Страница 18 из 21
Młodość
Twoja nieszczęśliwa i głupia młodość.Twoje przybycie z prowincji do miasta.Zapotniałe szyby tramwajów, ruchliwa nędza w tłumie.Przerażenie kiedy wszedłeś do lokalu, który dla ciebie za drogi.Ale wszystko za drogie. Za wysokie.Ci tutaj muszą spostrzec twoje nieobycieI niemodne ubranie i niezgrabność.Nie było nikogo, kto by przy tobie stanął i powiedział:– Jesteś ładnym chłopcem,Jesteś silny i zdrów,Twoje nieszczęścia są urojone.Nie zazdrościłbyś tenorowi w palcie z wielbłądziej wełny,Gdybyś znał jego strach i wiedział, jak zginie.Ruda, z powodu której przeżywasz męki,Tak wydaje ci się piękna, jest lalką w ogniu,Nie rozumiesz, co krzyczy ustami pajaca.Kształt kapeluszy, krój Bukiem, twarze w lustrachBędziesz pamiętać niejasno, jak coś co było dawnoAlbo zostaje ze snu.Dom, do którego zbliżasz się z drżeniem,Apartament, który ciebie olśniewa,Patrz, na tym miejscu dżwigi uprzątają gruz.Ty z kolei będziesz mieć, posiadać, zabezpieczać,Mogąc wreszcie być dumny, kiedy nie ma z czego.Spełnią się twoje życzenia, obrócisz się wtedyKu czasowi utkanemu z dymu i mgły.Ku mieniącej się tkaninie jednodniowych żywotów,Która faluje, wznosi się i opada jak niezmiee morze.Książki, które czytałeś, nie będą więcej potrzebne,Szukałeś odpowiedzi, żyłeś bez odpowiedzi.Będziesz iść ulicami jarzących się stolic południaPrzywrócony twoim początkom, widząc w zachwyceniuBiel ogrodu, kiedy w nocy spadł pierwszy śnieg.(Z tomiku "Dalsze okolice", 1991)