Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 14 из 21

Moja wierna mowo

Moja wierna mowo,służyłem tobie.Co noc stawiałem przed tobą miseczki z kolorami,żebyś miała i brzozę i konika polnego i gilazachowanych w mojej pamięci.Trwało to dużo lat.Byłaś moją ojczyzną bo zabrakło i

ej.Myślałem że będziesz także pośredniczkąpomiędzy mną i dobrymi ludżmi,choćby ich było dwudziestu, dziesięciu,albo nie urodzili się jeszcze.Teraz przyznaję się do zwątpienia.Są chwile kiedy wydaje się że zmarnowałem życie.Bo ty jesteś mową upodlonych,mową nierozumnych i nienawidzącychsiebie bardziej może niż i

ych narodów,mową konfidentów,mową pomieszanych,chorych na własną niewi

ość.Ale bez ciebie kim jestem.Tylko szkolarzem gdzieś w odległym kraju,a success, bez lęku i poniżeń.No tak, kim jestem bez ciebie.Filozofem takim jak każdy.Rozumiem, to ma być moje wychowanie:gloria indywidualności odjęta,Grzesznikowi z moralitetuczerwony dywan podścieła Wielki Chwał,a w tym samym czasie latarnia magicznarzuca na płótno obrazy ludzkiej i boskiej udręki.Moja wierna mowo,może to jednak ja muszę ciebie ratować.Więc będę dalej stawiać przed tobą miseczki z koloramijasnymi i czystymi jeżeli to możliwe,bo w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.

(Z tomiku "Miasto bez imienia", 1969)