Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 23 из 60

Nie mów mi! – krzyknęła Tosia. – Chcę niespodziankę! I bardzo ci dziękuję, to ja powiem tacie. I mamo, będzie oczywiście Jakub, chciałam cię prosić, żebyś już go więcej nie straszyła. Ewkę to on spotkał wtedy przypadkowo i powiedział, że jak przyszedł wyjaśnić, to go straszyłaś nożem! – 1 już jej nie było.

Sprzątnęłam ze stołu, zgarnęłam listy i siadłam przed komputerem. Właściwie powi

Nie będę się więcej wtrącać, po co mi to? Oni sobie to wyjaśniają, a ja nie śpię po nocach, ot co, i z westchnieniem głębokim odpaliłam komputer. Dłuższą chwilę próbowałam się połączyć z Telekomunikacją Polską SA, która, niestety, nie chciała się w żaden sposób połączyć ze mną. I nie wysłałam odpowiedzi do Adasia.

Dzisiaj zadzwonił do mnie Eksio. Już już miałam wołać do telefonu Tosię, ale Eksio nie dał mi dojść do słowa. Bardzo przeprasza, że ingeruje w moje życie, ale właściwie nie dzwoni do Tosi, tylko do mnie, bo chciałby ze mną skonsultować sprawę prezentu dla Tosi na jej osiemnaste urodziny i bardzo dziękuje za zaproszenie, będzie mu niezwykle miło. A jak moi rodzice? A jak Borys? A jak ja w ogóle sobie radzę? A tralala. A w ogóle to dobrze sobie radzę, dziękuję. Bo Tosia właśnie chciałaby od nas dostać wieżę i on właśnie chciałby znacznie zapartycypować w tym wydatku, ale byłoby dobrze, gdybyśmy razem tę wieżę kupili. I czy się możemy spotkać, w celu tymże właśnie.

Siedziałam trzeci dzień nad tekstem, który nawet w połowie nie był optymistyczny. Pewna pani, owszem, wtedy, kiedy pisała do redakcji, pełna była nadziei na zmianę swojego życia, niestety, bank udzielił jej pożyczki, a potem natychmiast kazał spłacić, bo w wyniku pomyłki itd., została bez grosza, z długami, nie może skończyć budowy pomieszczenia firmy, bez którego firma nie ruszy, zapowiada się, że będzie bankrutką, chciała tylko, żebyśmy coś zrobili. To miło, że ktoś jeszcze wierzy w potęgę prasy, a Eksio chce się ze mną spotykać. Czyja mam czas na głupstwa?

– 1 chciałbym porozmawiać z tobą o Tosi – zaszemrał Eksio w słuchawkę, a ja się natychmiast zdenerwowałam. – Nie wiem, czy ona nie potrzebuje pomocy… Jest jakaś dziwna…

Przez osiemnaście lat miał do powiedzenia mniej więcej jedno, w zależności od wieku Tosi. Do powiedzenia to za dużo powiedziane, Eksio był specjalistą od zadawania retorycznych pytań. Kiedy była nie. Dlaczego ona nie śpi po nocach?

Dlaczego i

Dlaczego ona ma kolkę?

Dlaczego pieluchy pachną moczem? A potem:

Dlaczego ona nie odrobiła lekcji?

Dlaczego i

Dlaczego ona nie ma się w co ubrać?

Dlaczego ona się do mnie niegrzecznie odnosi?

Dlaczego ona tak długo rozmawia przez telefon?

– Dlaczego ona spotyka się z tym chłopakiem? Dlaczego, dlaczego, dlaczego… Do dziś na pytanie „dlaczego” reaguję alergicznie. Potem po tych pytaniach następowało coś w rodzaju: Zrób coś z tym. I robiłam. A teraz nagle ta troska w odniesieniu do dorosłej kobiety. Ale zaniepokoiłam się, bo może wie o czymś, o czym j a nie wiem.

Tosia? Dziwna?

Spotkajmy się, Judyto, proszę.

Tak poważnie to zabrzmiało, że umówiłam się z własnym eksmężem na piątek. A niech tam, to Jola będzie miała problem, a nie ja.

Szkoda, że Adasia nie ma, boby mi poradził, jak mam z nim rozmawiać, żeby sobie nie popsuć stosunków z Tosią.

Ale co ja na to poradzę, że nie lubię swojego byłego męża?

Wsiadłam w kolejkę i pojechałam do redakcji. Pod pachą miałam dyskietkę z artykułem, wyszedł mi niezły tekst o tym, jak bardzo trzeba uważać, zabierając się za nowe życie, jak łatwo ulec złudzeniu, że wszystko można zmienić, i jak w nowej rzeczywistości nie żyje się wolnością, tylko troszczy się o chleb powszedni, a własny bank w niezawisłym kraju robi cię w konia.

Tekst oddałam, w redakcji trochę luzu, właśnie zszedł nowy numer, więc oddaliłam się dostojnie, nikomu się nie tłumacząc, na spotkanie z byłym mężem.

Eksio był bardzo podniecony, że no wiesz, nasza córka, dorosła, kto by pomyślał, że to tak szybko…

Ja, ja bym pomyślała, szczególnie, baranie, że cię w ogóle nie obchodziła.

A teraz może byśmy zrobili jej przyjemność i ona by się tak cieszyła, bo to takie ważne, żeby rodzice jednak byli razem i nie hodowali w sobie pretensji…

W życiu bym sobie niczego do ciebie nie hodowała w tej chwili. Nawet pretensji.

I co ja myślę o zakresie tego sprzętu.

Nic. Wszelkie zakresy wszelkich urządzeń są mi obce, ty baranie. Ma być ładny.

Ach, bo wy kobiety szukacie błyszczących i ładnych, a tymczasem rozdzielność basów, które niosą, albo i nie niosą, jest istotna dla słuchania muzyki…

Uszy są istotne, ty głuchy baranie.

A czy pamiętam, jak mała Tosia rozłożyła mu radio? Ach, jakie to było urocze dziecko.

Pamiętam. Awanturę z trzaskaniem drzwiami i z retorycznym pytaniem, czy ktoś ją wychowuje.

Ja, ja ją wychowywałam. Szkoda, że nie nauczyłam jej, jak rozłożyć wszelkie i

Uśmiecham się grzecznie i miło, bo co mi tam. Gdyby ze mną był Adaś, poszalelibyśmy… Obejrzelibyśmy przy okazji zmywarkę – kupimy, jak wróci. I Adaś by szybko coś wybrał, zna się najlepiej na świecie na sprzęcie grającym. A przynajmniej u nas na wsi. I nie musi o tym dyskutować.

Ale pasmo przenoszenia i zakres, bo wie pan, my z żoną na osiemnaste urodziny córki, pan rozumie…

Z byłą żoną, na szczęście, baranie.

Uśmiecham się milutko. Eksio przegląda wieże ze znawstwem, a ja sobie myślę, że słusznie ktoś zauważył, że mężczyzna lubi zabawki. Pokaż mu tylko coś, co błyska, świeci, gra, jest małe i potrzebuje co najmniej dwustu dwudziestu woltów lub paru baterii, a nie przejdzie spokojnie. Patrzę, jak w Eksiu włącza się paw. Jak mu się ogon stroszy, jak plecy prostują, jak chce zadziwić sprzedawcę znajomością przedmiotu, jak mam się zachwycić, że on zadziwił.

I myślę o Adasiu.