Страница 42 из 72
– … tu chyba był pałac rodu Brajanów, jednego z najbardziej rycerskich w całym Wielkim Królestwie. W każdym pokoleniu wszyscy synowie, a nawet kobiety wspaniale władali mieczem i zanim Luil XXIII wydał edykt o zakopywaniu broni i zakazie jej użycia, ród Brajanów założył Akademię Rycerską. Szkoła ta istniała ponad 400 lat i wykształciła tysiące świetnych rycerzy, a wstąpić mógł do niej każdy kto chciał, byle nadawał się do miecza. Brajanowie długo nie mogli pogodzić się z rozkazem króla, chcieli nawet wzniecić bunt i uniemożliwić Luilowi XXIII przeprowadzenie jego zamiaru. Namawiali ludzi, by nie zakopywali broni, krzyczeli, że zamiana mieczy żelaznych na drewniane może się kiedyś srogo zemścić, jeśli równocześnie nie uczyni tego cały świat. Ale Luil XXIII nie słuchał, a jego poddani uwierzyli, że wystarczy zakopać broń i już nigdy nie będzie żadnej wojny. Brajanowie musieli się poddać, jednak w tajemnicy przed królem zatrzymali swe miecze. Oni jedni, ze wszystkich rodów, zanim polegli w Dniu Podboju, zabili wielu, wielu wrogów. Wszyscy i
Dawny pałac Brajanów wydawał się budowlą surowszą w kształcie niż i
– … a to musiał być chyba Dom Zdrowia, jeden z wielu, kto wie jednak czy nie ten największy – orzekła Czarownica, gdy wplątały się w ogromny labirynt niedużych pokoików, z którego zdawało się, że nie ma wyjścia. – W Domach Zdrowia leżeli chorzy, jeśli ich choroba nie nadawała się do leczenia w domu mieszkalnym. Pierwsze Domy Zdrowia założył Luil X, w czasie potężnej epidemii, która przetoczyła się przez kraj, przyniesiona hen, z Dalekich Stepów, przez handlarzy. Luil X postawił medycynę w Wielkim Królestwie na bardzo wysokim poziomie i za jego czasów wyszkolono setki biegłych lekarzy, wynaleziono mnóstwo bezce
Dziewczyna słuchała w milczeniu, mijając setki niedużych pokoi Domu Zdrowia. I choć ściany niektórych z nich były zwalone, drzwi dawno wyłamane, schody urywały siew połowie wysokości, a wielki hol pośrodku zasypany był stosem głazów – jeszcze dziś widoczna była rozległość tej budowli i jej przeznaczenie. Wędrowniczki wyłoniły się wreszcie z ruin i brnęły teraz zieloną Dżunglą, bowiem właśnie dżungla pokrywała l o, co ongiś było szerokimi, wygodnymi ulicami. Gdzieniegdzie jeszcze, w samym środku zielonego gąszczu tkwiły głazy, kamie
– Ile jeszcze wieków musi minąć, żeby z Ardżany nie pozostało nic, tylko ta Dżungla i zatopione w niej resztki białych kamieni? – zastanawiała się głośno Dziewczyna. Upłynie kolejne osiem wieków niewoli i może już nikt w całym dawnym Wielkim Królestwie nie będzie pamiętał, ani nie zechce nawet uwierzyć, że ongiś kwitło tu jedno z najpiękniejszych miast świata?
– A może nie miną nawet dwa, trzy lata i Ardżana będzie znowu stolicą Wielkiego Królestwa? – mruknęła Czarownica.
– Jakim cudem? Kto mógłby to sprawić? – zdziwiła się jej wychowanka.
– “… przez siedem setek, siedem dziesiątek
i siedem lat trwało w agonii Wielkie Królestwo – choć żyło,
żyło w pamięci i sercach ludzi – teraz wskrzeszone
znów odbuduje swoją potęgę, na chwałę owych
co byli wierni. Wzrośnie Ardżana, stara stolica
w całej urodzie białych kamieni. Cofnie się dżungla…”
Czarownica na pół mówiła, na poły śpiewała te słowa, a Dziewczyna słuchała ich jak w zamroczeniu.
– Pieśń Jedyna… – szepnęła. – Kiedy wreszcie poznam ją całą?
– Już wkrótce – odparła z powagą jej Opiekunka.