Страница 24 из 130
– Pamiętam – powiedziała Bellis. – Podszedł do ciebie.
Uczucie, które przebiegło po twarzy Joha
– Tak. Nazywa się Tinti
– Ukradli je, Joha
Znowu ujrzała w jego oczach ten przepraszający melanż poczucia winy i uniesienia.
– Tak – odparł ostrożnie. – O tym też chciałem z tobą porozmawiać, Bellis.
Wiedziała, co powie Joha
– To nie był zbieg okoliczności, Bellis – usłyszała słowa Joha
Drzwi otworzyły się i zamknęły; podmuch powietrza zakołysał lampami – Przy pobliskim stole ktoś zaśmiał się uroczo. Owiał ich zapach farszu mięsnego. – Dlatego porwali nasz statek. Chodziło im o mnie – powiedział cicho i Bellis zamknęła oczy, przegrana.
– Och, Joha
– Bellis – zaniepokoił się i wyciągnął ku niej dłoń, ale odtrąciła go opryskliwym gestem. „Co, sądzisz, że się rozpłaczę?” – pomyślała z furią.
– Pozwól sobie powiedzieć, Joha
– Nie wiem, co powiedzieć, Bellis. Mogę cię tylko przeprosić. To nie była moja decyzja. Kochankowie wiedzieli, że jestem na liście pasażerów. Mieli też i
– Ale pogodziłeś się z tym, Joha
Kiedy odwróciła się do wyjścia, zawołał jej imię. Nigdy wcześniej nie słyszała, żeby odezwał się takim tonem, kamie
Patrzył na nią z rękami splecionymi na stole.
– Bellis – powiedział tym samym tonem – przykro mi, naprawdę bardzo mi przykro, że czujesz się wygnana ze swojej ojczyzny. Nie miałem o niczym pojęcia. Ale co właściwie budzi twój sprzeciw? Że żyjesz w pasożytniczym mieście? Bardzo wątpliwy argument. Nowe Crobuzon jest może bardziej subtelne w swoim codzie
Bellis wbiła w niego wzrok.
– Gdyby ktoś przypadkiem doniósł władzom – powiedziała lodowatym tonem – że przypuszczalnie nadaję się do internowania i relacji, to przysięgam ci, że skończyłabym ze sobą.
Groźba była idiotyczna i zupełnie gołosłowna, o czym Joha
Odwróciła się i wyszła na deszcz, który wciąż spowijał Armadę niczym całunem. Tak wiele rzeczy chciała mu powiedzieć, o tak wiele rzeczy zapytać. Chciała porozmawiać o platformie „Sorgo”, tej gigantycznej, buchającej płomieniami enigmie, która teraz stała w zatoczce statków. Chciała wiedzieć, czy Kochankowie ją ukradli, jakie jest jej działanie, jakie mają co do niej plany. Co się stało z załogą? Gdzie jest geoempata, którego nikt nie widział? Była pewna, że Joha
Nie umiała wytrząsnąć z uszu jego opowieści. Miała gorącą nadzieję, że jej słowa wciąż go dręczyły.
Rozdział ósmy
Na drugi dzień rano, spoglądając przez okno, Bellis zobaczyła nad dachami i kominami, że miasto się porusza.