Добавить в цитаты Настройки чтения

Страница 38 из 124

Napisał krótki list do erika.berger@mille

[Hej Ricky. Przypuszczam, że jesteś na mnie morderczo wściekła, ponieważ nie oddzwaniasz. Chcę cię tylko poinformować, że jestem podłączony do sieci i dostępny mailowo, kiedy będziesz chciała mi przebaczyć. A swoją drogą Hedeby jest wartym obejrzenia, rustykalnym miejscem. M.]

W południe schował iBooka do torby i zrobił spacer do kawiarni przy moście, gdzie usiadł przy swoim narożnym stoliku. Podając mu kawę i kanapkę, Susa

– Obsługiwałam Vangerów przez trzydzieści pięć lat i znam chyba wszystkie rodzi

NARYSOWANA PRZEZ MIKAELA tablica genealogiczna świadczyła o tym, że rodzina Vangerów niestrudzenie produkowała nowych potomków. Razem z dziećmi, wnukami i prawnukami, których nie uwzględniał, bracia Fredrik i Johan Vanger mieli około pięćdziesięciu krewnych zstępnych. Mikael zauważył również, że prawie wszyscy dożywali sędziwego wieku. Fredrik zmarł, mając siedemdziesiąt osiem lat, Johan – siedemdziesiąt dwa. Ulrika Vanger odeszła jako osiemdziesięcioczterolatka. Z żyjących braci Harald miał dziewięćdziesiąt dwa lata, a Henrik był o dziesięć lat młodszy.

Jedyny wyjątek stanowił brat Henrika, Gustav, którego zabrała choroba płuc, gdy miał trzydzieści siedem lat. Henrik wyjaśnił, że Gustav zawsze był chorowity i chodził własnymi ścieżkami, trochę na obrzeżach rodziny. Nigdy się nie ożenił i nie miał dzieci.

Pozostali, którzy również umarli młodo, odeszli z przyczyn i

Martin miał osiemnaście lat, gdy zniknęła jego siostra. Należał do tej nielicznej grupy krewnych, których z pewnością można było skreślić z listy osób potencjalnie zamieszanych w zaginięcie. Tamtej jesieni mieszkał w Uppsali, gdzie właśnie zaczął naukę w klasie maturalnej. Miał uczestniczyć w zjeździe rodzi

Mikael zanotował jeszcze dwie osobliwości w drzewie rodowym Vangerów. Wyglądało na to, że małżeństwa zawierano na całe życie. Nikt nie rozwiódł się ani nie zawarł ponownego związku, nawet jeżeli współmałżonek zmarł w młodym wieku. Mikael zastanawiał się, na ile to statystycznie częste zjawisko. Cecilia od wielu lat żyła w separacji, ale – o ile Mikael wiedział – ciągle jako mężatka.

Drugą osobliwością było geograficzne rozproszenie męskiej i żeńskiej strony. Potomkowie Fredrika, do których należał również Henrik, tradycyjnie odgrywali wiodącą rolę w przedsiębiorstwie i osiadali albo w Hedestad, albo w jego pobliżu. Natomiast krewni z odgałęzienia Johana, którzy produkowali żeńskie następczynie, zawierali małżeństwa i przeprowadzali się do i

Jako prywatny śledczy Henrik sądził, że „motywu leżącego u podstaw morderstwa" można by szukać w strukturze przedsiębiorstwa. Ponieważ od początku przedstawiał Harriet jako osobę szczególną, ktoś – krzywdząc dziewczynę – mógł chcieć skrzywdzić samego Henrika. A może Harriet weszła w posiadanie jakiejś drażliwej informacji dotyczącej koncernu i tym samym stała się dla kogoś zagrożeniem. Mimo że były to tylko luźne spekulacje, Henrikowi udało się w ten sposób zidentyfikować grono trzynastu osób, które uważał za „szczególnie interesujące".

Wczorajsza rozmowa z Henrikiem wyjaśniła też i

Z wolna ukazywał się bowiem obraz rodziny, która – znajdując się w pomyślnej sytuacji socjalno-bytowej – pod wieloma względami była najwyraźniej rodziną dysfunkcjonalną.

OJCIEC HENRIKA był zimnym i nieczułym człowiekiem, który spłodziwszy dzieci, zrzucił na żonę obowiązek ich wychowywania i dbałości o dobre samopoczucie. Mniej więcej do szesnastego roku życia synowie prawie wcale nie widywali ojca, jeżeli nie liczyć specjalnych okazji rodzi

Najstarszy syn, Richard, zbuntował się po scysji z ojcem, o której powodach nigdy w rodzinie nie dyskutowano. Wyjechał na studia do Uppsali. Tam też zapoczątkował swoją nazistowską karierę, która wkrótce miała zaprowadzić go do woje

Jako student medycyny Harald prawie od razu znalazł się w kręgach zwole

Cytat, Henrik Vanger, nagranie 2, 02950: Harald posunął się jeszcze dalej. Był współautorem – na szczęście pod pseudonimem – wydanej w 1937 roku książki Nowa Europa ludów. Dowiedziałem się o tym dopiero w latach siedemdziesiątych. Mam kopię, którą możesz przeczytać. To prawdopodobnie jedna z najohydniejszych książek, które ukazały się w języku szwedzkim. Harald przekonywał nie tylko do sterylizacji, ale również do eutanazji, uśmiercania ludzi, którzy zaburzali jego poczucie estetyki i nie pasowali do wizji doskonałego szwedzkiego plemienia. W tekście napisanym poprawną, akademicką prozą, w tekście zawierającym niezbędne medyczne argumenty występował w obronie masowych mordów. Usuńmy kaleki. Nie pozwólmy rozpleniać się Lapończykom; mają w sobie mongolskie naleciałości. Psychicznie chorzy potraktują śmierć jako wyzwolenie, prawda? Rozwiązłe kobiety, włóczędzy, Cyganie, Żydzi – sam możesz sobie wyobrazić! W fantazjach mojego brata Oświęcim równie dobrze mógłby znajdować się w prowincji Dalama.