Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 10 из 21

Na śmierć Tadeusza Borowskiego

Borowski zdradził. Uciekł tam gdzie mógł.Przed sobą widział gładką ścianę Wschodu,Za sobą mury polskie Ciemnogrodu.Co może wtedy człowiek? Drobny stukSerca tak mało znaczy. Więzień OświęcimiaSzczęśliwszy był, kiedy w podarku niósłMitigal, siarkę swojej ukochanej.Naga, w gorączce, ranami okryta,On klękał przy niej, zawsze takiej samejDla miłujących oczu. A nad nimi trwałDym ludzki, czarna rzeka, dym nad Birkenau.Ludzi ocalić. Dać im niebo czysteI ład na ziemi. Dać im umysł jasny.Nad kraj ubogi, nad Wartę i WisłęWznieść łuki świateł i strzec, by nie zgasły.Ludzi ocalić. I za to marzenieJest obrachunek. Sztylet był zatrutyMówi kronikarz. Wchodził między cienieOd jadu żmii, od ziarna cykuty,I Majakowski. Noc, do siebie strzela.I nie masz, nie masz wtedy przyjaciela.Więc gaz otworzył i twarzą do ścianyOdwrócił się i w mroczne wieki minął.Toczyły śnieżną pianę oceany,Obłok pod księżyc piór białość rozwinął.Milcząca trwała gładka ściana WschoduI śmiech się zerwał w murach Ciemnogrodu.

(Z tomiku "Światło dzie

e", 1953)