Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 6 из 43

Szły protokoły doświadczeń już przeprowadzonych. Dowiedziałem się z nich, że poddali ocean napromieniowaniu przez cztery dni w punkcie znajdującym się o tysiąc czterysta mil na północo-wschód od obecnego położenia. Wszystko to razem zaskoczyło mnie, ponieważ użycie promieni rentgenowskich było zakazane konwencją ONZ ze względu na ich zabójcze działanie, a byłem zupełnie pewny, że nikt nie zwracał się do Ziemi, aby uzyskać na te eksperymenty pozwolenie. W pewnej chwili, podnosząc głowę, zobaczyłem w lustrze uchylonych drzwi szafy własne odbicie, śmiertelnie białą twarz z czarnymi szkłami. Niesamowicie wyglądał pokój, płonący bielą i błękitem, ale po kilku minutach dało się słyszeć przeciągłe zgrzytanie i z zewnątrz zasunęły się na okna hermetyczne klapy; wnętrze ściemniało i zapaliło się sztuczne światło, dziwnie teraz blade. Robiło się tylko coraz cieplej, aż miarowy ton, dobywający się z przewodów klimatyzacji, upodobnił się do wytężonego skomlenia. Aparatury chłodnicze Stacji pracowały całą mocą. Mimo to martwy upał wciąż jeszcze rósł.

Dobiegły mnie kroki. Ktoś szedł korytarzem. Dwoma bezszelestnymi stąpnięciami znalazłem się u drzwi. Kroki zwolniły i zamarły. Ten, kto szedł, stał za drzwiami. Klamka pomału ugięła się; nie myśląc, odruchowo chwyciłem ją z mojej strony i przytrzymałem. Ucisk nie wzmagał się, ale i nie słabł. Ten ktoś po drugiej stronie drzwi zachowywał się tak samo bezgłośnie, jak gdyby zaskoczony. Trzymaliśmy klamkę przez dobrą chwilę. Potem odskoczyła mi nagle w dłoni - puszczona wolno, a słaby szelest świadczył, że tamten odchodzi. Stałem jeszcze nasłuchując, ale panowała cisza.