.

Mało kto podejmuje taką decyzję nagle. Umawiałem się na randki.

Miewałem różne przygody (pamiętacie tę z Zią?), ale, chociaż to zabrzmi żałośnie, przez te wszystkie lata chyba nie było jednego dnia, żebym choć przelotnie nie pomyślał o Rachel. Tak, wiem, że waszym zdaniem wyolbrzymiam znaczenie naszego romansu. Gdyby nie tamten idiotyczny skok w bok, zapewne też nie pozostałbym w wyidealizowanym alternatywnym świecie, obejmując się na kanapie z moją ukochaną. Jak kiedyś w przypływie bezlitosnej szczerości wytknął mi Le

Dowiedziałem się, że wstąpiła do FBI i została agentką w Waszyngtonie. Nie mogę powiedzieć, żebym był zaskoczony. Przed trzema laty Cheryl powiadomiła mnie, że Rachel wyszła za starszego od niej wiekiem i stopniem kolegę z pracy. Nawet po tak długim czasie – wówczas minęło jedenaście lat od naszego zerwania – był to dla mnie cios. Nagle z przygnębieniem zdałem sobie sprawę z tego, jak straszliwie to skopałem. Chyba podświadomie uważałem, że Rachel i ja rozstaliśmy się tylko czasowo i zawieszeni w próżni czekamy na tę nieuniknioną chwilę, kiedy zmądrzejemy i znowu się zejdziemy. Aż tu nagle poślubiła i

Cheryl zobaczyła moją minę i już nigdy więcej nie mówiła mi nic o Rachel. Patrzyłem na fotografię, aż usłyszałem znajomy warkot podjeżdżającego samochodu. Żadna niespodzianka. Nie fatygowałem się i nie podszedłem do drzwi. Le

– Napój wiśniowy czy cola?

– Napój.

Czekałem.

– Zia zadzwoniła do Cheryl – wyjaśnił.

Domyśliłem się tego.

– Nie chcę o tym mówić – powiedziałem.

Le

– Ja też. – Sięgnął do kieszeni i wyjął gruby plik papierów.

– Ostatnia wola i końcowe dokumenty związane ze spadkiem po Monice. Przeczytaj je. – Podniósł pilota i zaczął przerzucać kanały. – Nie masz żadnego porno?

– Nie, przykro mi.

Le

– Co jest? – spytałem.

– Mózg mi zamarzł. – Potarł czoło. – Zawsze za szybko piję zimne drinki.

– Czemu mi nie powiedziałeś?

– Myślałem, że nie będziemy o tym rozmawiać.

Popatrzyłem na niego.

– To nie jest takie proste, Marc.

– Co nie jest proste?

– Rachel przeżyła ciężkie chwile.

– Ja też.

Le

– Co jej się przytrafiło, Le

– To nie moja broszka. – Pokręcił głową. – Nie widziałeś jej ile, piętnaście lat?

– Ściśle mówiąc, czternaście.

– Mniej więcej.

Rozejrzał się po pokoju i zatrzymał spojrzenie na zdjęciu Moniki i Tary. Potem odwrócił wzrok i pociągnął łyk coli.

– Przestań żyć przeszłością, przyjacielu.

Obaj usiedliśmy wygodnie i udawaliśmy, że oglądamy mecz.

„Przestań żyć przeszłością” – powiedział. Spojrzałem na fotografię Tary i zadałem sobie pytanie, czy Le

Edgar Portman podniósł smycz. Potrząsnął nią, aż zadzwoniła klamra. Brano, jego rodowodowy mastyf, przybiegł co sił w nogach, słysząc ten dźwięk. Przed sześcioma laty zdobył medal najlepszego samca na Westminster Dog Show. Wielu uważało, że powinien zdobyć tytuł championa. Mimo to Edgar postanowił wycofać go z wystaw.

Pokazowy pies rzadko bywa w domu. A Edgar chciał mieć go przy sobie. Ludzie często rozczarowywali Edgara. Psy nigdy.

Bruno wystawił jęzor i pomerdał ogonem. Edgar przypiął smycz do obroży. Pójdę na godzi

Tam, na błyszczącym blacie, spoczywało kartonowe pudełko identyczne jak to, które przysłano mu osiemnaście miesięcy wcześniej. Bruno zaskomlał. Edgar zastanawiał się, czy był to wyraz zniecierpliwienia, czy też wyczuwał niepokój swego pana.

Może jedno i drugie. Tak czy inaczej, Edgar potrzebował świeżego powietrza.

Tamtą przesyłkę, którą otrzymał osiemnaście miesięcy temu, poddano wszelkim możliwym badaniom. Mimo to policja nie dowiedziała się niczego. W oparciu o swoje dotychczasowe doświadczenia Edgar był prawie pewny, że ci niekompetentni gliniarze i tym razem niczego nie znajdą. Przed osiemnastoma miesiącami Marc nie posłuchał jego rady. Edgar miał nadzieję, że tym razem nie popełni tego błędu. Ruszył do drzwi. Bruno pobiegł przodem. Dobrze będzie odetchnąć świeżym powietrzem. Edgar wyszedł na zewnątrz i zrobił głęboki wdech. To nie zmieniło sytuacji, ale trochę poprawiło mu humor. Edgar i Bruno ruszyli znanym sobie szlakiem, lecz pod wpływem nagłego impulsu Edgar skręcił w prawo. Rodzi