Страница 38 из 117
– To ważne – cicho powtórzyła wiedźma. – Ważne, żeby ta noc dobiegła końca tak, jak należy. Tak, jak wczoraj przykazała mi Zaraźnica. Bo w czas Żarów nie godzi się siedzieć pod kamie
ym dachem. Bo to wielkie święto, największe. Trzeba więc, żebyśmy zeszły do książęcych ogrodów. Zatańczyły choćby jeden taniec wokół ogniska…– Dzisiejszej nocy cała Spichrza jest ogniskiem. A żmijowie odeszli dawno temu.
– Ale tam, w wieży Śniącego, chciałaś, żeby wrócili? – wiedźma popatrzyła na nią badawczo.
– Tak – powiedziała z wolna księżniczka i nagle zrozumiała, że mimo płonącego miasta i potrzaskanych zwierciadeł wciąż trwa najświętsza z nocy w Krainach Wewnętrznego Morza. Noc, podczas której, jak mówiono, spełniają się życzenia – te wypowiedziane po trzykroć, ze szczerego serca. – Tak, chciałabym, żeby wrócili – rzekła, tym razem doskonale pamiętając, że powtarza własne słowa. Wiedźma skinęła głową, wciąż nie odrywając od niej spojrzenia. – Chciałabym, żeby wszystko było, jak kiedyś. Zwyczajnie. Jak należy.
– Ja też – wiedźma podniosła z zydla ciemną opończę Szarki, nasunęła kaptur głęboko na głowę. – Ja też.