Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 37 из 63

– To wszystko? – Mock leżał na szezlongu, opierając obie stopy na jego oparciu.

– Nie, są jeszcze trzy adnotacje. Pierwsza od medyka. „Stwierdzono silne obrażenia prawego policzka oraz liczne sińce i potłuczenia całego ciała. Rany szarpane na policzku, połączone z naruszeniem tkanek, są najprawdopodobniej zwierzęcego pochodzenia, od kłów psa. Pani Maria Szynok po przebudzeniu wykazuje objawy choroby psychicznej. Doktor Zygmunt Mierzejewski, lekarz policyjny”. Kolejna adnotacja jest z października, pochodzi od sędziego śledczego Manfreda Dwornioka i brzmi: „Z powodu braku możliwości jakiegokolwiek porozumienia się z chorą, która po wypadku wciąż przebywa w Zakładzie dla Umysłowo Chorych w Rybniku, i wobec sprzecznych informacji podawanych przez sąsiadów i znajomych, których spis poniżej, umarza się śledztwo”. I ostatnia adnotacja. „Zawartość torby podręcznej: grzebień, różaniec, igła i nitka, woreczek ze sztucznej skóry, zawierający monety na sumę złotych czterech groszy piętnastu oraz kamyk po goleniu, ponadto obrazek Matki Boskiej Piekarskiej, szminka, zapałki, chusteczka do nosa i trzy papierosy grand-priksy”. To wszystko, Ebi.

– Po co tej nieszczęsnej kobiecie kamyk po goleniu? -Mock poruszył się na szezlongu i ułożył się z ramieniem pod głową.

– Może chciała udawać dziewicę? – Popielski założył obie dłonie na łysinę i zaczął lekko kołysać się na krześle.

– W jaki sposób miała niby udawać dziewicę? – ożywił się Mock.

– Nie wiem, to tylko taka pierwsza myśl. – Popielski nadal się kołysał, a jego rozpięta kamizelka falowała. -Wszystko mi się kojarzy z jednym… Kiedyś znałem pewną młodą damę, która smarowała sobie łono kamykiem po goleniu, czyli ałunem. Skóra jakoś się jej kurczyła, zwierała i wejście do antrum amoris było naprawdę niełatwe.

– Poczekaj, poczekaj. – Mock zerwał się na równe nogi. – Mamy następującą sytuację. Maria Szynok w sposób przerażający, godny ubolewania i wyzywający czyniła sobie zadość na naszych oczach. Tak nie postępuje dziewica. Tak postępuje kobieta wyuzdana… No, nie przymierzając tak robiła jedna z naszych towarzyszek w pociągu… Ale do rzeczy. To po pierwsze…

– To, co mówisz, wcale nie jest pewne. – Popielski wstał, podszedł do okna i długo się przyglądał Hali Targowej, spod której odjeżdżały furmanki. – Przecież jest obłąkana. A obłęd może zrobić z mniszki kurtyzanę.

– Po drugie, używa ałunu. – Mock szedł uparcie torem swojego rozumowania, jakby nie słyszał zastrzeżenia Popielskiego. – Załóżmy, że używa go do fałszowania dziewictwa… Najważniejsze jest pytanie: po co kobieta udaje dziewicę?

– Nie-dziewice są w trudnej sytuacji na rynku usług małżeńskich. Odpowiedź jest prosta: kobieta miała lat dwadzieścia i chciała wyjść za mąż!

– Dobrze. W torebce miała ałun. Do czego on służy? No, powiedzmy do fałszowania dziewictwa. A co się nosi w torebce? Artykuły pierwszej potrzeby: papierosy, chusteczkę do nosa, igłę, różaniec… Do tych wszystkich rzeczy ałun pasuje jak pięść do nosa. Nie jest artykułem pierwszej potrzeby, chyba że była prostytutką i udawała dziewicę na życzenie klienta, tak jak ta twoja…

– Masz rację, Ebi. – Popielski odwrócił się od okna. -Ałun pasuje jak pięść do nosa. A jednak miała go w torebce, czyli był jej do czegoś potrzebny. Chusteczkę do nosa nosisz zawsze, bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy wystąpi u ciebie katar, ale chyba nie zawsze masz przy sobie prezerwatywy, tylko zabierasz je wtedy, kiedy idziesz na dziewczynki! Kataru na ogół nie możesz przewidzieć, a fiku-miku to i owszem! Miała przy sobie ałun, bo szła na obcowanie, podczas którego miała odgrywać rolę dziewicy!

– Tak jest! – Mock uderzył dłonią o swoje udo. – Masz rację! A Minotaur ją pogryzł, lecz nie zabił, bo była już zdeflorowana. A on zabija tylko kobiety nienaruszone.

Mężczyźni zaczęli nerwowo krążyć wokół stołu, kilkakrotnie wpadając na siebie. Bladozielone tapety ciemniały, mrok powoli pokrywał kanapę, szezlong, stół i zegar stojący w rogu salonu. Nie przeszkadzało im to. Mocka bolała głowa od intensywnego myślenia, Popielski biegał wokół stołu, jakby chciał złapać jakieś ważne przeczucie, które zapaliło się i natychmiast zgasło podczas ostatniej wypowiedzi niemieckiego kolegi. Nagle się zatrzymał.

– Szła na spotkanie? Tak. Szła na obcowanie? Tak. Z kim? Powiedzmy, że z jakimś amantem. Ale teraz jest najważniejsze pytanie: gdzie się zetknęli? Gdzie poznała tego człowieka? Jeśli nazywała go „hrabią”, to musiał on być jej przedstawiony jako „hrabia”. A gdzie prosta dziewczyna może poznać hrabiego?

– W burdelu. – Mock usiadł przy stole, zapalił papierosa, a papierośnicę popchnął odruchowo po stole, tak mocno, że zleciała na podłogę. – Tak jest! W burdelu! I tam udawała dziewicę! Musimy przeszukać wszystkie burdele w tym mieście.

– Nie tylko w burdelu mogli się spotkać – powiedział Popielski w zamyśleniu. – Pamiętasz wypowiedź tej sawantki w szpitalu psychiatrycznym? Powiedziała, że Szynok roiła coś o małżeństwie z hrabią, z rycerzem na białym koniu… Pamiętasz?

– Tak, pamiętam.

– Może poznali się nie w burdelu, lecz w biurze matrymonialnym? Może tam Minotaur szukał swojej ofiary?

– Idziemy! – Mock wstał, poprawił krawat i założył marynarkę.

– Biura matrymonialne są już nieczy

– Biura sprawdzimy w poniedziałek. – Mock stęknął, wzuwając buty przy pomocy długiej łyżki. – A burdele można odwiedzić zawsze.

– Jeszcze ci mało? – zapytał Popielski z uśmiechem.

– Polska, mój drogi – Mock uśmiechnął się szeroko -słynie z pięknych kobiet. Czy ja mogę w końcu spróbować tego specjału, czy mam się zadowolić kiepskim erzacem, tymi dwoma szczerbatymi kocmołuchami z pociągu?

Katowice, poniedziałek 1 lutego 1937 roku,

godzina dziesiąta rano

Mock i Popielski jechali dorożką ulicą Marszałka Piłsudskiego. Ich nogi zostały przez fiakra bardzo troskliwie okryte szubą, ich policzki tryskały zdrowym rumieńcem, a mózgi pracowały na różnych, zupełnie odmie