Страница 12 из 21
Sposób
Tak wrażliwy na zapach szpitali i koszar, na nieodwołalność poniżeniaŻe powinien bym był spędzić życie w korkowej celi, szczękajączębamiOd nieznajomych przodków dostałem rozwagę i upór, więc wynalazłemsposóbRytmiczne kołysanie słów układanych, powtarzanych na ulicy,w autobusie, w barach, na drogachA tym bardziej w półśnie raych godzin, kiedy świadomość wynurzasię jak diabelska góraAle umiałem to robić tylko po polsku, w języku, którego nikt nierozumie, chyba twardogłowi zawodowcy stadionu w Wabash alboMilwaukeeI gdybym mógł nie mówić, nie mówiłbym nic, bo nie było mi obojętneże zwracam się do nikogo.(Z tomiku "Miasto bez imienia", 1969)