Страница 17 из 21
Stwarzanie świata
Niebianie w Biurze Projektów wybuchają śmiechem,Bo jeden z nich narysował jeża.Iy, żeby nie zostać w tyle, śpiewaczkę soprano –Rzęsy, biust, loki, dużo loków.Jest to wspaniała zabawa w oceanie musującej energii,Wśród klasków, wyładowań zapowiadających elektryczność.Bulgocą kubły groto-farby, groto-pędzle pracują,Potężny wir niemalże galaktyk za prawie-oknamiI nie doświadczająca chmur czysta jasność.Dmą w konchy, koziołkują w niby-przestrzeni,W swoim kraju archetypów, siódmym niebie.Ziemia już prawie gotowa, jej rzeki błyszczą,Bory ją porastają, i każde stworzenie z osobnaCzeka na swoją nazwę, i grom przechadza sięStronami, a stada w trawach nie podnoszą głowy.Wyistoczają się miasta, wąskie ulice,Nocnik wylewany z okna, bielizna.I zaraz autostrady na lotnisko,Pomnik na skrzyżowaniu, park, stadion,Dla tysięcy kiedy wstają i ryczą: gola!Wynależć długość, szerokość, wysokość,Dwa razy dwa i siłę ciążenia,To i tak dosyć, a tu jeszcze: majtkiZ koronką, hipopotam, dziób tukana,Okropnymi zębami jeżący się pas cnoty,Ryba młot, nisko sklepiony hełm,No i czas, to jest podział na będzie i było.Gloria, gloria śpiewają istniejące rzeczy.To słysząc, Mozart siada za piano forteI komponuje muzykę, która już była gotowaWcześniej niż on sam urodził się w Salzburgu.Gdyby tylko to wszystko trwało. Ale gdzież tam.Mieni się, mija, krąży w bańce mydlanejRazem z inwokacją Niebian do śmiertelnych:"O lekkie plemię, jakże się nad tobą nie litować!Twoje kolorowe szmaty, twoje tańce,Niby to wyuzdane a tylko żałosne,Lustra w których zostaje twarz z kolczykami,Malowane powieki, rzęsy ułudne.Tak nie mieć nic prócz miłosnego święta!Jaka słaba obrona przeciw otchłani!"A słońce wschodzi i słońce zachodzi.A słońce wschodzi i słońce zachodzi.Kiedy oni biegają, biegają.(Z tomiku "Dalsze okolice", 1991)