Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 33 из 34

Minęła prawie cała godzina, zanim zadzwonił telefon. Przestraszony Tertulian Maksym Alfons szybko podniósł słuchawkę, spodziewając się głosu matki, ale usłyszał recepcjonistę, który mówił, Jest tutaj pani Karolina Maksym i chce z panem rozmawiać, To moja matka, wybąkał, już schodzę. Wybiegł z pokoju, ale natychmiast zaczął siebie strofować, Muszę się pohamować, nie mogę przesadzać z oznakami czułości, im mniej będziemy się rzucać w oczy, tym lepiej. Powolność windy pomogła mu uspokoić strumień emocji i był już w tym momencie całkiem znośnym Tertulianem Maksymem Alfonsem, kiedy pojawił się w hotelowym holu i przytulił starszą kobietę, która z pewnością instynktownie albo w efekcie rozmyślań w taksówce, odwzajemniła synowską wylewność, ale z umiarem, bez pospolitej egzaltacji, wyrażającej się zdaniami typu Ach, kochany synu, chociaż w przypadku obecnego dramatu bardziej stosowne byłoby Ach, mój biedny synu. Przytulanie, spazmatyczny płacz, musiały poczekać, póki znajdą się we dwoje w pokoju, aż zamkną się drzwi i zmartwychwstały syn powie Mamo, a ona nie znajdzie i

Miała rację. Przynajmniej Tertulian Maksym Alfons nie mógł zmrużyć oka całymi godzinami, widział samochód zjeżdżający na lewy pas i wpadający na maskę ogromnej ciężarówki, dlaczego, zadawał sobie pytanie, dlaczego zboczył z drogi w taki sposób, może pękła mu opona, nie, to niemożliwe, gdyby tak się stało, policja nie omieszkałaby o tym poinformować, to prawda, że samochód był nieusta