Страница 8 из 30
II. CO DZIEJE SIĘ Z TOBĄ?
Nie możesz żyć z aktywnym alkoholikiem nie ulegając głębokim zmianom. Każda ludzka istota, którą poddawano by codzie
Jesteś chora. Rozwinęła się w Tobie choroba, którą nazywamy współuzależnieniem i która jest w każdym calu równie szkodliwa jak sam alkoholizm. Ma ona swoje charakterystyczne objawy, podobnie jak alkoholizm. Każdy, kto pozostaje w bliskich kontaktach z alkoholikiem jest dotknięty tą chorobą w stopniu, który zależy bezpośrednio od jego emocjonalnej bliskości do alkoholika. Ponieważ masz najbardziej trwały i znaczący kontakt z mężem, właśnie Ty jesteś najbardziej narażona na zranienie. Istnieją pewne wzory Twoich reakcji, podobnie jak wzory zachowań u alkoholika. Będąc blisko z alkoholikiem nie uniknie się reagowania przynajmniej na kilka sposobów spośród tych, które będę omawiała. Różny może być tylko stopień nasilenia reakcji. Symptomy współuzależnienia są następujące: opiekuńczość, pełne litości skoncentrowanie się na alkoholiku; zakłopotanie; unikanie okazji do picia; przesunięcie we wzajemnych kontaktach; poczucie winy; obsesja; stałe zamartwianie się; niepokój; kłamstwa; fałszywe nadzieje; rozczarowanie; euforia; zamęt; problemy seksualne; złość; letarg; poczucie beznadziejności; poczucie krzywdy; rozpacz. Gdy będziesz czytała o tych symptomach, spróbuj wyodrębnić te, które występują u Ciebie. Rozpoznanie problemów jest pierwszym krokiem prowadzącym do ich wyeliminowania.
Zaprzeczanie jest Twoim największym wrogiem, a uznanie faktu, że jesteś związana z alkoholikiem wydaje się wręcz niemożliwe. To po prostu nie może być prawda. Jeżeli nie może, to nie jest. Wierzysz w to, w co chcesz wierzyć. Ignorujesz rzeczywistość. Ponieważ alkoholik jeszcze bardziej od Ciebie nie chce spojrzeć prawdzie w oczy, wspiera Twój brak realizmu. Zaprzeczanie jest częścią choroby Was obojga – Twojej i Twojego męża. Poświęca on dużą ilość energii zaprzeczając faktom, zaprzeczając temu, że nie może kontrolować swojego picia. Wydaje mu się, że potrafi kontrolować swoje picie przez długi czas. Wraz z postępem choroby okresy te stają się coraz krótsze, ale wciąż będzie on przekonywał Ciebie i siebie, że jest panem butelki. Zwykłe fantazje! Alkoholik nie szuka pomocy, aż do momentu gdy nie może już dłużej zaprzeczać swojemu brakowi kontroli i gdy rezultaty jego zachowania są tak straszne, że czuje ból pomimo używania alkoholu.
Ty także nie patrzysz na problem uczciwie. Nie szukasz pomocy, aż do chwili gdy ogarnia Cię przemożny strach przed przemocą, gdy brakuje pieniędzy, gdy już nie wiesz, co może przynieść kolejny dzień. Z postępem choroby przyjmujesz na siebie coraz większą odpowiedzialność za rodzinę. Starasz się panować nad sytuacją i działasz tak, jakby wszystko było możliwe do opanowania. Zaprzeczasz temu zamętowi, który panuje zarówno w Tobie, jak i na zewnątrz, a robisz to, ponieważ zaprzeczanie jest najbardziej znośnym sposobem stawienia czoła sytuacji, która inaczej byłaby nie do wytrzymania. Kręcisz się w kółko, aż do momentu gdy zaprzeczanie już dłużej nie działa. Nie masz i
Aby zwalczyć współuzależnienie musisz najpierw przyznać, że problem istnieje. Łatwo to powiedzieć, ale wiem jak jest to ciężkie. Cindy M. opowiada tak:
„Miałam wyjątkową wprawę w zaprzeczaniu. Nie mogłam uznać, że w ogóle istnieje jakiś problem. Nie potrafiłam pozbyć się myśli, że mogę znaleźć sposób, żeby problem zniknął jak zły sen. Zaprzeczałam w obliczu niezaprzeczalnych faktów. Mój mąż miał problemy z piciem zanim zostaliśmy małżeństwem. Zawsze, gdy zrywałam z nim, był to rezultat pijackiego epizodu. Nie zwracałam na to uwagi, ponieważ kochałam go.
