Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 19 из 51

Wydaje się więc konieczne cofnięcie się odrobinę w czasie, na przykład do przemówienia Dom Alfonsa Henriquesa, co zresztą pozwoli na nową refleksję na temat stylu i słów mówcy, o ile nie wymyślenie całkiem nowego dyskursu, lepiej oddającego ducha czasów i mentalność ludzi albo po prostu zgodnego z logiką sytuacji, który z racji zawartości i charakterystycznych szczegółów będzie mógł usprawiedliwić zgubną odmowę krzyżowców. No tak, ale tutaj pojawia się poprzednia kwestia, dobrze byłoby wiedzieć, kim byli rozmówcy króla, do kogo on przemawiał, jakich ludzi miał przed sobą, kiedy wygłosił przemówienie, Na szczęście nie jest niemożliwe dowiedzenie się tego, należy tylko udać się do korzeni, do kronikarzy, do samej Historii oblężenia Lizbony, tej, którą Raimundo Silva ma na swoim biurku, jest ona bardzo klarowna, wystarczy przekartkować, poszukać, znaleźć, informacja pochodzi z dobrego źródła, mówi się, że prosto od sły

Mankamentem źródeł, choć szczerych w intencjach, są pewne nieścisłości co do danych i zaślepienie propagandą, teraz powiedzielibyśmy o swego rodzaju wewnętrznej skło

Szczęśliwie dla redaktora martwią go rzeczy zgoła odmie

Jednakże po przemyśleniu tych rozbieżności Raimundo Silva stwierdził, że docieczenie prawdy wniosłoby niewiele, ponieważ o tych i i

Zobaczmy. Pierwszą hipotezą mógłby być klimat, ale upada ona natychmiast, nie potrafi się obronić, wiadomo wszak aż za dobrze, że wszyscy obcokrajowcy bez wyjątku uwielbiają to wspaniałe słońce, ten delikatny wietrzyk, ten niezrównany błękit nieba, wystarczy zauważyć, że jest koniec czerwca, wczoraj przypadł dzień świętego Piotra, miasto i rzeka były wspaniałe, w każdym razie nie do odgadnięcia jest, czy pod okiem Boga chrześcijan czy Allacha, chyba że razem cieszyli oko spektaklem i robili zakłady. Drugą hipotezą mogłaby być, na przykład, jałowość ziemi, pusty

Cofnie się więc Raimundo Silva, kartkując książkę, zajmie się wspomnianą już oracją, aby czytać ją między wersami, wyczyścić jej narośla, ozdoby i proliferacje, aż zostanie ogołocona do samego pnia i podstawowych pędów, i wtedy, dzięki akrobatycznemu skokowi, identyfikując się z ludźmi o konkretnych nazwiskach, pochodzeniu i atrybutach, poczuje w sobie przypływ złości, oburzenie, niezadowolenie, które sprawiło, że ostatecznie powie, Wasza Wysokość, my tu nie zostaniemy, pomimo tego waszego pięknego słońca, tych niebywale żyznych ogrodów, tego czystego powietrza, tej tak pięknej rzeki, w której skaczą sardynki, niech zostanie Wasza Miłość, i niech to wam wyjdzie na zdrowie, do widzenia. Raimundowi Silvie raz za razem czytającemu przemowę wydało się, że esencja zagadnienia mogła znajdować się w tym fragmencie, gdzie Dom Alfons Henriques, używając, jak już widzieliśmy, nie swojego języka, usiłuje przekonać krzyżowców, by wykonali swą pracę taniej, co, jak się zdaje, wypowiadał z niewi