Страница 26 из 48
„Czytał pan może Księcia Homburgu?” „Księcia Homburgu? – pan J. uniósł brwi. – Piękna, bardzo patriotyczna sztuka o młodym Niemcu, któremu marzy się zbawienie Niemiec, oczywiście sława wojownika i tak dalej. Ja to zawsze czytałem z mieszanymi uczuciami. Tam jest jakaś wściekła ambicja młodego niemieckiego arystokraty, który marzy o zwyciężaniu wrogów. Wie pan, ja w Danzig widziałem, do czego takie fantazje prowadzą”. Hanema
Więc to samobójstwo nad Wa
Kto wie? Może to nie jest taka mała mądrość umrzeć w porę…
Cóż ich obchodził świat, który miał nadejść”.
Pan J. nie bardzo wiedział, co o tym wszystkim myśleć. W słowach Hanema
Sądził, że podobieństwo… Ale rzeczywiście, cóż mogły mieć ze sobą wspólnego te dwa odległe zdarzenia? W tej chwili dużo bliższy wydał mu się starzejący się malarz, który umierał gdzieś na wschodnich bagnach. Ta śmierć była – przez chwilę szukał odpowiedniego słowa – dużo boleśniejsza, dużo poważniejsza niż to, co zdarzyło się nad Wa
i zjedzeniu wykwintnego śniadania? Więc ani odmowa upokorzeń? Ani odrzucenie klęski? Ani lęk przed chorobą? Z pewnością dzieło o księciu Homburgu było poruszające, ale czytał widać i
Hanema
Pan J. przypatrywał się pogrążonej w cieniu twarzy Hanema