Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 10 из 86

12. Jeremiasz

Dlaczego uciekłem? Nowoczesna nauka potrafi wytłumaczyć wiele zadziwiających zjawisk z przeszłości. Medycyna wykryła chorobę psychiczną, na którą cierpiał Szymon Słupnik, psychologia i socjologia zdolne są wyjaśnić zjawiska ascezy i monastycyzmu frustracjami oraz sadomasochistycznymi aspektami ludzkiej osobowości, ja jednak, drogi Walterze, nie jestem ani wariatem, ani ekscentrykiem, ja jedynie straciłem wiarę w człowieka. Nie, nie kręć głową, wiem, co powiesz – że człowiek, społeczeństwo to trybiki tworzące mechanizm doskonały, mechanizm cudowny, rozwijający się… I ja tak kiedyś myślałem. Niestety, całe moje życie było ciągłym pasmem rozczarowań. Wyobraźmy sobie taki pasjans: wyłożyłeś na stół wszystkie karty zakryte, następnie po kolei odkrywasz jedną za drugą i widzisz, że są to figury, których teoretycznie nie ma w talii, które w ogóle nie powi

Zaprawdę, nie od razu popadłem w negację. Szukałem człowieka niczym grecki Diogenes, tyle, że z lampą błyskową, jako reporter w najbardziej zakazanych dziurach świata, próbowałem działać wśród elity jako moralista, zszedłem do młodzieży… Wszędzie mnie odtrącono. Z najgłębszych przyjaźni, kiedy się im przyjrzałem chłodnym okiem, wyzierała zawiść, a każda kobieta, którą kochałem, w końcu musiała mnie zdradzić… Nie, nie mów, Walterze, że można wszystko to wiedzieć i nadal żyć wśród ludzi, w teatrze pozorów i chińskich cieni. Wiem, że ty wykorzystywałeś swoją wiedzę, aby rządzić i czerpać z życia to, co tylko można wydrapać do dna… Ja też kiedyś próbowałem. Doszedłem jednak do momentu, gdy już nie mogłem. Usunąłem się. Nie chciałem doczekać dnia, w którym wszystko skończy się jakimś kolosalnym kataklizmem. Może los da mi tę satysfakcję, że zdążę to jeszcze zobaczyć z mojego dachu. Jeśli człowiek nie potrafi się pogodzić, może walczyć albo uciec. Wybrałem to drugie, synu…

Istnieją podobno ptaszki żyjące w symbiozie z nosorożcami. Są też rybki całe życie pilotujące rekina. Zuza

Częściowo spełniał te warunki Tim, prorok, którego spotkała w czasie swego załamania nerwowego. Teraz od trzech dni wędrowała za apokaliptykiem. Słuchała, jak przemawiał, uczestniczyła w nocnych seansach, zawsze jednak przed końcem imprezy Tim gdzieś znikał i zostawiał ją samą. Pozostawała zatem cicha adoracja, podczas gdy Zuzia potrzebowała prochów i mężczyzny. Pierwsze prorok limitował, stosując miękki odwyk, a jeśli idzie o to drugie, wydawał się być nie zainteresowany. Gdy zaś usiłowała sugerować wspólne spędzenie dalszej części wieczoru, zatrzymywał ją delikatnie, lecz stanowczo:

– Daj spokój, mała!

W odróżnieniu od reszty nawiedzonej braci, nocował w całkiem niezłych hotelach, mało pił, a jego jointy były zadziwiając słabe. Przy ludziach zgrywał odlotowca, jednak, gdy byli sami, zachowywał się zadziwiająco kulturalnie.

Parokrotnie próbował spławić Zuza

– Dosyć tego, mała. Wracaj do domu…

– Nie mam domu.

– Więc idź, gdzie chcesz!

– Chcę być z tobą…

Spod przepoconego podkoszulka wydobył zmiętoszony banknot i wręczył go dziewczynie.

