Страница 27 из 124
Erika i Mikael nie spuszczali z siebie wzroku. Ona – ozięble wściekła. On – zamyślony.
To nie jest sprzeczka, pomyślał Christer. To jest rozstanie. Mikael przerwał milczenie.
– Okej, pozwólcie mi jeszcze raz przedstawić argumenty – powiedział, wpatrzony w Erikę. – To nie znaczy, że porzucam „Mille
– Ale znikniesz z redakcji, a pchać wózek będę tylko ja i Christer. Nie rozumiesz, że sam skazujesz się na wygnanie?
– Chodzi o coś i
– Cała ta sprawa jest chora, Mikael. Równie dobrze możesz zacząć pracować na jakimś UFO.
– Wiem. Ale za siedzenie przez rok na tyłku dostanę prawie dwa i pół miliona, a przecież nie będę bezczy
– Wiem. Przez ostatnie pól roku widzę to w rozliczeniach z ogłoszeniodawcami.
– No właśnie. Dlatego muszę się wycofać z redakcji. Działam na niego jak czerwona płachta. Ma na moim punkcie bzika. Dopóki tu jestem, dopóty będzie prowadził swoją kampanię. Teraz musimy się przygotować do trzeciej rundy. Żeby mieć choć minimalną szansę w starciu z We
– Ja to wszystko rozumiem – powiedziała. – Weź urlop. Wyjedź za granicę, powyleguj się przez miesiąc na plaży. Zbadaj życie uczuciowe Hiszpanek. Odpocznij. Usiądź sobie w Sandhamn i poprzyglądaj się falom.
– A gdy wrócę, to stwierdzę tylko, że nic się nie zmieniło. We
– I myślisz, że znajdziesz go akurat w Hedestad?
– Sprawdziłem wycinki prasowe. We
– Ale jeżeli przeskrobał coś trzydzieści lat temu, to dzisiaj raczej mu tego nie udowodnimy.
– Henrik Vanger obiecał, że zgodzi się na wywiad i opowie wszystko, co wie. Stracił głowę dla tej swojej zaginionej krewnej. Wygląda na to, że nic i
– Nawet jeżeli wrócisz z dowodami na to, że dziewczynę udusił We
– Taka myśl też mi przyszła do głowy, ale sorry, gdy Harriet zniknęła, We
Zrobił krótką przerwę.
– Eriko, nie rezygnuję z „Mille
– Okej, sytuacja jest paskudna, ale mam wrażenie, że wyjeżdżając do Hedestad, chwytasz się brzytwy.
– A masz lepszy pomysł?
Erika wzruszyła ramionami.
– Powi
– Ricky ta historia jest kompletnie martwa.
Zrezygnowana Erika spuściła głowę i zanim zaczęła mówić, oparła ją na rękach. Przynajmniej na początku chciała uniknąć wzroku Mikaela.
– Jestem na ciebie cholernie wściekła. Nie dlatego, że historia, którą napisałeś, była pomyłką – ja też się dałam na nią nabrać. I nie dlatego, że zrzekasz się funkcji wydawcy, w tej sytuacji to mądra decyzja. Mogę zaakceptować tę grę pozorów, to znaczy udajemy, że doszło między nami do rozłamu, że walczymy o władzę, rozumiem. We
Zamikła, a po chwili z zaciekłością spojrzała mu w oczy.
– Ale mylisz się. We
Mikael pogłaskał ją po głowie.
– Nie jesteś sama. Masz do pomocy Christera i resztę redakcji.
– Na pewno nie Ja
– Obawiam się, że masz rację.
– To co mam zrobić? Wylać go?
– Eriko, jesteś redaktorem naczelnym i główną właścicielką „Mille
– Nigdy nikogo stąd nie wylaliśmy, Micke. A teraz spychasz na mnie odpowiedzialność za podjęcie również tej decyzji. Już się tak nie cieszę, gdy rano mam iść do pracy.
Christer Malm wstał niespodziewanie.
– Jeśli masz zdążyć na ten pociąg, to musimy się zbierać.
Gdy Erika zaczęła protestować, podniósł rękę.
– Poczekaj, przed chwilą pytałaś o moje zdanie. Uważam, że sytuacja jest do dupy. Ale jeżeli jest tak, jak mówi Mikael, jeżeli naprawdę znalazł się w ślepym zaułku, to musi wyjechać stąd dla swojego dobra. Jesteśmy mu to wi
Mikael i Erika przyglądali mu się ze zdziwieniem, podczas gdy on zerkał zażenowany na Mikaela.
– Wiecie doskonale, że „Mille
Po chwili mówił dalej.
– Podobnie jak ty uważam, że odejście Mikaela właśnie w tej chwili to ogromne nieszczęście. Ale nie mamy i
Mikael skinął powoli głową.
– A ja się boję, że Mikael nie wróci… – powiedziała cicho Erika.
DRAGAN ARMANSKI obudził Lisbeth, dzwoniąc do niej o wpół do drugiej po południu.
– Osochozi? – wyszeptała zaspana. W ustach czuła smołę.
– Mikael Blomkvist. Właśnie rozmawiałem z naszym zleceniodawcą, adwokatem Frode.
– Aha?
– Powiedział, że możemy zakończyć badanie We
– Zakończyć? Przecież dopiero zaczęłam.
– Zaczęłaś, ale Frode nie jest już zainteresowany sprawą.
– Ot tak, po prostu?
– To on decyduje. Jeżeli chce odwołać zlecenie, to odwołuje.
– Umówiliśmy się co do honorarium.
– Ile czasu ci to zajęło?
Lisbeth zastanawiała się chwilę.
– Ponad trzy dni.
– Ustaliliśmy pułap na poziomie czterdziestu tysięcy koron. Wystawię fakturę na dziesięć tysięcy, dostaniesz połowę, co jest chyba do przyjęcia za trzy zmarnowane dni. Musi zapłacić, w końcu on to zlecił.
– A co mam zrobić z materiałem, który do tej pory znalazłam?
– Coś ciekawego?
Znów się zamyśliła.