Страница 33 из 86
33. Walter, zakończenie
Uważają mnie tu za dziwaka, niech uważają… Trudno… Piszę jak głupi tę moją bezsensowną relację. Co pewien czas dla urozmaicenia wcielam się w fikcyjną postać autora i dopisuję brakujące partie, tak jakby mógł je naszkicować ktoś patrzący z boku…Nie pogodziłem się z sytuacją, nie mogłem.
Ciągle wracam myślami do tamtego tragicznego dnia.
„Uwaga, uwaga. Nadajemy komunikat specjalny… W ostatnim ciągnieniu Wielkiej Depresyjnej Loterii Pieniężnej padły następujące liczby…”
Jeremiasz marszczy brwi:
– Co do cholery! Powi
Tymczasem ląduje sterowiec. Tim wylewnie wita się z Zuza
– Powi
– Oczywiście! – Ostatni z apokaliptyków pręży się służbiście.
– Może was rozszyfrowano?
– Skądże, przecież nawet żaden z nas nie wiedział, co zawierają i gdzie umieszczają swoje ładunki koledzy…
– Co to więc znaczy? Nakayama, do mnie… Zrobimy takie przesłuchanie…
– Nikogo nie przyciśniesz. Ręce do góry!
Wyznam, iż oniemiałem ze zdumienia. Są to słowa Piętaszki.
– So… Soniu – Jeremiasz z trudem wykrztusza słowa. – I ty przeciw mnie…
– Nie, Soniu, tylko kapitanie Super Secret Service Joa
Twarz proroka sinieje. Potem purpurowieje, na koniec pokrywa się wysypką. Zaiste kameleon. Z jego ust wypada jedno słowo:
– Nakayama, zabij!
– Spokojnie, żółtku, jesteś na mojej muszce – słychać spokojny głos Tima. – A swoją drogą, szef SuSeSu mógł mnie wcześniej wtajemniczyć w całą sprawę. Nie krążyłbym po omacku.
– Musieliśmy zachować pełną konspirację – tłumaczy Piętaszka. – Sami wiecie, jak wysoka była stawka.
– Co stoicie jak pniaki! – wrzeszczy Jeremiasz do ogłupiałych absolwentów Studium O’Briena – brońcie mnie!
Nikt się nie rusza. Enklawę otacza tymczasem sznur policyjnych helikopterów. Z jednego z nich zeskakuje na wydmę szef SuSeSu. Wypoczęty i opalony po wczasach na Karaibach.
– Gratuluję, Joa
Kolejno ściska nam ręce, nie pomijając skamieniałego z rozpaczy pustelnika i ogłupiałego Nakayamy, a potem nagle gubi urzędowy uśmiech i mówi twardo:
– To dobra część informacji. Jest i zła. Stwarza ją konieczność zachowania tajemnicy. Pojemniki z zabójczą substancją nadal spoczywają w lodach i są nie do odnalezienia. Zawsze można je uaktywnić, toteż musimy zachować największą ostrożność.
– Zachowamy – wyrywa się Piętaszce.
– O to jestem spokojny. A my wam pomożemy – mówi szef. – Wszyscy, którzy znają sprawę, zostaną przetransportowani na odległy atol na środkowym Pacyfiku. Tam spędzą resztę życia… W pewnym stopniu powi
Minęło już pięć lat. Starzeję się. Tu we wspólnocie uważają mnie za dziwaka. A niech uważają. Czasami zastanawiam się, co jest prawdą, a co iluzją? Może świat rzeczywiście przestał istnieć. Poza rzadkimi przelotami odrzutowców nie mamy na jego istnienie żadnych dowodów.
Zresztą może i mnie już nie ma.