Lekceważyłam to, aż mniej więcej pięć lat temu okazało się, że już nic i
Zaprzeczałam, że problemem był alkohol. Trudno uwierzyć jak byłam naiwna. Gdy próbowałam położyć się spać, wtedy on mnie budził. Wolałam raczej wstać niż ryzykować obudzenie dzieci. Zdarzało się to noc w noc. Nie mówiłam o tym nikomu. Komu mogłam zaufać? Tworzyłam pozory idealnego małżeństwa i nie chciałam tego niszczyć. Nie chciałam, żeby ktokolwiek myślał o nim źle. Zaczął być gwałtowny. Jednym ruchem mógł zmieść wszystko ze stołu albo potłuc wszystko na półce. Potem nie spałam przez resztę nocy, zbierając potłuczone szklanki i czyszcząc ściany pochlapane musztardą. Nie chciałam, żeby dzieci zobaczyły to, gdy obudzą się rano. Musiałam je chronić.
Moja matka zaczęła mi zwracać uwagę, że źle wyglądam i mam nieporządek w domu. Ale nic nie mówiłam. Zresztą, cóż ona mogła zrobić? Obawiałam się, że powie „a nie mówiłam”…
Zaprzeczanie. Zaprzeczanie. Zaprzeczanie. Byłam w siódmym miesiącu ciąży, gdy wylądowałam na pogotowiu ze zranioną ręką. Rzucił we mnie szklanką, gdy nie wstałam o drugiej nad ranem, żeby z nim porozmawiać. Rzucił z taką siłą, że roztrzaskała się. Kryłam go. Ochraniałam. Zaprzeczałam. Nie potrafiłam spojrzeć prawdzie w oczy.
Zaprzeczałam, aż do momentu, gdy nie mogłam już dłużej zaprzeczać. Sąsiedzi widzieli go zataczającego się koło domu. Kogo chciałam okłamać? Moja matka spędziła ze mną noc. Dlaczego wyłączyłam ją z tego? Dzieci wiedziały, że dzieje się coś strasznie niedobrego. Nie osiągnęłam niczego. Po prostu nie mogłam uznać tego, co się działo, aż do momentu, gdy nie miałam i
Jest to przykład tego, co zaprzeczanie może zrobić z człowiekiem. Przedstawiłam Ci historię Cindy, ale mogłaby to być historia Barbary, Joa
We wczesnej fazie alkoholizmu jesteśmy pełne zrozumienia. „Tak, kochanie, wiem, że tu dookoła jest jak w dżungli. Tak, powinieneś był awansować. Pracujesz tak ciężko, a tak mało cię doceniają. Pozwól, że przygotuję ci drinka”. Bardzo współczujesz swojemu mężowi, jest Ci przykro, że ma kłopoty. Martwisz się o niego i próbujesz znaleźć rozwiązanie jego problemów. Jednakże nie ma sposobu, który rozwiązałby jego problemy, gdy staje się on coraz bardziej wprawny w skwapliwym wynajdywaniu dziur w całym. Jeśli tylko jest coś, co może martwić lub złościć, będzie szukał właśnie tego. Krzywda może być prawdziwa albo wymyślona. To nie ma znaczenia. Co wieczór tracisz siły i zapominasz o sobie, próbując uspokoić Twego alkoholika. W końcu to on chodzi do pracy, przynosząc potem do domu pieniądze i wręcz powi
Jean B. wspomina: ”Właśnie to mówił mój mąż. I wiesz, co? Wierzyłam mu. I coraz bardziej stawałam się mniejsza i mniejsza. Stałam się służącą we własnym domu. Nie miałam żadnych potrzeb. Ale z pewnością byłam dobrym przypadkiem zapalenia okrężnicy. Te uczucia, którym zaprzeczałam, zjadały moje wnętrzności. Byłam tak przejęta moim mężem, że sama mogłam się wykrwawić. Byłam wyprana ze wszystkiego. My – nieosoby (nonpersons) - robimy takie rzeczy. Ale już nigdy więcej”.
To, co i