Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 75 из 124

– Musimy porozmawiać – mówił dalej.

– Czuję się wi

Dopiero po kilku sekundach dotarło do niego, co Cecilia ma na myśli. Chwycił ją szybko za ramię i uśmiechnął się.

– Poczekaj, nie zrozumiałaś mnie, Cecilio. Wcale nie jestem na ciebie zły. Mam nadzieję, że pozostaniemy przyjaciółmi. Ale jeżeli nie chcesz mnie widywać… Jeżeli tak zadecydowałaś, to naturalnie szanuję twoją wolę.

– Nie mam szczególnych uzdolnień, jeżeli chodzi o związki…

– Ja też nie. Napijesz się kawy? – zapytał, wskazując kawiarenkę w holu.

Cecilia zawahała się.

– Nie, nie dzisiaj. Chcę teraz zajrzeć do Henrika.

– Oczywiście. Ale w dalszym ciągu muszę z tobą porozmawiać. Z zawodowego obowiązku.

– O co ci chodzi?

Cecilia natychmiast zwiększyła czujność.

– Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie w styczniu, kiedy odwiedziłaś mnie w chatce? Powiedziałem wtedy, że to, o czym rozmawiamy, jest off the record i że jeżeli będę musiał zadać ci prawdziwe pytania, to cię uprzedzę. Chodzi o Harriet.

Na twarz Cecilii wstąpił wściekły grymas.

– Ty cholerny łajdaku!

– Cecilio, odkryłem rzeczy, o których po prostu muszę z tobą porozmawiać.

Cofnęła się o krok.

– Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że cała ta pieprzona pogoń za tą cholerną Harriet to dla Henrika terapia zajęciowa?! Nie rozumiesz, że on może teraz właśnie umiera i najmniej potrzebne są mu silne emocje, złudne nadzieje i…

Zamilkła.

– Możliwe, że dla Henrika to tylko hobby, ale właśnie znalazłem więcej materiału niż komukolwiek udało się odgrzebać w ciągu ostatnich trzydziestu pięciu lat. W dochodzeniu jest parę pytań, na które nie ma odpowiedzi, a ja pracuję na zlecenie Henrika.

– Jeżeli Henrik umrze, to dochodzenie zakończy się bardzo szybko. Zobaczysz, że wylecisz na zbity pysk jako pierwszy – dodała i przeszła obok Mikaela.

WSZYSTKO BYŁO zamknięte. Hedestad zamieniło się w pustkowie, większość mieszkańców wyjechała do swoich domków letniskowych, by świętować sobótkowy weekend. W końcu Mikael dotarł do hotelu miejskiego, na którego tarasie można było wypić kawę, zjeść kanapkę i przejrzeć popołudniówki. Na świecie nie wydarzyło się nic ważnego.

Odłożywszy gazety, Mikael powrócił myślami do Cecilii. Nie zdradził ani Henrikowi, ani Dirchowi Frodemu, że okno w pokoju Harriet otworzyła najprawdopodobniej Cecilia. Obawiał się, że rzucając na nią podejrzenie, tylko jej zaszkodzi, a to była naprawdę ostatnia rzecz, którą chciał zrobić. Wcześniej czy później będzie jednak musiał zadać to pytanie.

Przesiedział na tarasie ponad godzinę, zanim postanowił odsunąć problemy na bok i poświęcić sobótkowy wieczór czemuś i

Wróciwszy do domu o czwartej po południu, postanowił zrobić jeszcze jedną rzecz: rzucić palenie. Od czasów służby wojskowej trenował regularnie; chodził na siłownię i biegał wzdłuż Sóder Malarstrand. Ale gdy zaczęły się problemy z We

O szóstej wziął prysznic. Ugotował młode ziemniaki i nakrył na chwiejnym stoliku na werandzie do świątecznej kolacji. Śledź w sosie musztardowym, szczypiorek i jajka. Nalał sobie wódki i wzniósł toast z samym sobą. A później otworzył kryminał Val McDermid, Syreni śpiew.

OKOŁO SIÓDMEJ przyszedł Dirch Frode i usiadł ciężko na ogrodowym krześle naprzeciwko Mikaela. Gospodarz poczęstował go odrobiną skanskiej.

