Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 46 из 49

ZBRODNIA DOSKONAŁA

Jakub Wędrowycz rzadko miał ochotę kogoś zabić. To znaczy ochoty takie miewał średnio kilka razy dzie

– A można by sprawdzić odciski palców?

– Masz w prezencie i postaw jeszcze jedno, bo muszę już lecieć. Birski pstryknął palcami. Przyszła kelnerka. – Jeszcze dwa duże – poprosił. Stuknęli się kuflami i wypili. Birski patrzył z niejakim zdziwieniem, jak Jakub odlatuje jak rakieta, wyrywając w suficie dziurę. – Stan nieważkości? – zdziwił się. Cała knajpa kręciła się dookoła własnej osi. Gdy podniósł spostrzegł, że dziury w dachu już nie ma. Ludzie w gospodzie mieli głowy psów, krów i koni. – To na pewno delirium – pomyślał, waląc się pod stół. Knajpa zakręciła się dookoła własnej, a może jego osi. Gdy się zatrzymała, stali nad nim Adolf i jakiś drugi. – Jasna cholera, kapitanie, co pan narobił?! – wydarł się na niego Hitler. Wrzeszczał głosem aspiranta Rowickiego. – Trzeba go chyba do izby wytrzeźwień, ale najpierw musimy go trochę docucić. Najważniejsze, to trzeba mu trochę wywalić z żołądka. Dam mu trochę środka wymiotnego, ale może wyciągniemy go na zewnątrz. Birski rozpoznał mówiącego. – Hailhitla, doktorze Mengele – wybełkotał, a potem walnął głową o ziemię. Nad głową załopotały mu nazistowskie flagi. A może to były plastikowe obrusy w gospodzie? Tymczasem Jakub szedł przez pola do domu. Część jego umysłu zaczadzona była alkoholem, ale pozostałe dziewięćdziesiąt procent, których człowiek normalnie nie używa, u niego pracowało na przyspieszonych obrotach. Z głębin głowy wypełzały wspomnienia. Te prawdziwe. Szedł ulicą Lubelską w Chełmie zaraz po wojnie. Z bramy wyjrzała rozczochrana dziewczyna. – Może skorzysta pan okazji i da sobie powróżyć? – zapytała. – Nie wyglądasz na Cygankę. – Ja tylko naganiam klientów mistrzowi.

– Dobra.

Wszedł w bramę, potem do piwnicy. Facet, który tam siedział, wyglądał na Araba albo Turka. Siedział za biurkiem. Miał na sobie wytarty radziecki mundur. Przed nim paliła się świeca i leżała stara księga w skórzanej oprawie. – Proszę podać mi lewą dłoń – powiedział dość łamaną polszczyzną. Jakub wyciągnął dłoń. Chiromanta odczytał całą jego przeszłość jak z książki. – Niestety, w przyszłości nie osiągniesz ani szczęścia, ani majątku -powiedział. – To też jest tu napisane? – zdziwił się przyszły egzorcysta, patrząc na swoją dłoń. – Tak. Brak linii odpowiedzialnych za bogactwo. A linia życia jest króciutka i wróży jeszcze najwyżej dwa lata. Jakub poskrobał się w głowę. – A jak to powi

Jakub odrysował sobie obrazek na kawałku jakiejś gazety. Za wizytę zapłacił srebrną przedwoje

– Dobra. Daj mi dziesięć, albo dwadzieścia tubek najmocniejszego. Zamrugała oczami, ale posłusznie podała mu żądany specyfik. Zapłacił bez mrugnięcia okiem. – Jak nie zadziała, to wrócę tu i spalę ten kurnik – zapowiedział i wyszedł. O świcie był już z powrotem w Wojsławicach. Była czwarta rano. Guciuk spał jeszcze snem sprawiedliwego w swoim plugawym barłogu, gdy Jakub przeniknął cicho na jego podwórze. Koło szambiarki stał duży słój pełen żółtawego kremu ochro