Страница 24 из 60
Nie jestem depresyjna
Dwa razy dzisiaj Telekomunikacja Polska w niezmierzonej swojej łaskawości połączyła mnie z moją skrzynką pocztową. Pusto. Nic, żadnej odpowiedzi. Nie lubię e – maili. Na list to by sobie człowiek czekał spokojnie tydzień albo dwa, a tak zaglądam codzie
Jesień jest stanowczo za długa.
To świetnie – powiedziała Ula. – Może będzie też długie lato.
Leje! – przypomniałam jej. O szyby ciął deszcz, aż dudniło.
– Bardzo dobrze. Ziemia jest sucha. Zamilkłam. W domu było wilgotno i zimno. O tej porze roku wydało mi się to bardzo niesprawiedliwe. W mieście zmokłam, a w pociągu stałam. Kamila się rozwodzi, a Aneta była w Kołobrzegu i przeżyła gehe
Jestem zmęczona. Pranie nie schnie. Muszę jechać z Tosią do ortodonty, a nie mam samochodu, muszę wymienić prawo jazdy, a mam tylko jedno zdjęcie, które mi zostało po zrobieniu paszportu – marudziłam w najlepsze i robiło mi się coraz lepiej.
To świetnie! – ucieszyła się Ula. – Pojedziemy razem. Podwiozę cię. Zresztą na tym zdjęciu, które masz, wyglądasz okropnie.
Wzięłam zdjęcie do ręki. Okropnie? Owszem, ucho na wierzchu nie jest szczytem porządnej stylizacji, ale zaraz okropnie?
Widzisz, jak to dobrze, że się musisz sfotografować? Nareszcie będziesz wyglądać jak człowiek. – Ula odłożyła moje całkiem nie najgorsze zdjęcie i łyknęła herbaty.
No wiesz co… – poczułam się urażona.
Co? – Ula uśmiechnęła się do mnie. – Fajna pogoda na damskie pogaduszki, nie? Pada, nareszcie pada, świat się wtedy robi taki przytulny, prawda?
Nie, nieprawda. Koty weszły przez okno w sypialni i zostawiły błoto na biurku oraz poduszce. Cały dzień spędziłam w mieście. Czekałam na przystankach i mokłam. I ten rozwód Kamili! Ilekroć ktoś się rozwodzi, robi mi się jeszcze smutniej. Świat sprzysiągł się przeciwko mnie, a również i Ula.
– Zobacz, co mi zrobiły te koty – pociągnęłam Ule do sypialni. Ciemne ślady łapek zdobiły nie tylko poduszkę i biurko, ale i półkę z książkami, czego wcześniej nie zauważyłam.
– O, to znaczy, że oba wróciły do domu! Nie musisz się martwić!
Milczałam. Rzeczywiście, oba były w domu. Poprzedniej nocy nie wrócił Zaraz i nie mogłam zasnąć. Dzisiaj będę mogła.
Opowiedz po prostu, co się stało? – zaproponowała Ula.
Widziałam się z Kamilą – powiedziałam niepewnie, bo właściwie Kamila nie prosiła mnie, żebym od razu wszystko mówiła Uli.
Ojej – Ula roześmiała się – to cudownie! Co u niej?
Fatalnie – zebrałam się na odwagę.
Chora? – zmartwiła się Ula.
– Nie… Rozwodzą się… – Siadłam ciężko przy stole i zapatrzyłam się na ogród.
Och, to fatalnie – Ula zmarszczyła brwi.
Fatalnie to nie… – westchnęłam – Myślę, że to dobrze.
Przecież ten jej mąż… – Ula nieco się zająknęła. – On przecież…
– Miał i
– Miał i
Z tego punktu widzenia, oczywiście, że dobrze. Ale czy nie mogliby się kochać do końca życia i żyć szczęśliwie?
Oj Ula, jaki to związek, jak się ludzie zdradzają… No i Aneta była w Kołobrzegu… – powiedziałam cicho.
Nie martw się, ty też przecież pojedziesz na urlop.
Nie martwię się tym, że ona była, a nie ja – oburzyłam się.
Nie możesz się ucieszyć, że twoja koleżanka odpoczęła?
Jaka ta Ula jest!
Aneta boi się jeździć pociągami, bo w pociągach kradną. Napadają. Gaz usypiający. Itd. Aneta ogląda dzie
– Aneta to ta ładna blondynka z tym jamnikiem ostrowłosym? – pyta Ula i uśmiecha się.
Za grosz w niej empatii. A świat jest taki straszny. Czyha na niewi
– Owszem – burczę i wiem, że nie powi
– No to nic dziwnego, że konduktor próbował…
On je chronił! Wyobrażasz sobie, co się dzieje, jeśli konduktor siedzi z dwoma kobietami w przedziale, bo mogą przyjść jakieś zbiry?
Uspokój się – powiedziała Ula. – Jakie zbiry? Aneta zawsze podobała się facetom. I pewno spodobała się konduktorowi. Nic dziwnego, że próbował ją podrywać. A jaki mężczyzna się najbardziej podoba? Taki, co nas obroni, ty głuptasie!
Teraz przypomniałam sobie szczegóły. Aneta głównie mówiła o tym konduktorze. Wspaniałym. Studiuje zarządzanie. Ma trzydzieści lat. Pracuje, bo inaczej nie opłaciłby studiów. O mój aż ty naiwności! I dała mu numer telefonu, bo taki fajny facet! A ja tu siedzę i zamartwiam się nieprzyjaznym światem!
Zdenerwowałam się. Ula wpatrywała się we mnie z uśmiechem. Może nawet lekko pobłażliwym.
Spojrzałam na ogród. Pięknie lało. Strumienie spadały na ziemię równo. Zapowiadała się trzydniówka, niebo było zaciągnięte po horyzont. Powi
Ula podniosła się.
– Świetna herbata. To co, jedziemy jutro do tego ortodonty? Na targu kupimy jabłka. – Ule ogarnął entuzjazm.
Dziwna ta Ula.
– Ostatecznie ziemia potrzebuje deszczu. Szczególnie przed długim latem – uśmiechnęłam się. Przecież nie jestem depresyjna!