Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 22 из 30

Jest to obszar coraz większego zainteresowania kobiet żyjących w małżeństwie z alkoholikiem. Nie wiem, czy jest to nowy problem, ale gotowość do otwartej dyskusji na jego temat jest nowa. Kobiety zaczynają uświadamiać sobie, że mają potrzeby seksualne, pragnienia i prawa, tak samo jak mężczyźni. Kobiety zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie są czyjąś własnością, tylko partnerkami. Uświadamiają sobie, że nie muszą robić tego, czego nie chcą, a mogą robić tylko to, co chcą. Jest to coś zupełnie nowego i muszę przyznać, że strasznie mi się to podoba.

Ważne jest, żeby o tej sferze próbować myśleć jasno, tak jak i o wszystkich i

Jeżeli nie pociąga Cię wcale, pewnie będzie próbował przerzucić odpowiedzialność za ten problem na Ciebie, tak jak i w i

Z wielu powodów myśli te stają się ważne w małżeństwie z alkoholikiem. Niewiele kobiet mających mężów alkoholików znajduje sobie kochanków. Ich poczucie własnego „ja” zostało tak bardzo naruszone, a ich poczucie siebie jako istoty seksualnej tak zachwiane, że uciekają one przed jakimkolwiek związkiem. Poza tym naprawdę kochają swoich mężów i nie mogłyby znieść poczucia winy, gdyby miały romans. Tak więc mają do wyboru masturbację lub brak jakiejkolwiek satysfakcji seksualnej.

Szukanie alternatywy dla stosunków seksualnych jest tak ważne dlatego, że wielu alkoholików staje się impotentami. Alkohol zwiększa pożądanie ale wydaje się, że zmniejsza zdolność do zaspokojenia go. Moja koleżanka powtórzyła mi komentarz, który przeczytała w książce o seksie dla ludzi w podeszłym wieku. Brzmiał on: „To, że nie możesz już biegać nie oznacza, że musisz przestać spacerować”.

Tutaj, tak samo jak w i

Może zdecydujesz się ulegać mu, ponieważ wiesz, że gdy zostanie zaspokojony – zasypia i przez resztę nocy masz go z głowy. Gdy zaczyna się alkohol, kończy się romans. Seks, tak jak wszystkie i

Gdy lepiej zrozumiesz naturę choroby i z większą determinacją zechcesz wziąć się z rzeczywistością za bary, wiele i

Opiekuńczość, litość, nadmierne przejmowanie się nim, zyskują właściwe proporcje. Wiesz teraz, że Twoja opiekuńczość nie służyła mężowi. Umacniała jego chorobę i Twoją chorobę. Litość i nadmierne przejmowanie się nim także nie pomagają. Zdrowszymi i bardziej pomocnymi uczuciami, które możesz mu okazać jest współczucie i pełna uwagi troska. Współczucie niesie ze sobą zrozumienie, ale nie osłabia. Litość natomiast osłabia osobę, której się ją okazuje. Litować się nad kimś, to prawie tak jak powiedzieć mu, że nic nie może zrobić ze sobą, że taki po prostu jest, więc Tobie, jako osobie lepszej, bardzo go żal. Współczucie to uznanie trudności, wobec których stoi druga osoba, ale także ofiarowanie jej możliwości zrobienia czegoś z nimi. Nadopiekuńczość dusi nas i sprawia, że chcemy i

Na tej samej zasadzie nie będziesz już dłużej automatycznie chroniła go kłamstwem. Nie jest to już konieczne. Ważny jest Twój szacunek do siebie samej. Bierzesz za siebie odpowiedzialność i oznacza to, między i

Fałszywe nadzieje, rozczarowanie i euforia już nie będą roznosić Cię po ścianach. Nauczyłaś się, że jesteś jedyną osobą, która może być odpowiedzialna za swoje szczęście. Nie możesz zdać się w tym na i

Zamęt w znacznym stopniu minął. Jesteś teraz w stanie podjąć decyzję. Już nie próbujesz zrozumieć sposobu myślenia kogoś, kto jest pijany. Gdybyś mogła to zrobić, albo musiałabyś sama się upić, albo on musiałby wytrzeźwieć. Przestałaś już mówić mężowi, żeby myślał tak, jakby był trzeźwy. Teraz każesz sama sobie myśleć tak, jakbyś była przy zdrowych zmysłach. Sądzę, że prawdopodobnie jesteś.

Apatia, poczucie beznadziejności, litowanie się nad sobą, wyrzuty sumienia, rozpacz odsunęły się na dalszy plan. Przychodzą od czasu do czasu, jak do każdej ludzkiej istoty. Zdrowi ludzie także mają wzloty i upadki. Ale zobaczysz, że rzadziej popada się w skrajność i że po upadku łatwiej się pozbierać. Gail przyznała mi się kiedyś, że naprawdę lubi od czasu do czasu mieć porządną depresję. Naprawdę lubi poddać się jej, użalić się nad sobą i wycofać się ze świata. Ale wydziela sobie na te uczucia ograniczony czas. Mówi: „Pozwolę sobie smucić się aż do trzeciej, a potem się ubiorę, zajmę się dziećmi i zrobię to wszystko, co powi

Patrzyłaś na siebie z różnych stron w związku z faktem uzależnienia Twego męża. Mówiłyśmy o różnych sposobach, które mogą pomóc Ci w przystosowaniu się i osiągnięciu pełni zdrowia. Najczęściej dotyczyły one polepszenia Twoich stosunków z mężem. Teraz zacznijmy mówić o polepszeniu Twoich stosunków z samą sobą.

Żeby w pełni się rozwijać jako osoba, trzeba znać siebie. Ważne, abyś wiedziała co myślisz, co czujesz i jaka jesteś. Nie miałaś zbyt wielu okazji, żeby przyjrzeć się sobie. Może teraz nadszedł czas, żeby się tym zająć.

Podam Ci listę cech, która pomoże Ci zorientować się we własnych wyobrażeniach o sobie. Nie ma tu dobrych i złych odpowiedzi. Jest to szansa, żeby poznać siebie trochę lepiej. Jeżeli uświadomisz sobie coś na swój temat, co Cię niespecjalnie cieszy, będziesz miała teraz możliwość wyboru. Możesz zdecydować się na pracę nad tą konkretną cechą. Nie ma tu piątek i dwójek. Jest to próba ukazania Ci przynajmniej fragmentu obrazu siebie.

Przez całe życie słyszymy twierdzenia w rodzaju: „Nie powi

Czasami nasze uczucia są bardzo silne. Bywa, że czuję się tak, jakby moje życie rozpadało się na kawałki. Gdy umiera ktoś, kogo kocham mój żal bardziej dotyczy mnie samej niż tej drugiej osoby. Wiem, że moje dzieci są na mnie złe, gdy choruję. Mogę nie potrafić zrzec się swoich obowiązków i wyjechać na Tahiti. Mogę wyrazić swój żal rodzinie i powiedzieć wszystko to, co mówi się w takim wypadku. Mogę nie uważać, że dzieci są niewdzięczne gdy jestem chora, ponieważ wiem, że zagrożone jest wtedy ich poczucie bezpieczeństwa. Ale nie muszę udawać, że czuję się inaczej niż rzeczywiście się czuję.