Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 4 из 32

Pod swoim nazwiskiem wypisała cele, które powi

Ale zaczynam popadać w dygresje.

Dopiero po rozpoczęciu zajęć zauważyłem coś niezwykłego. Chociaż nasza szkoła nie była duża, wiedziałem dobrze, że proporcje młodzieży męskiej i żeńskiej są raczej wyrównane i dlatego zdziwiło mnie, że co najmniej dziewięćdziesiąt procent obecnych w klasie to dziewczęta. Oprócz mnie był tam tylko jeden chłopak, co wydawało się mi w pierwszej chwili czymś pozytywnym i na moment zalała mnie fala szczęścia. Miałem ochotę zakomunikować całemu światu: „Patrzcie, oto nadchodzę”. Dziewczyny, dziewczyny, powtarzałem w duchu. Same dziewczyny i żadnych sprawdzianów.

Cóż, nie okazałem się w tym względzie zbyt przewidujący.

Pa

Pa

– Wstań, Jamie – powiedziała.

Jamie wstała i obróciła się dookoła, a pa

Jamie Sullivan była całkiem miłą dziewczyną. Naprawdę. Beaufort był tak małym miasteczkiem, że mieliśmy tylko jedna szkołę podstawową, a w związku z czym chodziliśmy przez cały czas do tej samej klasy i skłamałbym, mówiąc, że nigdy nie zamieniłem z nią ani słowa. Kiedyś w drugiej klasie przez cały rok siedziałem tuż obok niej, kilka razy rozmawialiśmy, ale to oczywiście nie oznacza, że nawet wówczas spędzałem z nią dużo czasu. To, z kim widywałem się w szkole, to jedno – natomiast to, z kim widywałem się po szkole, to była zupełnie i

Nie chodzi o to, że była nieatrakcyjna: nie zrozumcie mnie źle. Nie była szkaradna czy coś w tym rodzaju. Urodę na szczęście odziedziczyła po matce, która, sądząc po widzianych przeze mnie zdjęciach, nie była taka brzydka, zwłaszcza kiedy się zważy, za kogo w końcu wyszła za mąż. Ale Jamie nie posiadała cech, które uważałem za atrakcyjne. Chociaż miała szczupłą sylwetkę, włosy koloru miodu i łagodne, błękitne oczy, wyglądała przeważnie jakoś tak zwyczajnie – i to pod warunkiem, że się ją w ogóle zauważało. Nie dbała specjalnie o wygląd zewnętrzny, ponieważ zwracała przede wszystkim uwagę na tak zwane „piękno duchowe” i przypuszczam, że częściowa dlatego tak właśnie wyglądała. Odkąd ją znałem – a było to, pamiętajcie, kawał czasu – zawsze nosiła włosy związane w ciasny kok, niczym stara pa

Jej i

Jamie nie poprzestawała na tym. Z powodu tego rozczytywania się w Biblii, a może również pod wpływem Hegberta doszła do wniosku, iż trzeba pomagać i

Nie ograniczała swoich dobrych uczynków wyłącznie do ludzi. jeśli trafiła na przykład na jakieś ra

– Przejechał go samochód, doktorze Rawlings. Myślę, że Pan Bóg chciał, żebym go znalazła i spróbowała uratować. Pomoże mi pan, prawda?

Według Jamie wszystko stanowiło część Bożego planu. To kolejna sprawa. Zawsze napomykała o Bożych zmysłach, bez względu na to, na jaki temat się z nią rozmawiało. Odwołany z powodu deszczu mecz baseballu? Widocznie Pan Bóg nie chciał dopuścić, żeby stało się coś gorszego. Niespodziewany sprawdzian z trygonometrii, który oblała cała klasa? Widocznie Pan Bóg chciał poddać nas próbie. Tak czy inaczej, wiecie, o co mi chodzi.

No i była jeszcze cała ta historia z Hegbertem, która wcale nie ułatwiała jej życia. Rola córki pastora nie może być łatwa, ona jednak zachowywała się, jakby to była najzwyczajniejsza rzecz pod słońcem i w dodatku wielkie szczęście. Tak właśnie to określała: „Jakie to szczęście mieć takiego ojca jak mój”. Kiedy to mówiła, mogliśmy tylko potrząsać głowami i zastanawiać się, z jakiej spadła planety.

Abstrahując od tych i

– To taka miła panienka – powtarzali, kiedy padało jej imię. – Świat byłby lepszy, gdyby żyło na nim więcej ludzi podobnych do niej.

Moi przyjaciele i ja patrzyliśmy na to inaczej. Naszym zdaniem jedna Jamie Sullivan w zupełności wystarczała.

Wszystko to przyszło mi na myśl, gdy Jamie stanęła przed nami pierwszego dnia zajęć z dramatu i przyznaje, że jej widok zbytnio mnie nie uradował. Kiedy jednak odwróciła się do nas, doznałem czegoś w rodzaju szoku, zupełnie jakbym siedział na gołym elektrycznym kablu. Miała na sobie plisowana spódniczkę i białą bluzkę pod tym samym brązowym swetrem, który widziałem już milion razy, ale z przodu pojawiły się dwie wypukłości, których sweter nie mógł ukryć i których, przysięgam, nie było jeszcze trzy miesiące wcześniej. Nigdy się nie malowała, tym razem też nie, ale opaliła się – prawdopodobnie w tej swojej szkółce biblijnej – i po raz pierwszy wyglądała…no, prawie ładnie. Oczywiście natychmiast oddaliłem od siebie tę myśl, ale Jamie, rozglądając się po klasie, zatrzymała wzrok i uśmiechnęła się prosto do mnie, najwyraźniej ciesząc się, że tam jestem. Dopiero później dowiedziałem się dlaczego.