Страница 140 из 182
27 II
Wstaję nocą do kibla. W ciemnościach nie widzę siebie. Czuję ciężki pęcherz. Poduszki napuchnię – tych stóp i dłonie bez kilku palców. Boleśnie zaciskam ręce. Zdrętwiałe paluchy powoli odrastają na swoim miejscu. Przewracam nimi strony starych gazet, zostawionych w łazience. O, tydzień temu umarł Balthus. Czy to nie on groził swoim synom:.Jeżeli weźmiecie kiedykolwiek do ręki pędzel, poobcinam wam palce!” •
Chyba mam palcową obsesyjkę. Nimfetkowate ciała modelek Balthusa. Za niewi
e na zwierzęco owłosioną płeć, zaklejoną dziewictwem między bezwstydnie rozchylonymi nogami. Żeby ją otworzyć pieszczotą, trzeba poślinić… palec.Balthus, wymarzony ilustrator de Sade’a, oburzał się, gdy przypisywano mu perwersyjną wyobraźnię..Jestem malarzem religijnym!” – bronił się przed oceną ślepców, obmacujących jego obrazy.
A propos śmierci (Balthusa)… czy całe życie nie jest a propos śmierci?