Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 45 из 58

— Nie złoszczę się na terapię ani na Iolę.

— Ale na głos rozsądku, który słyszysz? Nie odpowiedział.

— Konieczny jest trans — powtórzyła Ne

— Nie. Nie chcę. Zrozum, Ne

— O to właśnie chodzi.

— Właśnie. A ja nie chcę znać przyszłości. Jak mógłbym robić to, co robię, gdybym ją znał? Zresztą, ja ją i tak znam.

— Jesteś pewien? Nie odpowiedział.

— No, dobrze — westchnęła. - Chodźmy już. Aha, Geralt? Nie chcę być niedyskretna, ale powiedz mi… Powiedz, jak wyście się poznali? Ty i Ye

Wiedźmin uśmiechnął się.

— Zaczęło się od tego, że ja i Jaskier nie mieliśmy niczego na śniadanie i postanowiliśmy nałowić ryb.

— Mam rozumieć, że zamiast ryby złowiłeś Ye

— Opowiem ci, jak to było. Ale może po wieczerzy, bo zgłodniałem nieco.

— Chodźmy więc. Mam już wszystko, czego potrzebowałam.

Wiedźmin ruszył do wyjścia, powiódł jeszcze raz wzrokiem po jaskiniowej cieplarni.

— Ne

— Aha?

— Połowa z tęgo, co tu masz, to rośliny, które nie rosną już nigdzie na świecie. Nie mylę się, prawda?

— Nie mylisz się. Więcej niż połowa.

— Czym to wytłumaczyć?

— Jeśli powiem, że łaską bogini Melitele, pewnie ci to nie wystarczy?

— Pewnie nie.

— Tak sądziłem — Ne

— Zrozumiałem — kiwnął głową wiedźmin. - A my, Ne

— W zasadzie powi

— Ale co?

— Już za późno.