Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 7 из 85

Podróżny: O specjalistkę od wysokich napięć.

Istota: Muszę ją zobaczyć.

Przyprowadziłem kosmonautkę. Istota obejrzała ją uważnie, następnie wyprowadziła z sali, po upływie kwadransa wróciła w towarzystwie dwóch identycznych specjalistek od wysokich napięć.

Istota: Dysponujemy na Białej Planecie uniwersalnym reproduktorem. Oto wierna kopia waszej miłej koleżanki. Sądzę, że usunięte zostało źródło konfliktu.

Ale Istota z Białej Planety nie znała mieszkańców Ziemi. Dwie piękne kobiety stały się źródłem nowych nieporozumień i wzrosła wielokrotnie ilość konfliktów.

Pociąg zwalniał, lokomotywa gwizdnęła dwa razy, i wtoczyliśmy się na dwudziestą stację. Podróżny w bieli wskazał na tablicę wiszącą na ścianie dworca.

— Dwanaście Bram — odczytałem nazwę miasteczka.

— Niegdyś — opowiadał podróżny — miasto otaczały warowne mury. Dostępu do grodu broniły liczne baszty, zwodzone mosty i dwanaście ciężkich, żelaznych bram. Tyle bram, ile miesięcy w roku. Bramę Stycznia otwierano tylko w styczniu, Bramę Lutego w lutym i tak dalej. Za każdą bramą znajdowały się cztery furty, symbolizujące tygodnie, za furtami było tyle drzwi, ile dni w tygodniu. Codzie

Istota: Podziwiacie Bramę Bram.

Podróżny. Gigantyczna.

Istota: Tak, jest ogromna i potężna.

Podróżny: Postawiliście pomnik bramie.

Istota: W pewnym sensie, na pierwszy rzut oka tak to wygląda. W rzeczywistości brama ta wprowadza w dobry humor mieszkańców Białej Planety.

Podróżny: W dobry humor?

Istota: W bardzo dobry humor. Gdy komuś smutno, gdy traci wiarę we własne siły, przychodzi tutaj i otwiera bramę.

Podróżny: Otwiera tę ciężką i wielką bramę?

Istota: Na tym właśnie polega cały dowcip. Bramę skonstruowano w ten sposób, że wystarczy pchnąć ją palcem, a otworzy się.

Podróżny: Palcem?

Istota: Nawet dziecko otworzy bramę, starzec, staruszka, każdy. To duża przyjemność móc otworzyć tak wielką bramę jednym palcem. Przy pomocy tej bramy leczymy kompleksy niższości, stany depresyjne i lękowe, nerwice wegetatywne. Niektórzy otwierają bramę kilka razy dzie

Podróżny: Pragnę tego.

Istota: Więc ją otwórz.

Czułem się taki słaby, niemal bezsilny, to wrota dla giganta. Podniosłem głowę, brama wysoka jak wieża katedralna, monstrualnie ciężka, czy człowiek może unieść jedną ręką lokomotywę? Postąpiłem krok ku bramie, czy człowiek może ruszyć z miejsca górę? Myśl o straszliwym wysiłku, który mnie czekał, sprawiła, że na czoło wystąpił zimny pot, serce dygotało w piersiach, drżały mięśnie nóg, omdlewały ręce. Wtedy usłyszałem głos:

Istota: No, otwieraj! Na co czekasz?

Lekko pchnąłem gigantyczne wrota, otworzyły się bezszelestnie. Mięśnie moje stężały, serce biło w piersiach silnie i spokojnie. „A to siłacz z ciebie — myślałem — a to Herkułes.” Czułem drżenie ziemi pod stopami, co za wspaniała przemiana, roześmiałem się, a potem, rozbawiony własnym śmiechem, począłem rżeć niczym koń.

Istota: Reagujesz żywiołowo, to dobrze.

Podróżny: Wstąpiły we mnie nowe siły.

Istota: Świetnie, przed tobą uciążliwa podróż, powrót na Ziemię.

Podróżny umilkł. Pociąg stał na dwudziestej piątej stacji. Mój towarzysz odsunął szybę i wyjrzał na peron.