– Wzbudziłeś dzisiaj silne emocje – powiedział Frode.

– Na to wygląda.

– Birger Vanger to pajac.

– Wiem.

– Ale Cecilii Vanger daleko do błazna. A jest na pana wściekła.

Mikael kiwnął głową.

– Wydała mi instrukcje. Mam dopatrzyć, żeby przestał pan węszyć w prywatnych sprawach rodziny.

– Rozumiem. I co pan na to?

Dirch Frode popatrzył na kieliszek z wódką i nagle wlał w siebie całą jego zawartość.

– Co ja na to? Henrik poinstruował mnie niezwykle dokładnie, na czym polega pańskie zlecenie. Dopóki nie zmieni tych instrukcji, dopóty jest pan zatrudniony zgodnie ze sformułowaną przez nas umową. Wychodzę z założenia, że zrobi pan wszystko, co w pańskiej mocy, żeby wywiązać się z umowy.

Mikael ponownie skinął głową. A później popatrzył w niebo, na którym zaczęły się zbierać deszczowe chmury.

– Nadciąga burza – powiedział Frode. – Jeżeli zawierucha wokół pana okaże się zbyt silna, może pan liczyć na moje wsparcie.

– Dziękuję.

Siedzieli przez chwilę w milczeniu.

– Może mi pan nalać jeszcze jednego?

Zaledwie kilka minut po wizycie Frodego przed chatką Mikaela zahamował Martin Vanger. Wysiadł z samochodu i przywitał się, a Mikael, złożywszy mu sobótkowe życzenia, zapytał, czy może poczęstować go wódką.

– Nie, lepiej nie ryzykować. Przyjechałem się tylko przebrać, za chwilę wracam do miasta, spędzę weekend z Evą.

Mikael milczał.

– Rozmawiałem z Cecilią. Była dość zdenerwowana, Henrik bardzo dużo dla niej znaczy. Mam nadzieję, że jej wybaczysz, jeżeli powie coś… niemiłego.

– Bardzo lubię Cecilię – odpowiedział Mikael.

– Rozumiem. Ale czasami jest kłopotliwa. W każdym razie chcę, żebyś wiedział, że Cecilia jest przeciwna twojemu grzebaniu w przeszłości.

Mikael westchnął. Wyglądało na to, że wszyscy w Hedestad wiedzą, w jakim celu go zatrudniono.

– A co ty sądzisz?

Martin rozłożył ręce.

– Ta sprawa z Harriet jest obsesją Henrika od dziesięcioleci. Nie wiem… Harriet była moją siostrą, ale teraz to już takie odległe… Dirch Frode powiedział, że masz tajną umowę, której warunki może zmienić tylko i wyłącznie Henrik. Obawiam się, że zerwanie tejże w jego stanie przyniosłoby więcej szkody niż pożytku.

– Więc uważasz, że powinienem pracować dalej?

– Znalazłeś coś ciekawego?

– Przykro mi, Martin, ale gdybym opowiedział ci szczegóły bez zgody Henrika, złamałbym jeden z warunków umowy

– Rozumiem. – Nagle uśmiechnął się i dodał: – Henrik ma w sobie coś ze zwole

– Obiecuję, że tego nie uczynię. Jedyne, co mu przedstawiam, to dające się udokumentować fakty.

– Świetnie… Właśnie, a tak zupełnie z i

Mikael nie odzywał się.

– Zarząd powinien się zebrać i zastanowić nad sytuacją.

– To dobry pomysł. Ale o ile mi wiadomo, następne spotkanie jest ustalone na sierpień.

– Wiem, ale chyba powi

Mikael uśmiechnął się kurtuazyjnie.

– Chyba rozmawiasz z niewłaściwą osobą. Chwilowo nie zasiadam w zarządzie „Mille

Martin nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Odpowiedział dopiero po krótkim namyśle.

– Oczywiście, masz rację. Porozmawiam z nią.

Klepnąwszy Mikaela w bark, zniknął w swoim samochodzie.

Mikael odprowadził go wzrokiem. Nie świadczyły o tym żadne konkretne słowa, ale w powietrzu zawisła niewypowiedziana groźba. Martin Vanger położył na szali „Mille