Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 62 из 124

– Oczywiście, że masz.

Henrik odwrócił się teraz do Mikaela.

– Wkrótce minie pół roku. Mów, proszę. Czy znalazłeś cokolwiek, czego jeszcze nie zbadaliśmy?

Mikael unikał wzroku starca. Przypomniał sobie to osobliwe uczucie, którego doznał, siedząc wczoraj nad fotografiami. Nie opuszczało go przez cały dzień, ale nie miał czasu, żeby jeszcze raz otworzyć album. Nie był pewien, czy to wszystko nie jest złudzeniem, ale wiedział, że miał jakąś refleksję. Był o włos od przełomowej myśli. W końcu spojrzał na Henrika i pokręcił głową.

– Nie znalazłem niczego.

Starzec przyjrzał mu się z wyrazem nagłej czujności na twarzy. Ale nie skomentował odpowiedzi Mikaela i tylko pokiwał głową.

– Nie wiem jak tam z młodzieżą, ale czuję, że na mnie już czas. Dziękuję za kolację, Cecilio. Dobranoc, Eriko. Zajrzyj, proszę, do mnie jutro rano, zanim pojedziesz.

KIEDY HENRIK zamknął drzwi, zapadła cisza. Przerwała ją Cecilia.

– Mikael, co to było?

– Wygląda na to, że Henrik jest wrażliwy na ludzkie reakcje jak sejsmograf. Kiedy wczoraj do mnie przyszłaś, przeglądałem album ze zdjęciami.

– No i?

– Zobaczyłem coś. Nie wiem co i nie potrafię wskazać tego palcem. To coś przerodziło się prawie w myśl, której nie udało mi się złapać.

– Ale o czym pomyślałeś?

– No… nie wiem. A później pojawiłaś się ty i… hmm… mogłem się oddać przyjemniejszym myślom.

Cecilia zaczerwieniła się i unikając wzroku Eriki, wymknęła się do kuchni, żeby zaparzyć kawę.

BYŁ CIEPŁY i słoneczny majowy dzień. Przyroda tryskała zielenią i Mikael przyłapał się na nuceniu Den blomstertid nu kommer .

Erika spędziła noc w pokoju gości

Kiedy Mikael wyjeżdżał do więzienia w połowie marca, okolica uginała się pod zwałami śniegu. Teraz zieleniły się brzozy, a trawnik wokół jego chatki był gęsty i soczysty. Po raz pierwszy Mikael miał okazję rozejrzeć się po całej okolicy. Około ósmej rano zjawił się w domu Henrika i zapytał A

Mikael zdążył złapać Martina w ostatniej chwili, gdy ten wybierał się do pracy w Hedestad. Wyjaśnił z czym przychodzi i poprosił o klucz. Martin przyjrzał mu się uważnie z rozbawioną miną.

– Zgaduję, że kronika rodzi

– Chciałbym się tylko trochę rozejrzeć…

Martin przeprosił gościa na chwilę i wkrótce wrócił z kluczem.

– Na pewno nie masz nic przeciwko temu? – dociekał Mikael.

– Co do mnie, możesz się tam nawet wprowadzić, jeśli miałbyś ochotę. Nie biorąc pod uwagę położenia, to zdecydowanie przyjemniejszy domek niż ten, w którym teraz mieszkasz.

Mikael zaparzył kawę, zrobił kilka kanapek, napełnił butelkę wodą i zapakował wszystko do plecaka, który przewiesił przez ramię. Podążył wąską i zarośniętą dróżką biegnącą wzdłuż zatoki w północnej części wyspy. Domek Gottfrieda stał w odległości mniej więcej dwóch kilometrów od centrum osady. Po półgodzi

Martin miał rację. Nagle przed Mikaelem ukazał się tonący w bujnej zieleni zakątek. Widok był imponujący: zarówno na ujście rzeki Hedealven i port jachtowy po lewej, jak i port przemysłowy po prawej stronie.

To dziwne, że nikt nie wziął w posiadanie tej rustykalnej chatki z ciemnych bali. Pokryta dachówką ceramiczną, miała zielone ramy okie

Mikael otworzył drzwi i odkręcił wewnętrzne okie

Liczne lampy naftowe zdradzały brak elektryczności. W oknie stało stare radio tranzystorowe ze złamaną anteną. Mikael wcisnął klawisz „on", ale widocznie nie działały baterie.

Wszedł po wąskich schodach na antresolę i rozejrzał się po sypialni. Małżeńskie łoże, materac bez pościeli, stolik nocny i komoda.

MIKAEL POŚWIĘCIŁ trochę czasu na dokładniejsze oględziny. W komodzie nie znalazł niczego oprócz kilku ręczników i bielizny pościelowej o słabym zapachu pleśni, a w szafach – stare ubrania robocze, jeden kombinezon, gumowce, parę schodzonych tenisówek i piecyk na naftę. W szufladach biurka leżały ołówki, papier listowy, niezarysowany szkicownik, talia kart i parę zakładek. W szafce kuche

Na jedyne pozostałości natury intelektualnej Mikael natrafił na wiszącej nad biurkiem półce. Stojąc na kuche

Oprócz czasopism półka mieściła około pięćdziesięciu książek. Mniej więcej połowa to kieszonkowe wydania kryminałów z manhattańskiej serii Wahistróma: Mickey Spillane i takie tytuły jak Nie oczekuj laski z klasycznymi okładkami Bertila Heglanda. Kilka książek z serii Kitty oraz The Famom Five autorstwa Enid Blyton i jedna z serii o dwóch takich, co rozwiązywali zagadki kryminalne - Tajemnica w metrze Sivara Ahlruda. Mikael uśmiechnął się na wspomnienie z młodości. Nie zabrakło książek Astrid Lindgren: Dzieci z Bullerbyn, Detektyw Blomkvist i Rasmus oraz Pippi Langstrump. Na samej górze Mikael wypatrzył popularnonaukową pozycję o odbiornikach krótkofalowych, dwie z dziedziny astronomii i jedną o ptakach. Książka zatytułowana Imperium zła traktowała o Związku Radzieckim, a stojąca obok niej – o wojnie zimowej w Finlandii. Na samym końcu znalazł katechizm Lutra, zbiór psalmów i Biblię.

Otworzył tę ostatnią i przeczytał na wewnętrznej stronie okładki: Harriet Vanger, 12/5 1963. Zapewne prezent konfirmacyjny W ponurym nastroju odłożył ją na półkę.

ZARAZ ZA DOMKIEM znajdowało się pomieszczenie łączące funkcję schowka i drewutni. Oprócz drewna leżały tu w nieładzie: kosa, grabie, młotki, piły, a także karton pełen gwoździ, dłut i i