– Masz na pożegnanie, jutro zmieniam miasto…

– Pójdę za tobą… – deklaracja zawisła w próżni, bo Tim już się oddalił. Zuza

Na okolicznych gmachach błyskały neony i zewsząd dolatywała muzyka – seksowny puls rozrywkowej dzielnicy. Na horyzoncie jak radioaktywny plaster miodu świecił się Mega Building. Tylko dach tonął w ciemności. Podobno jakiś czubek urządził tam sobie wiszące ogrody… Oba pokoje hotelowe położone były na szóstym piętrze, ale dla Zuza

– To wprawdzie nie Walter, ale… Nowocześni prorocy też lubią takie rzeczy.

Noc była ciepła, Tim spał jedynie pod prześcieradłem, i gdy wsunęła się pod nie, poczuła, że również był nagi…

– Kto… co? – rozległo się se

– Ale pan powinien – odpowiedział jej szept.

Świt gmera niemrawo po zakamarkach hotelowego pokoju. Słoneczny promień natrafia następnie na kupkę zrolowanej bielizny w środku pomieszczenia, mija krzesło, na którym złożony w kostkę odpoczywa niechlujny strój proroka, i dociera do tapczanu, wyłuskując z pościeli gołe ramię dziewczyny i owłosiony tors młodego mężczyzny. Scena jak z filmu dla młodzieży, w którym wszystkie jednoznaczności działy się przed lub zdarzą po.

Tim nie śpi. Wpatruje się w sufit i co pewien czas spogląda na główkę drzemiącej obok Zuza

– Kompletne dziecko, w co ja się wplątałem? – myśli, cokolwiek spanikowany. Parę godzin wcześniej, kiedy dziewczyna dokonywała gwałtu na jego zasadach, Tim odczuwał znacznie mniej skrupułów, zresztą nie miał na to czasu. Poza tym był półprzytomny – jak każdy, kto przez cały wieczór kułby mozolnie wersety z Apokalipsy. – Cholera nadała tę narkomankę! Jeśli nie uda jej się spławić, będę miał prawdziwą kulę u nogi.

A Zuzia zaróżowiona świtem, mimo podkrążonych oczu wyglądała tak niewi

– Obejmij mnie, Timmy! – szepcze przez sen. – Mocno!

Obejmuje. Potem zamawia śniadanie do pokoju. Jedzą z apetytem, a Zuzia co chwila taksuje go wzrokiem, jakby widziała Tima po raz pierwszy w życiu. W eleganckiej jedwabnej pidżamie, z gładko wygoloną twarzą i schludnymi paznokciami, prorok wygląda bardziej na komiwojażera czy sprzedawcę rajstop…

– Co się stało z twoimi włosami? – pyta dziewczyna w przerwie między rogalikiem a łykiem aromatycznego kakao, a w myślach zastanawia się: „Czy ja przypadkiem nie pomyliłam pokoi?”

Tim otwiera swoją walizkę. Pokazuje perukę z wygolonym krzyżem, naklejaną bródkę à la Ho Szi Min, puder udający brud, nakładane paznokcie z centymetrową „żałobą” oraz parę flakoników z potem w aerozolu…

– Więc ty… więc ty nie jesteś prawdziwym natchnionym apokaliptykiem? A ja myślałam, że będziesz moim guru…

Tim bezradnie rozkłada ręce.

– Dlaczego więc grasz taką rolę? – pyta dalej dziewczyna, przechodząc do białego serka i smarując go grubą warstwą powideł.

– Czasami lepiej nie zadawać pytań, malutka.

– Dobrze, że chociaż jesteś prawdziwym mężczyzną…

Młodzieniec uśmiecha się, co Zuza

– Pozwolisz mi iść za tobą? – pada zasadnicze pytanie.

– A chcesz?

Zuza

– Pozwolę, ale pod paru warunkami – mówi Tim. – Jeśli chcesz być ze mną, zapamiętaj: koniec z narkotykami, alkohol w normie, dobre odżywianie, no i będziesz się musiała uczyć, a co się tyczy współżycia, przedyskutujemy jeszcze sprawę – ale sądzę, że trzeba będzie poczekać z tym do twojej pełnoletności. Więc nie wiem, czy to ci będzie odpowiadało?

– A więc on jest aż tak perwersyjny? – myśli Zuzia i potakująco pochyla głowę. Potem przeciąga się.

Tim skromnie odwraca się i rozpoczyna przepoczwarzanie w malowniczego hippisa. Zuza