Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 62 из 87

Czas Misi

Przemijanie czasu martwiło Misie szczególnie w maju. Maj gwałtownie wciskał się na swoje miejsce w szeregu miesięcy i eksplodował. Wszystko zaczynało wzrastać i kwitnąć. Naraz.

Misia, obyta z wczesnowiose

W maju kwitł sad Misi i to był znak, że można prać wszystkie zatęchłe od zimy ubrania, zasłony, pościel, chodniki, serwety i narzuty. Przeciągała między kwitnącymi jabłoniami sznurki i zapełniała różowo-biały sad jaskrawymi kolorami. Za Misia dreptały dzieci, kury i psy. Czasem przychodził też Izydor, ale on zawsze mówił o rzeczach, które jej nie zajmowały.

W sadzie myślała o tym, że nie da się zatrzymać kwitnienia drzew i że płatki nieuchro

Wracała do kuchni i brała się do szykowania obiadu, ale wszystko, co robiła, wydawało się jej prostackie i niezgrabne. Pierogi były nieforemne, kopytka nierówne, makaron – gruby i ordynarny. Obrane do czysta ziemniaki nagle dostawały oczek, które trzeba było wydłubywać czubkiem noża.

Misia była taka jak ten sad i jak wszystko na świecie, co podlega czasowi. Przytyła po trzecim dziecku, jej włosy straciły blask i zrobiły się proste. Oczy miały teraz kolor gorzkiej czekolady.

Była czwarty raz w ciąży i po raz pierwszy pomyślała, że to za dużo jak na nią. Nie chciała tego dziecka.

Urodził się syn, któremu dała imię Marek. Był. cichy i spokojny.

Od początku przesypiał całą noc. Ożywiał się tylko, gdy widział pierś. Paweł pojechał na kolejne szkolenie, więc w połogu Misia zajmował się Michał.

– To dużo dla ciebie czworo dzieci – powiedział. – Powi

Wkrótce Misia upewniła się, że Paweł chodzi z Ukleją na baby. Może nie powi

Wiedziała, że on obściskuje i pieprzy te wszystkie bufetowe, sklepowe z mięsnych sklepów, kelnerki z restauracji, które kontroluje jako urzędnik państwowy. Znajdowała na koszuli Pawła ślady szminki, pojedyncze długie włosy. Zaczęła tropić w jego rzeczach obce zapachy. W końcu znalazła napoczętą paczkę prezerwatyw, których nigdy nie używał, kiedy się kochali.

Misia zawołała z góry Izydora i razem rozdzielili wielkie podwójne małżeńskie łóżko w sypialni. Widziała, że Izydorowi spodobał się ten pomysł. Dodał coś nawet od siebie do tej nowej konfiguracji – postawił donicę z wielką palmą na środku pokoju między łóżkami. Michał przyglądał się temu z kuchni, paląc papierosa.

Kiedy Paweł wrócił lekko podpity, Misia podeszła do niego z czwórką dzieci.

– Zabiję cię, jeżeli zrobisz to jeszcze raz – powiedziała. Zamrugał oczami, ale nie próbował udawać, że nie wie, o co chodzi. Potem rzucił buty w kąt i zaśmiał się wesoło.

– Zabiję cię – powtórzyła Misia tak ponuro, że niemowlę na jej ręku rozpłakało się żałośnie.

Późną jesienią Marek zachorował na koklusz i umarł.