Аннотация
ROZDZIAŁ PIERWSZY
O poranku owego dnia, który miano później nazwać Krwawym Spichrzańskim Karnawałem, jaśminowa wiedźma pojęła wreszcie ogrom swego nieszczęścia. Siedziała na stołku, bardzo łysa i bardzo nieszczęśliwa, i puchła od płaczu.
– Niczym owcę mię postrzygli – lamentowała. – Niby barana. Tutaj święto najznamienitsze we wszelkich Krainach Wewnętrznego Morza, a jak ja się ludziom na oczy pokażę? Taka oszpecona?
Ot, nieszczęście z babami, pomyślał Twardokęsek. Jeszcze wczoraj leżała na szrobie, na stos ją wieść mieli, a teraz nie dość, że z wieży wyszła, jeszcze karnawału się jej zachciewa.
– Trza do miasta iść. – W drzwiach stanął niziołek, a za nim nieśmiało wsunęła się Zarzyczka. – Do balwierza, kędziornika, nowe włosy kupić.
– Naprawdę? – Wiedźma nakryła dłońmi odstające uszy i popatrzyła nań z nadzieją. – Włosy?
– Bardzo akuratne – przytaknął z powagą karzeł – skoro sam Szydło, znaczy się ja, pięknej pannie obiecuje. A i sam zaprowadzę c...

Отзывы