Страница 56 из 76
– On i Patricia?
– Aha. Wbrew temu, co mówią ludzie, nie wszystkie problemy w moim domu są winą ojca. – Wzruszył ramionami, wziął głęboki oddech. – Co do tego języka… Ojciec nie miał tych stu tysięcy dolarów na okup. Był zwykłym przepracowanym lekarzem, jeszcze nie spłacił długów z czasów studiów, a musiał utrzymywać dom na poziomie. Dlatego to Jamie przyniósł pieniądze. Byłem w domu, gdy przybył z walizką. Sto tysięcy dolarów w gotówce. I…
Podniósł głowę, spojrzał na nich.
– I widziałem, że ojciec nie zabrał tej walizki na umówione miejsce. Wziął i
Brian oddychał z wysiłkiem, chrapliwie.
– I nigdy o tym nie pisnąłem. Nigdy nie powiedziałem policji, Jamiemu, mamie, komukolwiek. Dzień po dniu wpatrywałem się w Harpera, który jadł kolację i zapewniał mamę, że wszystko będzie dobrze. Dzień w dzień. Kłamał jak z nut, sprzedał moją siostrę za sto tysięcy dolarów, a ja nie miałem odwagi, żeby go o to oskarżyć. Nigdy. Niech to diabli, tak strasznie chciałem to powiedzieć i nie mogłem! Nie mogłem!
Zmiótł ze stołu pudełko. Nie był to dobry pomysł. Język wypadł na dywan i legł tam, doskonale widoczny.
– Kurwa – szepnął Brian.
David pomyślał to samo. A więc Brian i Patricia nie skrzywdzili Meagan. Nikt nie usiłował ochronić syna. Zostawał Jamie i Harper. To musiało być morderstwo z zimną krwią.
Na czteroletniej dziewczynce.
– Nie wiem, czy to coś pomoże – powiedział – ale mam dziewięćdziesiąt procent pewności, że Russell Lee Holmes nie porwał i nie zamordował Meagan. A to wyjaśnia, dlaczego pański ojciec nie zawiózł pieniędzy na umówione miejsce. Wiedział, że nie musi.
– Słucham?
– Nie chodziło o sto tysięcy dolarów, tylko o milion.
– Co?!
– Ubezpieczenie na życie, Brian. Nie wiedziałeś? Oboje byliście ubezpieczeni, każde na milion dolarów.
Okazało się, że Brian nie miał o tym pojęcia. Na ich oczach pobladł śmiertelnie. Twarz wykrzywił mu grymas wściekłości.
– A to sukinsyn! Zabiję go. Nie wierzę…
– List z żądaniem okupu był zbyt wyrafinowany jak na Russella Lee Holmesa. Meagan nie pasowała do reszty ofiar. Nigdy nie znaleziono żadnego dowodu, łączącego go z tą zbrodnią. Istniało tylko jego zeznanie…
– Ale dlaczego się przyznał?
– Żeby jego dziecko miało świetlaną przyszłość. Melanie jest jego córką. Twoi rodzice wychowali ją, żeby ukryć to, co zrobili. Powiedz mi, ze względu na nią, czy to coś zmienia?
Brian milczał przez chwilę.
– Nie. Oczywiście, że nie. Melanie to Melanie. Dar losu dla naszej rodziny. Może właśnie o to chodzi. Tylko dziecko diabła mogło pokochać Stokesów.
David pominął tę uwagę milczeniem.
– Dobrze, teraz musisz mi pomóc. Początkowo mieliśmy powody, by przypuszczać, że ty lub twoja matka mogliście mieć udział w tej zbrodni. Zrozum, w siedemdziesięciu pięciu procentach przypadków mordercą jest ktoś z rodziny, więc musieliśmy tak myśleć. Teraz wiemy, że ty i twoja matka macie alibi. A Harper?
– Był w pracy. Przynajmniej tak myślę. Potrafi być zimnym sukinsynem, ale nie wyobrażam sobie, żeby mógł porwać… zabić… – Pokręcił głową. – Nie, on by sobie nie ubrudził rąk.
– Tak? A Jamie O’Do
Brian pochylił głowę, co było wystarczającą odpowiedzią.
– On nas kochał, przysięgam. Bawił się z nami, kupował nam prezenty, rozpieszczał nas… Ale…
– Ale?
– Ale ma na sumieniu różne rzeczy. Zna się na różnych dziwnych sprawach. Mam wrażenie… Harper nie lubi sobie brudzić rak, ale Jamie najlepiej się czuje w rynsztoku.
– Taki już jest.
– Może. Ale Meagan miała cztery lata! Potrafią sobie wyobrazić, że Jamie wykańcza dorosłego mężczyznę, ale nie skrzywdziłby dziecka. Zwłaszcza jej. Jego imię było pierwszym słowem, jakie się nauczyła wymawiać. Ojciec był wściekły.
– Spojrzyjmy na to z i
Brian pokręcił głową.
– Wydawało mi się, że nikt. Gdybym wiedział, że mam sprzymierzeńca, natychmiast bym wszystko wyznał.
