Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 21 из 46

To część ceny, jaką przychodzi mi płacić za osiągniętą pozycję. Każdy i

Ktoś, kto dzisiaj związany jest z tobą węzłami lojalności, jutro może potrzebować rozgłosu albo pieniędzy i nie będzie miał żadnego powodu, by nie użyć tej wiedzy o tobie, jaką mu nieopatrznie dałeś. Nawet Van nie jest na tyle pewny, by poprosić go o środki nase

Co wieczór, kładąc się do łóżka, coraz bardziej kurczę się w sobie z odrazy i lęku, co wieczór zdaję sobie sprawę, że znowu wyrwie mnie ze snu strumień ognia rozsadzający czaszkę i ogłuszający, szyderczy rechot.

A jednak nie poddam się. Nie wolno mi.

Pierwsza połowa dnia to okres, kiedy mam najwięcej energii i najwięcej do zrobienia. Zazwyczaj spotkania rozplanowane są co kilka, kilkanaście minut – zrelacjonowanie sprawy, decyzja co do jej dalszego biegu, czasem żądanie uzupełnienia danych, i następny. W tych kilku, kilkunastominutowych odcinkach doglądam pracy poszczególnych działów swojego biura. Dzięki temu wiem, co robi się w każdym z nich i na co mogę liczyć. Między nami mówiąc, doskonale wiem, że większość tej pracy jest bezużyteczna. Nie powiem tego na głos, bo ktoś mógłby z takiego stwierdzenia uczynić jeszcze jeden argument dla populistów. Na zewnątrz musi się wydawać, że cała maszyna Komisji Europejskiej, w której moje biuro, obecnie poszerzone do rangi biura Grupy Kontaktowej, jest tylko drobnym trybikiem, pracuje pod pełnym obciążeniem. Takie jest oczekiwanie wyborców i podatników. Bardzo głupie oczekiwanie, bo przecież są dni, kiedy jest więcej do roboty, a są takie, kiedy nie ma nic. To normalne. Ale musimy to ukryć, żeby jakaś hiena nie złapała nas na przestoju. Więc czasem rzeczywiście niektóre biura popadają w niejakie oderwanie od rzeczywistości, pracując wyłącznie nad efektami pracy i

Szczerze mówiąc, ostatnie miesiące spowodowały narastanie zaległości. Przez większość dni nie ma czasu na normalne, rutynowe spotkania z kierownikami wydziałów.

I dziś też nie będzie. Zaledwie starcza go na zwięzłą konferencję z Tourillem. Zgadza się ze mną, że dotychczasowa strategia informowania o pracach Grupy Kontaktowej wyczerpuje się, nadał już bieg sprawie, jutro przedstawi kompleksową koncepcję zmiany.

Nie ma czasu na szczegóły, bo są już gotowe projekty mojego wystąpienia dla popołudniowych „Wiadomości”. Wraz z Tourillem, Gruyerem, szefami zespołów autorskich i analitykiem, którego zespół dzisiaj testował efekty ich pracy, ustalamy wersję ostateczną. Przypomina to żmudne układanie mozaiki. Analitycy – to mój własny wydział, nie mający nic wspólnego z Analizami, które podlegają bezpośrednio Komisji – wykonali od rana parę tysięcy sondażowych telefonów według wygenerowanej przez komputer listy. Oceny poszczególnych akapitów przygotowywanego tekstu zostały na podstawie tych rozmów wypunktowane według czterech kryteriów. Niektóre punkty się sumują, i

Kiedyś, przed laty, od tego właśnie zaczynałem. Moją pierwszą liczącą się funkcją było kierowanie communications group w kampanii przeciwko próbom nuklearnym. Kampania się nie udała, ale moje biuro zwróciło na siebie uwagę skutecznością w organizowaniu wydarzeń, które przyciągały życzliwą uwagę mediów.

Powinienem, kiedy już się to skończy, wykonać kilka niezapowiedzianych wizyt w podlegających mi biurach. Tak po przyjacielsku, przyjść podziękować ludziom za ich wysiłek, poklepać kogoś po ramieniu i powiedzieć, że doceniam jego wkład w nasz wspólny sukces.

Koniecznie muszę powiedzieć Yanowi, żeby zarezerwował na coś takiego miejsce w terminarzu.

Tekst jest już gotowy. Wyjazd do studia opóźnia połączenie z sekretariatu przewodniczącej Komisji. Relacjonuję jej swoją ocenę sytuacji. Przewodnicząca zapewnia, że nadal ma do mnie pełne zaufanie i kryzys nastrojów, jaki zapowiada się wskutek ostatniego incydentu, nie będzie miał żadnego wpływu na ocenę pracy Grupy Kontaktowej.

Nagranie nie powi

Laikowi mogłoby się to wszystko wydać śmieszne – tyle wrzasku o dwuminutowy spot dla dzie

Ale to zupełnie i

Po nagraniu – fala se

Mam swój prywatny sposób na zmęczenie. Przemagam se

Ale nie przeglądam monitoringu po to, by wymyślać polemiki – od tego są ludzie Tourilla. Czytam bieżące komentarze po prostu po to, by naładować się adrenaliną. To zawsze pomaga. Po dziesięciu minutach, jakich potrzebuję na przejazd ze studia Centrum Komunikacyjnego do naszego biurowca „gdybym musiał stać w korkach, byłoby to z pół godziny) zaciskam ze złością szczęki, serce bije mi jak młot, a se

W końcu każdy z nas zna się na swojej pracy. Naszą jest stwarzanie faktów, dzie

Kiedy zaczynałem, dzie