Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 24 из 48

Neutrina są najprzenikliwszymi z elementarnych cząstek. Wszystkie, a zwłaszcza niskoenergetyczne, mogą przeszywać tak dobrze przestwory galaktyczne, jak niezliczone ciała materialne, planety, gwiazdy, bo materia jest dla nich nieporównanie bardziej przezroczysta niż szkło dla światła. Na dobrą sprawę doświadczenia nie powi

y były dać godnego uwagi rezultatu. Stało się jednak inaczej.

W komorach, umieszczonych na głębokości czterdziestu metrów (było to bardzo płytko jak na doświadczenia z neutrinami) stały mamutowe wzmacniacze podłączone do inwertorów. Coraz mocniej koncentrowany strumyk neutrinowy, bijący z metalowego trzpienia grubości ołówka, trafiał rozmaite ciała pły

e, stałe, gazowe, które ustawiono na jego drodze. Pierwsza seria eksperymentów, w których napromieniowano tym sposobem najróżniejsze substancje emisją niebios naturalną, nie dała, zgodnie z oczekiwaniami, żadnych ciekawych wyników.

Natomiast neutrinowa wiązka, która stanowiła nośnik „listu”, objawiła zdumiewającą własność. Z dwóch grup wysokomolekularnych roztworów bardziej trwała chemicznie okazała się ta, którą poddano napromieniowaniu. Zaznaczam, że zwyczajny „szum” neutrinowy nie posiadał takiego działania. Miał je tylko potok zmodulowany przez informację. Było tak, jakby jego neutrina, przenikające wszystko niezwykłym deszczem, wchodziły przecież w jakieś – dla nas niepochwytne i nieznane – stosunki z drobinami koloidu i przez to uniewrażliwiały go na działania czy

ików powodujących normalnie rozkład ich wielkich molekuł, prucie się i pękanie w szwach więzi chemicznej. Jak gdyby ta neutrinowa emisja „faworyzowała” wielkie molekuły specjalnego rodzaju, jakby sprzyjała powstawaniu, w ośrodku wodnym, w miarę przepojonym specyficznymi substancjami – tych atomowych konfiguracji, które stanowią kościec chemiczny życia .

Neutrinowy strumień, którym przybywał do nas „list”, był zbyt rozrzedzony, żeby podobny efekt dało się wykryć bezpośrednio. Dopiero wielosetmilionowe jego zagęszczenie pozwoliło ujrzeć ten efekt – w roztworach napromieniowywanych całymi tygodniami. Lecz nasuwał się stąd wniosek, że także emisja nie wzmocniona ma tę samą „przychylną życiu” własność, a tylko przejawia ją w okresach liczonych nie na tygodnie, ale na setki tysięcy, a raczej – na miliony lat. Już w pozahistorycznej przeszłości ten opad wszechprzenikliwy powiększał, jakkolwiek w ułamkowy sposób, szanse powstania życia w oceanach, ponieważ pewne typy dużych cząsteczek otaczał jakby pancerzem niewidzialnym, uodporniając je na chaotyczny obstrzał brownowskich ruchów. Gwiazdowy sygnał nie stwarzał sam życia, lecz tylko wspomagał je, w jego najwcześniejszej, najbardziej elementarnej fazie, skoro temu, co raz się połączyło, utrudniał rozkład.

Moeller, fizyk i współpracownik Romneya, pokazując mi wyniki tych doświadczeń, posłużył się porównaniem Nadawców do śpiewaka, który potrafi tak zaśpiewać w trzymaną przed ustami szklankę, że pęknie ona pod wpływem powstającego rezonansu drgań głosowych. To, o czym śpiewa ów człowiek, nie ma zapewne żadnego powiązania z takim skutkiem śpiewu; i podobnie, krój, kolor, spoistość papieru, na jakim napisano do nas list, nie musi się żadnym konkretnym sposobem odnosić do jego treści. Ale równie dobrze może zachodzić taki związek informacji właściwej i jej materialnego nośnika, kiedy bowiem otrzymujemy niewielki, błękitny, przepojony subtelnymi perfumami liścik od kobiety, raczej nie spodziewamy się znaleźć w nim steku przekleństw albo schematu sieci kanalizacyjnej miasta. O tym, czy związek może zachodzić, jak i o tym, czy posiada on jakieś specjalne znaczenie, decyduje zazwyczaj kultura jako miejsce, w którym zachodzi nawiązanie łączności. Efekt Romneya-Moellera stanowił jedno z naszych największych osiągnięć, a zarazem, jak to zwykle działo się w Projekcie, jedną z najbardziej osobliwych tajemnic, które przysparzały badaczom bezse

ych nocy. Liczba hipotez, co wytrysły na tym miejscu, nie ustępowała wcale ich odpowiednikom oplatającym, jak winorośl, substancję „wyprowadzoną” z właściwej informacji, to jest z treści gwiezdnego przesłania – jaką był Żabi Skrzek. Czy pomiędzy owym „śluzem nuklearnym” a „biosympatią” neutrinowego kodu zachodzi związek, a jeśli tak, co on znaczy – oto były pytania!