Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 47 из 123

Frankfurt nad Menem, poniedziałek wieczorem

Pani Małgorzato,

powracając do 13 grudnia. Fabuły z wątków normalnych, zwykłych ludzi byłyby z pewnością o wiele bardziej interesujące niż fabuły polityków (z obu stron barykad), które zajmują i długo pewnie jeszcze będą zajmować historyków lub socjologów. Politycy, takie jest moje zdanie, i tak nie układali sami tych wątków. Przeważnie realizowali tylko z góry narzucone scenariusze omówione przedtem z i

Martyrologia tzw. oprawców to temat mi dobrze znany. Mieszkam od kilkunastu lat w Niemczech. A tutaj trudno uciec od tego tematu. Pełno go w literaturze. I to nie tylko pamiętnikarskiej. Nawet ci Niemcy, którzy obdarzeni są przywilejem „późnego urodzenia”, nie przechodzą obok tego obojętnie. Załatwianie tego tematu – my, Polacy przejawiamy taką tendencję – krótkim „dobrze im tak” nie jest tym, co mi odpowiada. Nie rozczulam się wprawdzie nad „wypędzonymi”, ale także potrafię zrozumieć ich gorycz i poczucie krzywdy

Wspomniany przez Panią amerykański pisarz Phillip Roth wydaje się także nie uciekać od tego tematu, chociaż zupełnie w i

Nie kupiłem Rotha w ciemna Znałem jego i

Wszyscy zachwycali się świetnym przedstawieniem czasów amerykańskiego makkartyzmu w tej książce, a mnie najbardziej podobał się obraz nieszczęśliwej rodziny „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie bardzo podobne, ale każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób”. Roth wziął te sły

Nie dziwi mnie Pani zachwyt „Ludzką skazą”. Dziwi mnie jedynie to, że do tego garnka słodkiego zachwytu nie dodała Pani szczypty soli. A moim zdaniem jako „czujna feministka” powi

Dla mnie była ta książka także opowieścią o przemijaniu. I to opowieścią starego człowieka, który nie może już nieuchro

Ostatnio często mam takie myśli – chociaż nie jestem impotentem, ta zbieżność jest tutaj absolutnie(!!!) przypadkowa – i dlatego jest mi smutno. I chyba jest to zauważalne, sądząc po Pani troskliwym pytaniu. Zaznaczam, że nie jest to przejaw żadnego midlife-crisis. Wiem, co piszę, bowiem taki „kryzys” przeżyłem już kilka razy. Pierwszy, gdy skończyłem 18 lat, a drugi po trzydziestce. Potem było także kilka i

Przygnębiony jestem z tego samego powodu, co Zuckerman, bohater książki Rotha. Z powodu żalu, że pewne decyzje, które podjąłem, są już nieodwracalne, że pewnych rzeczy nigdy nie zrobię, że wcale nie chcę się z tym pogodzić i że nawet nie wiem, do kogo mógłbym w tej sprawie napisać zażalenie…

A może się mylę? Może to żaden syndrom nieuniknionego przemijania, a tylko najzwyklejszy banalny SAD, czyli po polsku Sezonowe Zaburzenie Afektywne nastroju spowodowane brakiem światła słonecznego? Przecież za tydzień będzie najkrótszy dzień w roku. Powinienem chyba wybrać się jak najprędzej do jakiegoś centrum handlowego i postać w świetle lampek choinkowych.

Serdecznie,

JLW