Страница 149 из 182
7 III
Budzę się wyspana o trzeciej nad ranem. Pietuszka na dyżurze. Błąkam się po mieszkaniu. Oglądam telewizyjne powtórki, czytam. Kładę się do łóżka o piątej, bez nadziei na sen. Jest mi dobrze albo smutno. Nie wiem. Skądś wzruszenie, żal? Płaczę. Zasypiam, dzieci
To już nie są kopnięcia, rusza się cały brzuch. Gdzieś ucieka. I nagle spokój. Dwie, trzy godziny. Strach, może te niespodziewane podskoki…
– Piotr, posłuchaj, czyjej bije serce!
Panika. Wyłączamy muzykę, zatrzymujemy zegary. Pietuszka najpierw uchem, potem szklanką obsłuchuje brzuch.
– I co?
– Nic. Trzeba mieć słuchawki.
Kładę się, zesztywniała ze strachu. Kwadrans później nieśmiałe bum, bum. Żyje!