Страница 39 из 123
Frankfurt nad Menem, niedziela wieczorem
Światu znowu obwieszczona kto jest w tym roku najmądrzejszym fizykiem, chemikiem, lekarzem lub ekonomistę. Zaraz potem zdecydowano, kto napisał najważniejszą książkę i wybrano tego (w tym roku kobietę), który najwięcej zrobił dla pokoju na świecie. Prawie wszystkie gazety, począwszy od bulwarówek aż po te z tzw. górnej półki, pasjonowały się tegorocznymi Nagrodami Nobla.
Te bulwarowe (takie jak np. niemiecki „Bild”) zachęcały do bycia mądrym głównie wysokościami sum przeznaczonych na nagrody. A w komentarzach redakcyjnych wpadały w podniosłą patriotyczną nutę, gdy z biografii noblisty okazywało się, że „to przecież nasz człowiek”, ponieważ jego babcia ze strony ojca urodziła się w Niemczech i spędziła tam trzy miesiące, zanim wyemigrowała w kołysce ze swoimi rodzicami np. do USA. Pod względem natrętnego i czasami śmiesznego uporu w dopatrywaniu się narodowych korzeni u wszystkich ludzi, którzy osiągają jakiś ogólnoświatowy sukces (sportowcy, aktorzy, muzycy, pisarze lub naukowcy), Niemcy dorównują lub nawet prześcigają Polaków. Na ostatnio opublikowanej liście 100 najważniejszych Niemców nawet Mozart jest Niemcem. Nie wspomnę Kopernika, który w podręcznikach niektórych niemieckich landów jest „wybitnym niemieckim astronomem urodzonym w Thorn”. czyli Toruniu. Adria
Tzw. intelektualne gazety (takie jak np. „Die Zeit”) komentujące decyzje kapituły ze Sztokholmu próbowały wyjaśniać, dlaczego ten, a nie i
Z drugiej strony trudno winić dzie
Osobiście jestem przeciwny przyznawaniu Nagród Nobla. Praca komitetu przy Szwedzkiej Akademii Nauk przypomina mi werdykty sędziów oceniających występy podczas jazdy figurowej na lodzie. Nigdy nie mogłem zrozumieć, jak oni rozróżniają występ oceniony na 5.8 od występu ocenianego na 6.0.
Ponadto uważam, że w obecnych czasach, przy tak powszechnym dostępie do informacji, żadne fundamentalne odkrycie nie jest naprawdę pionierskie i zawsze bazuje na odkryciach i
Nigdy nie zapomnę rozmowy, którą odbyłem na ten temat w grudniu 1999 roku w jednej z eleganckich restauracji w Soho w Londynie podczas pobytu z okazji dorocznej konferencji i wystawy informatycznej „Online Meeting”. Konferencja ta nie ma, moim zdaniem, dużej rangi naukowej, ale nieusta
Właśnie w 1999 roku byłem zaproszony na kolację w towarzystwie między i
„Pfizer odkrył w ciągu ostatnich 20 lat trzy lub cztery leki, które weszły masowo na rynek. W firmie pracuje około 200 chemików i tyle samo biologów. Ponad 400 naukowców, spośród których tylko kilku miało szczęście brać udział w projektach, które bezpośrednio doprowadziły do odkrycia tych leków. Także sildenafilu (Terret uparcie unikał używania nazwy „Viagra” w rozmowie). Cała reszta pracowała na tych kilku, aby nie musieli iść fałszywymi tropami. Negatywne wyniki ich badań są tak samo ważne jak pozytywne wyniki badań mojej grupy. Bardzo łatwo jest ze 100 dróg, którymi można pójść, wybrać tę właściwą, jeżeli wiadomo, że 97 z nich zostało sprawdzonych przez i
Zawsze, gdy świat jest podniecony prasowymi doniesieniami o dorocznych Nagrodach Nobla, przypominam sobie tę rozmowę. Nie podzielam tego podniecenia również z powodu przeświadczenia, że szanowny komitet ze Sztokholmu może się po prostu mylić lub nie być zupełnie obiektywny w swoim sądzie. Tegoroczna nagroda z dziedziny medycyny za badania nad zastosowaniem magnetycznego rezonansu jądrowego (MRI) do bezpiecznego i nieinwazyjnego „prześwietlania” (sca
Takich przypadków celowych lub pomyłkowych pominięć jest kilka w długiej historii Nagród Nobla. Dwa z nich, na szczęście nieskuteczne, dotyczą polskiej (podwójnej) dumy narodowej i oba to woda na młyn każdej feministki. Niewiele brakowało, a nasza Maria Skłodowska-Curie nie dostałaby żadnej Nagrody Nobla.
Kiedy w 1903 r. rozważano nagrodę w dziedzinie fizyki za odkrycie radu, sztokholmski komitet zamierzał przyznać to wyróżnienie mężowi Skłodowskiej, Piotrowi i Henriemu Becquerel. Zapewne z racji swej płci, zdaniem czcigodnego komitetu, Maria mogła co najwyżej być uznana za laborantkę pomagającą swemu mężowi. Została w końcu jednak dołączona do grona laureatów wskutek ultimatum postawionego przez Piotra Curie.
Osiem lat później kandydatura Skłodowskiej pojawiła się powtórnie, tym razem w dziedzinie chemii, za pomiar ciężaru atomowego radu i odkrycie polonu. Istotną (!) przeszkodę w przyznaniu nagrody stanowił dla komitetu fakt, że Skłodowska po śmierci męża w 1906 roku związała się rzekomo z żonatym mężczyzną – fizykiem Paulem Langevin. W tym wypadku argumentacja komitetu sięgnęła, jeśli nie bruku, to z pewnością poziomu francuskich brukowców z tamtych czasów (1911 rok), które rozpuszczały plotki o romansie Skłodowskiej, próbując w ten sposób wpłynąć na decyzję komitetu.
Przed nami jeszcze tylko pompatyczna uroczystość wręczenia ozdobnych dyplomów i czeków w Sztokholmie i możemy spokojnie czekać do następnej rewii w przyszłym roku…
Serdecznie,
JLW