Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 54 из 73

– Ale…

– Co?

– Sądzisz, że istnieje jeszcze jakaś szansa? Że możemy jeszcze wszystko zmienić?

Ellyse obróciła się do niej gwałtownie.

– Nie – odparła stanowczo. – Jeśli spróbujemy dokonać zmian w linii czasu, wszystko przepadnie. Cały plan z Rah’ma’dul może się zawalić, jeśli przypadkowo usuniemy choćby jeden niewielki element.

Cha

– Ale jakie to ma znaczenie? – zapytała, wyłączając obraz z kamery. – Wszystko i tak doprowadziło do zniszczenia Ziemi. Jeśli zmienimy bieg zdarzeń i zapobiegniemy naszej ucieczce z proelium, nigdy nie zjawimy się na orbicie. Nigdy nie przykujemy uwagi Ingo Freeda i nigdy nie ściągniemy tu Dija Udina.

Ellyse otworzyła usta, ale się nie odezwała. W natłoku wszystkiego, co się działo, nie pomyślała o tym w ten sposób. Od początku trwali w przekonaniu, że ISS Challenger jest ostatnią nadzieją ludzkości – tak jednak nie było. Gdyby nie wrócili do domu, życie pod powierzchnią Ziemi rozwijałoby się dalej.

– Jakkolwiek to absurdalne, masz rację – odparła, patrząc na Sang.

– Wiem.

– Choć to, co proponujesz, jest samobójstwem.

– Raczej poświęceniem – odparła słabo. – I chyba nie ma się nad czym zastanawiać. Załoga Ke

Ellyse spuściła wzrok. Oczywiście, miała rację. Dotychczas jej celem było uratowanie Håkona, ale teraz wszystko nabrało zupełnie nowego wymiaru.

– Nie sądzisz? – zapytała Cha

Nozomi skinęła głową.

– Musimy spróbować – dodała. – Ale nie wiem, czy to, co proponujesz, jest w ogóle możliwe…

– Teoria samospójności Nowikowa?

– Otóż to. Jeśli dobrze interpretujemy wszystko, co miało dotychczas miejsce, nie jesteśmy w stanie niczego zmienić. Wszystko już się wydarzyło i wydarzy się po raz kolejny.

– No tak – przyznała Sang. – Miejmy więc nadzieję, że źle interpretujemy.

Milczały przez kilka chwil, starając się oczyścić myśli ze wszelkich wniosków, które płynęły z ucieczki z Rah’ma’dul. Potem Nozomi potrząsnęła głową i zabrała się do roboty. Wprowadziła odpowiedni algorytm, po czym rozpoczęła poszukiwania planety. Cha

– Dija Udin będzie wiedział, że zmierzamy do planety z tunelem.

– Wiem.

– I nie martwi cię to?

– Bynajmniej.

– To może przypomnę ci, że Diamentowi, którzy zaatakowali Terrę, mieli napęd nadświetlny. Mogą w okamgnieniu nas ująć.

– Nie, jeśli nie wiedzą, gdzie szukać. Kosmos to spore miejsce, Sang.

– Zachowaj takie uwagi dla siebie.

– Poza tym Alhassan jest przekonany, że nie mamy możliwości wykrycia tunelu, ani tym bardziej sterowania nim. Nie stanowimy zagrożenia, a przynajmniej nie w takim stopniu, by nas poszukiwać. Ostatecznie wyślą za nami pościg, ale jak mieliby nas znaleźć? Nie namierzą nas w przestrzeni kosmicznej.

– Mogą czekać na planetach z tunelami.

– Pewnie – odparła z uśmiechem Nozomi. – Ale zapewniam cię, że wybiorę taką, która oddalona jest od Ziemi co najmniej o kilkaset lat świetlnych. Myślisz, że poczekają na nas tak długo?

Cha

ROZDZIAŁ 3

1

Ke

Systemy pokładowe rozpoczęły procedurę wybudzania załogi z diapauzy – z jednym wyjątkiem. Komora, w której leżał Håkon, nadal pozostawała aktywna. Z dwóch pozostałych po chwili podniosły się Ellyse i Cha

Obie kaszlnęły kilkakrotnie, patrząc na siebie niepewnie.

– Już? – zapytała Sang.