— Wysiadam za piętnaście minut, a pan?

Wyjaśniłem, że kończę podróż mniej więcej za pół godziny. Podróżny w bieli powiedział:

— Dzięki Istotom z Białej Planety zrozumiałem, jak ce

— To chwilowa fascynacja — odparłem. — Jadę na pogrzeb mego kuzyna. Był włamywaczem, otwierał z wielką łatwością wszelkie bramy, furty, drzwiczki. Przed kilkoma dniami otworzył drzwi, wiodące do wieczności. W willi, do której się włamał, czuwała urocza istota w bieli, strzeliła do mego kuzyna, marnotrawiąc dzieło wyspecjalizowanej sztuki. Stąd ta czerń.

— Rozumiem pański ból, lecz proszę się nie smucić. Moim zdaniem, czerń to najciemniejszy odcień bieli.

Czesław Chruszczewski

Miasto

Miasto. Jedno z wielu miast. Ludzie wiodą tutaj względnie szczęśliwy żywot. Mieszkają w domach. Są wrażliwi, delikatni, mury domów bronią ich przed kapryśną aurą. Dach chroni przed deszczem. Ściany, okna przed wichurą, mrozem, upałem.

Oto jak wygląda przeciętne miasto: Dom, dom, dom, dom, dom, ŻŁOBEK, dom, dom, dom, dom, dom, dom, ulica, ulica, ulica, ulica, ulica, dom, dom, dom, dom, dom, SZKOŁA, dom, dom, GOSPODA, dom, dom, dom, dom, dom, SUPERSAM, dom, dom, dom, plac, plac, dom, dom, dom, dom, dom, plac, plac, dom, dom, dom, dom, dom, KOŚCIÓŁ, plac, plac, dom, dom, dom, dom, plac, plac, dom, dom, dom, dom, dom, dom, APTEKA, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, rynek, rynek, RATUSZ, rynek, rynek, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, ulica, ulica, ulica, ulica, ulica, dom, dom, dom, BANK, dom, dom, SZPITAL, dom, dom, dom, dom, dom, aleja, aleja, aleja, aleja, aleja, aleja, dom, PAŁAC, dom, PAŁAC, dom, bulwar, bulwar, bulwar, rzeka, rzeka, MOST, rzeka, rzeka, rzeka, dom, dom, dom, dom, dom, dom, dom, pole, pole, pole, CMENTARZ, pole, pole, dom, pole, WIATRAK, las, las, łąka, łąka, łąka.

Wojna

Na miasto, na domy, na pałace, na gospody, na aptekę, na ratusz, na kościół spadło wiele bomb.

Oto jak wygląda miasto po bombardowaniu:

Dom, dom, d.m, om, o., …,…, ……m, d….m, d.m, …, …., …, o., o., d…m, …, …, …, …, …, …, …, dom, ulica, ulica, ulica, ulica, uli… …ca, …… ulica, ulica, ……………… …. d…….. o….. m… … ….. GOS… A … … … … …. dom … …..om.. dom … … SUPER …… … ….. dom… … d.m.. d …. … … … … … … … … … plac … … … … …. … … … … … … … … … plac … … … … …. … … … … … … … … … plac … … … … …. … … … … … … … … … plac … … … … …. … … … KOŚĆ … … … ….. APT …. Dom ….. dom … … … …..om … … ….do … … o…. … ….rynek, rynek, R.T.SZ …. rynek, rynek …. d … ….dom… ….dom… …om …. d.m….. … … … … … … … … ….. dom … … … ….. ulica, ulica, ulica, ulica, ulica, ulica, ulica, … ….. … … … … … … …. BANK … … … … … …. … … … SZPI… … … … … ….dom … … …. aleja, aleja, aleja, aleja, aleja, aleja, dom, PA.AC, dom, P… C, … …., P… … … …, rzeka, rzeka, rzeka, M.S., rzeka, rzeka, rzeka, … … … …… … … … … …. dom, pole, pole, pole, CMENTARZ, pole, pole, pole, pole, wiatrak, las 1… …… łąka.