Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 97 из 182

23 XII

W Łodzi szybkie świąteczne prezenty, rykszą przez Piotrkowską, z górki na plac Wolności. Zabytkowy bruk wytrząsł Połę. Wiatr zamroził mi płuca. Schodzę z siedzenia obolała i kaszląca.

Wigilijne feng shui. Zamiast czarnej rybki w akwarium, zbierającej nieszczęścia, karpie w wa

Na święta przypomniało się telewizji o pokrzywdzonych Tybetańczykach. „Wygnanych z dachu świata”. Wygnani? Tysiące zabitych. Zepchnięci z dachu.

Pięć i mózg: XX wcale nie musi być dziewczynką. Zdarzają się chłopcy XX. Konsternacja. Dzwonię do Piotra.

– Chłopiec XX? – powątpiewa. – Nie martw się, będzie jak dziewczynka.

Łapczywie pożeram kopiastą kolację i… jestem głodniejsza niż przed. Wszystko wpadło w drugi (nie mój?) żołądek? Kupuję ogrodniczki, te stare są ciaśniejsze od obcisłych dżinsów. Nowe w sklepie przy Kościuszki, gdzie zawsze kupuję tanie sztruksy, mają z boku trzy guziki.

– Na siódmy, ósmy i dziewiąty miesiąc – objaśnia sprzedawczyni.

Przymierzam guzik siedmiomiesięczny – pasuje.