Nozomi z trudem opuściła kapsułę, po czym zrobiła krok i wsparła się o ścianę. Spojrzała kontrolnie na komorę, w której leżał Håkon. Wszystko było w porządku.

– Najwyraźniej – odparła, po czym obie wzięły pigułki energetyczne i ruszyły do maszynowni.

– Jesteś pewna, że zdołamy wykryć ten korytarz? – zapytała Sang, przeciągając się.

– Nie jestem. Wszystko zależy od tego, jak dawno był aktywowany. Rezydualne ślady mogły zwyczajnie zaniknąć.

Ellyse nie miała pojęcia, jak długo po ostatnim połączeniu z Terminalem będzie w stanie wykryć obecność korytarza. Przypuszczała, że efekt w polu magnetycznym utrzyma się jeszcze trochę, ale tunele istniały od niepamiętnych czasów i możliwości było zbyt wiele.

Przeszły do maszynowni, a potem Nozomi zajęła swoje miejsce. Wszystko wokół sprawiało wrażenie, jakby dopiero wczoraj wyruszyły z Ziemi.

– Sprawdź najpierw, czy nikogo tu nie ma – zaproponowała Sang.

– Właśnie to robię.

Nozomi wyświetliła obraz z kamer na kadłubie i włączyła radary. Nie spodziewała się żadnych nieproszonych gości, bo systemy wczesnego ostrzegania do tej pory biłyby na alarm.

– Jesteśmy tylko my – powiedziała po chwili.

– Obyś miała na myśli tylko najbliższą okolicę.

– Co?

– Nic. Pomyślałam o tym, że możemy być jedynymi ocalałymi z gatunku ludzkiego. I przypuszczam, że taki stan może trwać od niemal trzystu lat.

Ellyse skinęła głową.

– Tylko tyle masz do powiedzenia? – bąknęła Sang.

– A co byś chciała usłyszeć?

– Nie wiem, cokolwiek.

– Może na Terze ktoś przeżył – odparła Nozomi bez przekonania.

– Wątpliwe. Diamentowym wcześniej nie zależało na zniszczeniu tamtego świata, ale gdy tylko Dija Udin przekazał im wieści, zapewne załatwili sprawę od ręki.

– O ile Terra nie stawiła oporu.

– Może i stawiła, ale co z tego?

– Sama chciałaś jakiegoś pocieszenia.

– Nie pocieszenia, tylko wymiany myśli.

– Więc je wymieniłyśmy.

Sang usiadła na stanowisku obok i obie zamilkły, zajmując się swoimi sprawami. Ellyse wprowadziła do systemu zmiany, które wcześniej przygotowała. Wszystko, co powiedziała niegdyś Jaccardowi, zdawało się przynosić rezultat – każdy element algorytmu zostawał przyjęty przez system, a sensory stopniowo zmieniały spektrum analiz. W końcu Nozomi skończyła ich modyfikację i wzięła głęboki wdech.

– Dobra – powiedziała. – Wszystko ustawione, czas poszukiwać spolaryzowanych atomów.

– I to zadziała?

– Oby – odparła, aktywując skaner. Na ekranie natychmiast wyświetlił się ciąg znaków, a potem kolejny i jeszcze jeden. Zaczęły napływać tak szybko, że obraz przewijał się już w tempie, za którym ludzkie oko nie było w stanie nadążyć.

– I? – zapytała Sang. – Wynika coś z tego?

– Poczekaj.

Podczas gdy emitory Ke

Szybko okazało się, że nie. Sensory wykryły rezydualne promieniowanie po wiązce elektronów. Nozomi spojrzała z zadowoleniem na Sang i nie musiała dodawać nic więcej.

– Brawo – odparła Cha

– Czas odwiedzić naszych towarzyszy.

– Co?

– Tych, którzy lecą z nami, od kiedy trafiliśmy na okręt Ev’radata.

– Masz na myśli te trupy na mostku?

Ciała Diamentowych nie ulegały rozkładowi. Jeszcze na planecie Nozomi upewniła się, że znajdują się w identycznym stanie jak wtedy, gdy doszło do abordażu.

– Tak. Ale nie znajdują się już na mostku.

– Nieważne. Co nam po nich? – zapytała Sang.

– Ta rasa potrafi kontrolować tunele, prawda?

– Niby tak.