– To niemożliwe. Ktoś musiał wiedzieć. W przeciwnym razie skąd ten język?
– A ja powtarzam, że nikt nie wiedział!
– Russell Lee Holmes – odezwał się Che
– Russell Lee Holmes nie żyje – oznajmił Brian i dodał z nienawiścią: – Widziałem jego śmierć.
– Pewne rzeczy można odegrać, zamarkować. Może na tym polegała umowa. – Che
David spojrzał na niego ciężko.
– Nie mamy żadnego dowodu na to, że Russell Lee Holmes żyje.
– Za to mamy dowód na to, że brakuje nam jakiegoś kawałka w tej układance. Chyba nie zaprzeczysz.
– Wróćmy do faktów. Po pierwsze, ktoś wie, co się stało przed dwudziestu pięciu laty i działa z wyraźnym celem. Może domyślił się, że Brian widział pieniądze. Musiał też wiedzieć, gdzie jest konik Meagan i jej ubranie. A zatem musi mieć związek z rodziną. Do diabła, może to Sheffield? Może Harper kiedyś się upił i wygadał, a William uznał, że to świetny sposób na wyduszenie dodatkowych pieniędzy? Musimy przeszukać jego mieszkanie. W ten sposób trafiamy do osoby, która naprawdę popełniła morderstwo i jest gotowa na wszystko, żeby to ukryć. Ta osoba wynajęła zabójcę, żeby zlikwidował Larry’ego Diggera, kiedy za bardzo zbliżył się do prawdy. I Melanie, gdy zaczęła sobie przypominać.
– Co? – rzucił ostro Brian.
David wprowadził go w szczegóły.
– Ktokolwiek jest za to odpowiedzialny, nie cofnie się przed niczym. Dobrze, że Nate zgłosił pańskie zaginięcie. Zapytam jeszcze raz: skoro wiemy, że Melanie jest w niebezpieczeństwie, że mamy do czynienia z mordercą czteroletniego dziecka, czy wie pan, gdzie jej szukać?
– Nie. Zostawiła mi tylko tę wiadomość.
– Dobrze. Wie, że nie jest bezpieczna w domu, wie, że nie może pana znaleźć. Nie jest na tyle doświadczona, żeby zniknąć bez śladu, więc dokąd się teraz zwróci?
W oczach Briana błysnęło ożywienie.
– Do A
Do Centrum Czerwonego Krzyża jechali trzydzieści pięć minut. Che
Policja przeczesywała cała okolicę, rozmawiała z centralami korporacji taksówkarskich, pilnowała lotnisk i zainteresowała się stanem konta Melanie. W końcu musieli na coś wpaść. Jak długo może się ukrywać amatorka?
David powtarzał tylko „mhm”. Nie przyszło mu do głowy, żeby wyznać, dokąd zmierza. Agenci FBI mieli współpracować z policją, ale to nie znaczyło, że nie wolno im pospieszać o krok przed nią.
Nieco po trzeciej dotarli do Dedham i zatrzymali się na parkingu Centrum. Melanie nie dawała znaku życia już od dwóch godzin. Przez ten czas mogła tu dotrzeć taksówką lub pociągiem.
A
A
Podniosła głowę, zmarszczyła brwi i pobladła, gdy pokazali jej legitymacje.
– Co się stało?
– Chcielibyśmy zadać pani kilka pytań na temat Melanie Stokes – oznajmił David.
Napięcie zniknęło z jej twarzy. Na jego miejsce pojawiło się zmieszanie. Najwyraźniej nie zdziwiło jej pojawienie się agentów FBI, natomiast nie spodziewała się, że spytają o Melanie.
David skinął głową w stronę żółtych plastikowych krzeseł.
– Możemy usiąść?
A
– Nie rozumiem, o co chodzi – powiedziała i wzięła z biurka pióro. – Melanie dziś nie pracuje.
– Zgłosiła się na ochotnika? – spytał David.
– Na pięć lat. – A
– Zna pani Williama Sheffielda?
– Tak, to były narzeczony Melanie. – Pochyliła się ku nim, zacisnęła usta. – Chciałabym się dowiedzieć, co się dzieje.
– Dwie godziny temu William Sheffield został zastrzelony. Mamy powody przypuszczać, że to Melanie pociągnęła za spust.
A
– Nie…
– Niestety, tak.
– Ale… ale… – Kobieta robiła wrażenie wstrząśniętej do szpiku kości. Jej ręce zatrzepotały bezradnie, jakby szukając punktu oparcia. – Czy on… nie żyje?
– Nie żyje. Ale musimy panią prosić o milczenie, dopóki nie zawiadomimy jego rodziny.
– On nie ma rodziny. Także był sierotą. To go łączyło Melanie.
– Co pani wie o ich związku?
A
– Właściwie… nic. Melanie nie jest tylko moją podwładną. Przyjaźnimy się. Pamiętam, jaka była szczęśliwa, kiedy się jej oświadczył.